Pilne wieści z Turcji ws. polskiego piłkarza. Wielki zwrot. Tego jednak nie będzie
Remisem 2:2 z Nigerią zakończyli sezon 2025/2026 piłkarze reprezentacji Polski. Wśród nich był Kacper Kozłowski, który we wspomnianym meczu sprokurował rzut karny. Mimo to może on śmiało uznawać minioną kampanię za udaną. Swoimi występami w tureckim Gaziantepie wzbudził zainteresowanie kilku tamtejszych klubów. Co ciekawe, mówiło się również o potencjalnym transferze do Valencii. W tej kwestii pojawiły się nowe informacje, które definitywnie kończą temat.

Już jakiś czas temu oficjalnie zakończył się sezon klubowy 2025/2026. Mimo to zawodników reprezentacji Polski czekało jeszcze majowo-czerwcowe zgrupowanie, podczas którego towarzysko zmierzyli się z Ukrainą (0:2) oraz Nigerią (2:2). Wśród graczy, którzy otrzymali powołanie od Jana Urbana znalazł się Kacper Kozłowski. Pomocnik nie spisał się najlepiej w starciu z przedstawicielem Afryki i poprzez zagranie ręką sprokurował rzut karny.
Mimo to cały sezon może on uznać za całkiem udany. W tureckim Gaziantepie w 34 meczach zdobył sześć goli, a do tego dołożył sześć asyst. Pomocnik był jedną z najjaśniejszych postaci całej ekipy, dzięki czemu znalazł się na celowniku kilku zespołów z góry ligowej tabeli.
Jego sytuację zdawały się monitorować również ekipy spoza Turcji, a jedną z największych marek miał być przedstawiciel LaLiga - Valencia. Co więcej, tureckie media przekonywały, że hiszpański klub jest gotowy zapłacić wymaganą kwotę. Z czasem jednak pojawiły się nieco inne informacje.
To nie było prawdą. Turecki dziennikarz przekazuje. "Niestety"
Te przekazał Ali Budak, turecki dziennikarz. Jego zdaniem, wieści o zainteresowaniu Valencii usługami 22-latka były nieprawdziwe. Jak przekazuje, na pozyskanie wycenianego na sześć milionów piłkarza jest wielu chętnych, lecz w tym gronie nie ma hiszpańskiego klubu.
- Niestety, doniesienia o zainteresowaniu Valencii Kacprem Kozłowskim nie są prawdziwe. Nie ma w tym żadnego związku, ani bliskiego, ani dalekiego. Jest wielu chętnych, ale Valencii wśród nich nie ma - czytamy we wpisie.
Wiele wskazuje, że dla Gaziantepu będzie to ostatnia okazja, by jakkolwiek zarobić na polskim piłkarzu, gdyż jego obecna umowa z ekipą obowiązuje do końca czerwca 2027.
















