Do tej pory łącznie rozegraliśmy równo 20 spotkań z reprezentacją Holandii. Pierwsze z nich miało miejsce w 1968 roku. Był to sparing zakończony bezbramkowym remisem. Za to ostatnie odbyło się w zeszłym roku przy okazji mistrzostw Europy w Niemczech. Ówczesny zespół Michała Probierza na start fazy grupowej zmierzył się z "Oranje" 16 czerwca w Hamburgu. Nadzieje - jak przed każdym wielkim turniejem - były ogromne.
Reprezentacja Polski walczyła z Holendrami. Buksa uszczęśliwił cały naród
Polacy nie mogli wymarzyć sobie lepszego początku. W 16. minucie objęli prowadzenie po golu Adama Buksy. Nasz napastnik skorzystał ze świetnego dośrodkowania Piotra Zielińskiego z rzutu rożnego. Buksa wyskoczył, skręcił się w powietrzu, kierując piłkę do bramki głową. Kibice "Biało-Czerwonych" eksplodowali radością.
Ta niestety trwała przez niecałe piętnaście minut. Holendrzy szybko doprowadzili do wyrównania. Pół godziny po pierwszym gwizdku niedbały, wolny przerzut na drugą stronę boiska wykonał Nicola Zalewski. Futbolówka zawisła tuż przed polem karnym naszego zespołu. Dopadł do niej Nathan Ake, który zagrał do Cody'ego Gakpo. Napastnik Liverpoolu uderzył w ten sposób, że piłka po rykoszecie kompletnie zmyliła Wojciecha Szczęsnego.
W drugiej połowie na tablicy wyników długo utrzymywał się remis. Holendrzy byli bliżej objęcia prowadzenia, jednak nasza kadra również miała swoje szanse. W 83. minucie rywale zadali cios, który okazał się ostateczny. Ake zanotował drugą asystę - tym razem do Wouta Weghorsta. Rosły napastnik bez przyjęcia, pewnym strzałem w kierunku bliższego słupka pokonał Szczęsnego. Komentujący to spotkanie Mateusz Borek zamilkł na kilka sekund. Rozczarowanie było ogromne, ponieważ na tle niezwykle silnego rywala reprezentacja Polski prezentowała się naprawdę solidnie, "chciała grać w piłkę". Tymczasem po pierwszym spotkaniu na Euro nie mogła dopisać sobie żadnego punktu, ponieważ to Holendrzy triumfowali 2:1.
Teraz obie ekipy spotkają się ponownie. Najpierw to "Biało-Czerwoni" - już pod wodzą Jaba Urbana - udali się do Rotterdamu, gdzie w czwartek 4 września zagrają z Holandią w czwartym meczu eliminacji mundialu. Rewanż odbędzie się 14 listopada na naszym podwórku. Nie trzeba podkreślać, że to zespół Ronalda Koemana jest zdecydowanym faworytem. Ostatni raz Holendrów udało się ograć w... maju 1979 roku. Łącznie reprezentacja Polski tylko trzykrotnie potrafiła pokonać tego rywala. Nasi najbliżsi przeciwnicy z bilansem bramkowym 10:0 po dwóch meczach są wiceliderami grupy G kwalifikacji.















