Po losowaniu baraży gruchnęły zaskakujące wieści. To nie pomyłka, prawdziwa "klątwa"
W czwartek reprezentacja Polski poznała rywali, z którymi powalczy w marcowych barażach o awans na przyszłoroczne MŚ. Wpierw Urban i spółka podejmą Albanię, a w przypadku ewentualnej wygranej, zawalczą oni w wyjazdowym pojedynku ze zwycięzcą meczu Szwecja - Ukraina. Z perspektywy historii, dużo bardziej powinniśmy się obawiać wyjazdu do Skandynawii. To bowiem tamte tereny wiążą się dla naszych piłkarzy ze swego rodzaju "klątwą", której "Biało-czerwoni" nie zdołali przełamać od... 95 lat.

Remis z Holandią oraz zwycięstwo z Maltą pozwoliły Polakom zakończyć zmagania kwalifikacyjnej grupy "G" na 2. miejscu. Tym samym Jan Urban i spółka zachowali szanse na awans na przyszłoroczne piłkarskie MŚ, lecz muszą o niego powalczyć w ramach marcowych baraży.
W czwartek "Biało-czerwoni" poznali rywali, którzy mogą stanąć na drodze do spełnienia marzeń kibiców z kraju nad Wisłą. W przypadku wywalczenia awansu do finału swojej ścieżki barażowej, Polacy zagrają wyjazdowe spotkanie ze zwycięzcą równoległego meczu Szwecji z Ukrainą. Mogłoby się wydawać, że to właśnie skandynawska reprezentacja jest potencjalnie łatwiejszym rywalem dla podopiecznych Urbana. Co innego wskazuje natomiast bogata historia wyjazdowych starć Polaków ze Szwedami, sięgająca roku 1922.
Tam nie zwyciężyliśmy od niemal 100 lat. Urban może stanąć przed szansą przerwania "klątwy"
Polacy po raz pierwszy podejmowali Szwedów na ich terenie w 1922 roku. Wówczas "Biało-czerwoni" zwyciężyli ów towarzyskie spotkanie wynikiem 2:1. Kolejne dwa wyjazdowe starcia, również towarzyskie, rozgrywane zostały w 1924 oraz 1926 roku. Te zakończyły się natomiast pewnymi zwycięstwami gospodarzy, kolejno 5:1 oraz 3:1.
Po raz kolejny piłkarze z kraju nad Wisłą mieli okazję zawitać na stadionie skandynawskiej nacji we wrześniu 1930 roku. Wówczas, dzięki dwóm trafieniom Józefa Ciszewskiego oraz bramce Jozefa Smoczka, nasi reprezentanci pokonali Szwedów aż 3:0. Jak miało się później okazać, był to ostatni zwycięski pojedynek Polaków na Szwedzkiej ziemi.
Od tego czasu "Biało-czerwoni" piłkarze wyjeżdżali do Skandynawii 10 razy. Tylko dwa z tych meczów zakończyły się remisem, natomiast aż ośmiokrotnie Polacy musieli uznawać wyższość gospodarzy. Tym samym piłkarze z kraju nad Wisłą nie zdołali zwyciężyć wyjazdowego meczu ze Szwedami od... 95 lat. Można więc spokojnie mówić o swego rodzaju "klątwie", która ciąże nad rywalizacją przytoczonych nacji.
Czy w marcowych barażach ta "klątwa" zostanie zdjęta? Póki co ciężko bezsprzecznie wytypować taki scenariusz. Wielce prawdopodobne jest bowiem, że po ewentualnej wygranej z Albanią Polacy trafią w decydującym meczu nie na Szwedów, a na Ukraińców. To bowiem oni wydają się na papierze faworytami swojego starcia. Z ewentualnym spotkaniem podopiecznych Urbana z naszymi wschodnimi sąsiadami, do którego może dojść 31 marca 2026 roku, też wiąże się zresztą dość niecodzienny fakt, który dodatkowo może urozmaicić ów elektryzujące starcie.












