Piłkarze jak gwiazdy rocka, trener z lepszego świata. Albańczycy straszą Polaków
- Całkowicie mogę zgodzić się z Janem Urbanem, który twierdzi, że Albania dziś jest jeszcze silniejsza niż 2,5 roku temu, gdy pokonała Polskę w Tiranie - mówi Interii Vullnet Basha, dyrektor sportowy Wisły Kraków i były reprezentant Albanii. Polska zmierzy się w czwartek z ekipą, która na przestrzeni ostatnich lat urosła jak mało która w Europie.

Jeśli ktoś zapadłby w sen na początku ubiegłej dekady i obudził się na dzisiejszy baraż, nie uwierzyłby, że ktokolwiek przy zdrowych zmysłach w Polsce może dopuszczać myśl o jakichkolwiek problemach naszej reprezentacji w czwartkowym barażu. Zmiany w albańskiej piłce są jednak widoczne gołym okiem, a reprezentacja tego kraju zyskała na globalizacji bardziej, niż szereg innych krajów. Albańczycy zostali rozsiani po Europie, a ich potomstwo przychodziło na świat w różnych jego zakątkach. Przeglądając dziś kadrę, jaka została powołana na mecz z Polską, znajdziemy na pęczki przykładów piłkarzy z podwójnym obywatelstwem. Grający w Premier League Armando Broja mógłby reprezentować Anglię. Piłkarz Glasgow Rangers Nedim Bejrami - Szwajcarię. Niezwykle skuteczny w meczach Serie B Cristian Shpendi - Włochy. Można jeszcze długo wymieniać, jednak kluczem do sukcesu jest też wychowanie w oddaniu dla będącej gdzieś daleko ojczyzny. Nie jest przypadkiem, że grający zagranicą piłkarze z Albanii swoje bramki celebrują czasem poprzez pokazanie symbolu dwugłowego orła.
Nowa generacja piłkarzy
- Co jest źródłem naszych ostatnich sukcesów? - zastanawia się Vullnet Basha, albański dyrektor Wisły Kraków. - Po pierwsze, przyszła nowa generacja zawodników. Trafiliśmy na dobre pokolenie, a można odnieść wrażenie, że do reprezentacji cały czas trafiają coraz lepsi i lepsi piłkarze. Już nie musimy bazować na zawodnikach ze słabych lig, w kadrze potrafią się pojawić piłkarze z całego świata. I jest jeszcze jedna rzecz - rozwój federacji. Biorąc pod uwagę ostatnie 10-15 lat, jest to niesamowity skok jakościowy, który ma przełożenie na piłkę - mówi.
I kontynuuje: - Przykładem rozwoju federacji jest zatrudnienie Sylvinho. Pamiętamy go jako zawodnika, który wyróżniał się harówką na boisku. I dokładnie te cechy przeniósł na reprezentację Albanii. Bazujemy głównie na defensywie, w której wszystko jest poukładane, a w dodatku można mieć wrażenie, że piłkarze są gotowi wskoczyć za sobą w ogień. Stanowią jeden organizm. Całkowicie mogę zgodzić się z Janem Urbanem, który twierdzi, że Albania dziś jest jeszcze silniejsza niż 2,5 roku temu, gdy pokonała Polskę w Tiranie.
Albania faktycznie jest mocniejsza, niż wtedy. Przede wszystkim żaden kluczowy piłkarz nie zaliczył wyraźnego regresu, a kolejnych lat doświadczenia w reprezentacji nie da się przełożyć na wartości w serwisie Transfermarkt. Albania ma nad Polską przewagę w postaci ciągłej pracy z jednym selekcjonerem przez trzy ostatnie lata, podczas gdy my zmienialiśmy go średnio raz na rok. Sylvinho przed objęciem sterów w albańskiej kadrze nie mógł pochwalić się udaną karierą trenerską, jednak świetne i wygrane - również naszym kosztem - eliminacje Euro 2024 zupełnie zmieniły jego obraz w tym bałkańskim państwie. Po porażce Polaków w tamtej kampanii, osoby ze sztabu naszej reprezentacji zwracały uwagę, że "miłość" piłkarzy do Sylvinho jest na tym samym poziomie, co swego czasu u Biało-Czerwonych w stosunku do Paulo Sousy.
