Polacy wyeliminowani, po meczu wybuchła kłótnia. W centrum sporu Pietuszewski
Niestety to Szwedzi, a nie Polacy pojadą na mistrzostwa świata 2026. "Trzy Korony" wygrały w Solnej z Biało-Czerwonymi po pełnym dramaturgii meczu 3:2 i wywalczyły sobie tym samym przepustkę na turniej. Tuż po tym, jak podopieczni Jana Urbana opuścili murawę wybuchła kłótnia. W centrum sporu, o dziwo, znów znalazł się Oskar Pietuszewski.

W meczu ze Szwecją, którego stawką był awans na mundial 2026 reprezentacja Polski zaprezentowała prawdopodobnie najlepsze oblicze od bardzo dawna. Nie wystarczyło to jednak do wywalczenia sobie upragnionej przepustki na tegoroczne mistrzostwa świata w USA, Kanadzie i Meksyku.
W 88. minucie padła decydująca o wyniku 3:2 bramka Viktora Gyokeresa, która pozbawiła Polskę szansy na awans. W przeciwieństwie do spotkania z Albanią, tym razem nie pomogło wejście rewelacyjnego w tym sezonie Oskara Pietuszewskiego.
Pietuszewski w centrum burzy. Wichniarek nie gryzł się w język
Skrzydowy FC Porto starał się szarpać, walczył, ale większość jego akcji nie dawała żadnych wymiernych rezultatów. Co więcej, już dwie minuty po zameldowaniu się na boisku 17-latek obejrzał żółtą kartkę.
Tuż po tym, jak Polacy opuścili boisko w Solnej wybuchła kłótnia. Nie po raz pierwszy, w jej centrum znalazł się właśnie Pietuszewski.
W Kanale Sportowym cierpkich słów pod jego adresem nie szczędził Artur Wichniarek. Nie ocenił on pozytywnie zmiany, jaką dał zawodnik FC Porto. Nie podobało mu się również zrzucanie odpowiedzialności za wyniki Polaków na jego barki. Pomiędzy nim, a Tomaszem Smokowskim wywiązała się wymiana zdań. Dziennikarz "Kanału Sportowego" nie do końca zgadzał się z byłem reprezentantem Polski.
- Świadomość gry defensywnej najmłodszego uczestnika tego spotkania - Oskara Pietuszewskiego jest równa zeru. Ja za chwilę będę jechany znowu przez następny tydzień, ale mam to głęboko w dupie. Bo dzisiaj jest tak zwane Oskar zbawi Polaków, polską piłkę. Nie.
- Ale to chcesz zrzucić trzeciego gola na barki Pietuszewskiego? A widziałeś Kiwiora, Wiśniewskiego? Ja wiem, w którym momencie jest Oskar Pietuszewski - zaczął dopytywać się Smokowski, przerywając Wichniarkowi.
Oskar Pietuszewski w momencie gdy idzie piłka do boku pokazuje Kiwiorowi - idż ty do tego najbardziej wysuniętego przy linii. Idź ty. Kiwior mówi: nie, ty idziesz bo ja jestem w trójce i zostaję. Mamy dwóch napastników i grają jeden na jeden z Wiśnią i Bednarkiem. Pietuszewski się nie rusza, to w ostatnim momencie wyskakuje jednak Kiwior. Daje się kupić na pierwszy balans ciałem i przechodzi o go zawodnik. Oskar musi zejść do środka i zaasekurować. A wiesz co on robi? Staje i dłubie w nosie
Narasta krytyka wokół Pietuszewskiego. Winnych było jednak więcej
Krytyczne komentarze na temat postawy Pietuszewskiego, a także memy i prześmiewcze filmiki dotyczące nadmiernych oczekiwań i optymizmu związanych z samym wejściem młodego zawodnika na murawę, pojawiły się również w mediach społecznościowych.
Nie można jednak obarczać wyłącznie jego winą za straconą bramkę na 2:3. Niemal cała formacja defensywna nie zachowała się wówczas odpowiednio. Pozostaje mieć nadzieję, iż kadra pod wodzą Jana Urbana dalej będzie się rozwijać, a na kolejnej wielkiej imprezie już nie zabraknie Polaków.














