Polacy jeszcze nie wyszli na murawę, a już mają awans. Sensacja w meczu rywali
Reprezentacja Finlandii po raz ostatni wyszła na murawę w ramach eliminacji do mistrzostw świata i nie będzie dobrze wspominać starcia z Maltą. Spisywani na pożarcie rywale nie tylko byli w stanie świetnie się bronić, ale na 10 minut przed końcem spotkania wyszli na prowadzenie, po pierwszym celnym strzale na bramkę. Wynik 0:1 sprawia, że Polacy mają już zapewniony awans do baraży, bez względu na wyniki dwóch kolejnych spotkań podopiecznych Jana Urbana.

Reprezentacja Malty już na starcie eliminacji do mistrzostw świata była uznawana przez niemal wszystkich rywali w grupie jako łatwy dostarczyciel punktów. Jedynie Litwa nie potrafiła poradzić sobie z Maltańczykami, dwukrotnie z nimi remisując - 0:0 oraz 1:1.
Kiedy ostatnia drużyna w grupie przyjechała do Helsinek, wydawało się, że nasi bezpośredni rywale w walce o 2. miejsce w tabeli łatwo poradzą sobie z Maltą, ale już początek przyniósł niespodziankę.
Malta, która w sześciu meczach strzeliła tylko jedną bramkę, świetnie broniła się przed Finami, którzy byli w stanie przez dwa kwadranse oddać jedynie dwa celne strzały na bramkę.
Podopieczni selekcjonera Emilio De Leo na przerwę schodzili przy wyniku 0:0, udowadniając, że poprzednia przegrana z Finlandią tylko 0:1 nie była dziełem przypadku. Obrona Malty prezentowała się w Helsinkach po prostu wybitnie, neutralizując kolejne akcje rywali.
Prowadzący Finów Jacob Friis z pewnością wygłosił płomienną mowę w szatni, ponieważ tuż po powrocie na boisko, jego piłkarze ruszyli do ataku, nie tracąc czasu. Bili jednak głową w mur.
Kiedy w 50. minucie kolejny atak nie przynosił efektów, Joel Pohjanpalo postanowił huknąć z woleja, stojąc przy linii pola karnego. Bramkarz Malty, Henry Bonello nie miał nawet okazji do wykazania się, ponieważ strzał zatrzymał się na stojącej przed nim linii obrony.
Finlandia biła głową w mur, Malcie wystarczył jeden strzał. Sensacja w Helsinkach
Po nieco ponad godzinie gry w polu karnym Malty zrobiło się gorąco, kiedy Adam Markhiev padł na murawę po kontakcie z rywalem. Sędzia jednak od razu pokazał, że nie ma mowy o rzucie karnym i zawodnik FC Norymbergi ma wstawać.
Skupieni na atakowaniu Finowie byli blisko straty bramki, kiedy to Maltańczycy ruszyli z kontrą, a ostatecznie Alexander Satariano, który wpadł w pole karne z lewej strony, spróbował dośrodkować po ziemi. Piłka została zablokowana wślizgiem.
Na 20 minut przed końcem wydawało się, że bramka dla Finlandii wreszcie padnie, kiedy Oliver Antman popisał się dryblingiem i mijając kolejnych rywali, znalazł się tuż przed bramką. Jego strzał obronił jednak Bonello, który był w tym starciu największym bohaterem Malty.
Sensacja wisiała w powietrzu i do niej doszło w 81. minucie. Ylyas Chouaref urwał się na lewym skrzydle i doholował piłkę do pola karnego. Tak łatwym zwodem oszukał obrońcę rywali i podał piłkę do Jake'a Grecha, który huknął z dystansu i pierwszym celnym strzałem pokonał bramkarza rywali.
Gdy sędzia zagwizdał po raz ostatni, kibice z Finlandii nie kryli swojego oburzenia, co zasygnalizowali głośnymi gwizdami.
Wynik meczu w Helsinkach jest niezwykle ważny dla reprezentacji Polski. Piłkarze Jana Urbana przed tą kolejką wyprzedzali Finlandię o 3 punkty. Dla Finów był to jednak ostatni mecz w eliminacjach, co oznacza, że Polacy już mają zagwarantowana grę w barażach, bez względu na wyniki spotkań z Holandią i Maltą.











