Polacy wciąż niepokonani w walce o Euro. Zdecydował jeden gol, awans już blisko
Osiem meczów, osiem zwycięstw - tak w aktualnych eliminacjach do mistrzostw Europy 2027 prezentuje się reprezentacja Polski do lat 21. Kadra Jerzego Brzęczka jest na najlepszej drodze, by zapewnić sobie awans do turnieju. We wtorek nadeszła okazja, by wykonać kolejny krok w tym kierunku, mecz z Czarnogórą. "Biało-Czerwoni" nie zawiedli i po wygranej 1:0 dopisali kolejne zwycięstwo na swoje konto.

Doskonale w aktualnie trwających eliminacjach do przyszłorocznych mistrzostw Europy radzi sobie piłkarska reprezentacja Polski do lat 21. Podopieczni Jerzego Brzęczka dążą od zwycięstwa do zwycięstwa i są liderami grupy E. Drudzy w tabeli, Włosi do "Biało-Czerwonych" mają trzy punkty straty, lecz przewaga mogła zostać zwiększona - przynajmniej na kilka godzin.
We wtorek o godz. 14:00 nasza drużyna przystąpiła do kolejnego meczu. Tym razem w Tuzi rywalem była Czarnogóra. Pierwszy mecz z tą ekipą zakończył się wynikiem 2:0, oczywiście dla Polaków. Należało oczekiwać powtórki również w rewanżu. Strzelanie mogło rozpocząć się bardzo szybko, bowiem już w 4. minucie.
Polacy ruszyli z szybkim atakiem, a piłkę prowadził Kacper Urbański. Zawodnik Legii Warszawa nie zdecydował się na żadne podanie i spróbował zaskoczyć golkipera Czarnogóry z okolic 25. metra. Piłka miała nieprzyjemny tor lotu i tuż przed interweniującym graczem zaliczyła kozioł. Mimo to poprawnie odbił piłkę do boku.
Ekipa Brzęczka kontrolowała przebieg meczu i szukała swoich okazji. Brakowało jednak dokładności oraz ostatniego podania. Sprawy nie ułatwiała murawa, gdyż nie była ona w zbyt dobrym stanie.
Nieco groźniej zrobiło się w 21. minucie. Wówczas na prawym skrzydle dobrze odnalazł się Marcel Reguła. Wydawało się, że z ostrego kąta lepszym wyborem będzie szukanie lepiej ustawionego kolegi, lecz spróbował strzału. Efekt? Rzut rożny i piłka dla Polaków. Ze stałego fragmentu gry nic specjalnego nie wynikło.
Gospodarze grali bardzo agresywnie, co zauważał Alexandros Tsakalidis. W samej pierwszej połowie zawodnikom z Czarnogóry pokazał aż trzy żółte kartki. W 37. minucie piłkę z autu otrzymał Reguła. Ten popisał się niezłym dryblingiem i wyłożył futbolówkę Drachalowi, który oddał strzał, który odbił Krijestarac. Po chwili na pustą bramkę dobił Marcel Krajewski. W ten sposób było 1:0.
Po 45. minutach tablica wyników wskazywała 1:0 dla Polski.
Po zmianie stron podopieczni trenera Brzęczka, zdając sobie sprawę z tego, jak kruche jest jednobramkowe prowadzenie, rzucili się do ataku, aby podwyższyć wynik.
Od 60. minuty Biało-czerwoni zaczęli grać w przewadze po tym, jak niebezpiecznym i głupim faulem "popisał się" napastnik Czarnogóry, Vladimir Perisic. 21-latek nakładką zaatakował kolano jednego z naszych piłkarzy w środku pola, czym zapracował na drugą żółtą kartkę w tym meczu.
Na 10 minut przed końcem spotkania, Maciej Kuziemka mógł trafić na 2:0 i niejako zamknąć wynik. Piłka spadła tuż pod jego nogi po fatalnej interwencji głową jednego z obrońców, ale nasz zawodnik nieczysto trafił z woleja i przeniósł futbolówkę nad poprzeczką.
Dosłownie chwilę później piękną akcją popisał się na prawym skrzydle Wiktor Nowak, który przełożył jednym zwodem dwóch obrońców i uderzył z lewej nogi na długi słupek. Futbolówka nieznacznie minęła jednak bramkę.
Po ośmiu meczach, Polacy mają na swoim koncie 24 punkty i wyśmienity bilans bramkowy, 23:2.
















