Polacy czekają na finał. Co z kadrą? Urban: Po bitwie zawsze są ranni żołnierze
Po zaciekłym boju Polska wyrzuciła za barażową burtę Albanię. Zwycięstwo 2:1 zostało wywalczone w trudzie i znoju. Wynik okazał się lepszy niż gra. Jan Urban pozostaje w roli selekcjonera niepokonany. Po meczu podzielił się emocjami na antenie TVP Sport. Cieszy go triumf, ale - jak sam zauważył - kolejny dzień prawdy przyjdzie w piątek. Wtedy otrzyma arcyważny raport od sztabu medycznego.

W pierwszej połowie "Biało-Czerwoni" nie oddali celnego strzału. Na przerwę schodzili z wynikiem 0:1. A niewiele brakowało, by rywale wypracowali dwubramkową przewagę.
- Nie, serce nie podeszło mi do gardła - oznajmił Jan Urban w rozmowie z reporterem TVP Sport. - Ale rzeczywiście były momenty, kiedy byłem przejęty tym, co się dzieje na boisku. Bo rywale mogli nas skontrować dwukrotnie. Mieli sytuację najpierw na 2:0, potem na 2:1.
Polska - Albania 2:1. Na finał baraży wraca Nicola Zalewski. Lista kadrowych strat pozostaje niewiadomą
- Mówiłem, że ten mecz będzie bardziej otwarty niż zamknięty - przypomniał Urban. - Mieliśmy bardzo dobry początek, zespół gości nie mógł wyjść z własnej połowy. Szkoda, że w tym okresie nie zdobyliśmy bramki. Potem, po naszych niecelnych zagraniach, oni zaczęli dochodzić do głosu i pokazali swoją prawdziwą wartość.
Wartość pokazali też rutyniarze w naszej ekipie. Na listę strzelców wpisali się Robert Lewandowski i Piotr Zieliński. Po latach nikt nie będzie pamiętał, że pierwsze celne uderzenie oddaliśmy dopiero w 63. minucie.
- Trzeba pogratulować drużynie, bo był taki moment, w którym nie wyglądało to dobrze - nie ukrywał Urban. - Albańczycy dobrze operują piłką, są zespołem technicznym i to się potwierdziło. Potrzebowaliśmy pozytywnego bodźca, żeby wejść z powrotem w to spotkanie.
- Strzelamy bramkę, drużyna znowu zaczyna być sobą - ocenił selekcjoner. - I w efekcie gramy w finale baraży. To będzie na pewno inne spotkanie i inaczej będziemy musieli je rozegrać.
W boju o wszystko zmierzymy się w gościnie ze Szwecją (31 marca). Do wyjściowej jedenastki "Biało-Czerwonych" wróci zapewne pauzujący w czwartek za kartki Nicola Zalewski. A kto wypada z gry?
- Będziemy mieli kilka dni na przeanalizowanie naszej sytuacji. Po bitwie zawsze są ranni żołnierze. Mam nadzieję, że jutro nie dowiem się, że któraś rana jest za duża i ktoś nie zdąży się wyleczyć - odpowiada dyplomatycznie Urban.
Wiadomo, że z boiska nie w pełni sił zszedł Jakub Kamiński. Przez rywali poturbowany został również debiutant Oskar Pietuszewski. Pierwszy raport medyczny selekcjoner otrzyma już w piątek przed południem.