Zobacz również:
Liczą, że powtórzą mecz z Serbią
Mimo że Sylvinho dysponuje kilkoma zawodnikami, którzy nawet w szerszym świecie nie są anonimowi - przykładami są Berat Djimsiti (Atalanta), Elseid Hysaj (Lazio), Kristian Asslani (Besiktas), czy wspomniany Broja (Burnley) - największą gwiazdą drużyny pozostaje taktyka. Basha mówi Interii o wygranym meczu z Serbią (1:0), który dla Albańczyków był jak baraż przepuszczający do barażów. Sytuacja niemal identyczna, jak dziś w kontekście awansu do finału, czyli mecz na wyjeździe oraz rywal podobnej klasy: - Zwycięstwo z Serbią nie miało nic wspólnego ze szczęściem. Szczęście możesz mieć za jednym razem, ale nie sto razy. Albania w tamtym meczu miała jasny plan i była bardzo dobra w jego realizacji. Od początku do końca wszystko działało tak, jak chcieliśmy. Serbia mogła mieć przewagę w statystykach, ale nie stworzyła wielu dobrych okazji. Mam nadzieję, że podobnie będzie z Polską w czwartek.
Co ciekawe, z tym akurat Jan Urban się nie zgadza, który na konferencji prasowej dzień przed meczem przyznał, że spodziewa się otwartego meczu, w którym Albańczycy zaatakują. Dyrektora sportowego Wisły pytamy z kolei: - Gdybyś był selekcjonerem reprezentacji Polski, jaką decyzję byś podjął, by ograniczyć atuty Albanii?
- Nie mogę ci powiedzieć, nie teraz. Za bardzo mi zależy na tym, by Albania awansowała na mistrzostwa świata. Wiem, co bym zrobił, ale zostawię to dla siebie - ucina.
Ale opowiada dalej o kadrze: - Reprezentacja głównie skupia się na zawodnikach, którzy grają we Włoszech. Nie ma wśród nich wielu piłkarzy, którzy wcześniej grali w lidze albańskiej. Większość urodziła się za granicą, dorastała piłkarsko w innym kraju, i nie ma nic wspólnego z wewnętrznym szkoleniem.
Zobacz również:
Klub przeżarty korupcją
To duży plus dla albańskiej kadry, bo tamtejsza liga jest wciąż jedną ze słabszych w Europie. Ale w kadrze jest tylko dwóch piłkarzy grających na co dzień u siebie w kraju - obaj z marginalnymi szansami na występ. - Wierzę, że nowa generacja piłkarzy pociągnie za sobą kolejnych i wkrótce przełoży się to na rozwój ligi, ale niestety - wciąż mamy bardzo słabą ligę, która nie rośnie. Wydaje mi się, że głównym powodem jest infrastruktura, która wciąż pozostawia wiele do życzenia - mówi Basha.
Ale nie chodzi tylko o infrastrukturę. Albańska piłka również była skażona korupcją. Około dziesięć lat temu świat obiegła informacja o korupcyjnych zarzutach dla Skenderbeu Korcza - klubu dominującego w rodzimych rozgrywkach. UEFA wyrzuciła Albańczyków na 10 lat z europejskich pucharów, a lista przewinień była potężna. Podejrzanych meczów było około 50 - między innymi mecz w europejskich pucharach przeciwko Sportingowi Lizbona (1:5). Bukmacherzy odnotowali w nim nienaturalnie wysokie i częste zakłady na przynajmniej sześć bramek w meczu. Było też spotkanie eliminacji Ligi Mistrzów z irlandzkim Crusaders. W rewanżu Skenderbeu prowadziło 2:1, a kilkanaście minut przed końcem nagle zaczęło tracić bramki - zgodnie z nienaturalnymi zakładami zawieranymi gdzieś w Azji. Cały raport oskarżeń wobec Albańczyków zawierał 93 strony. W Korczy ludzie wyszli na ulice i krzyczeli o karze śmierci. Zresztą inspektorzy UEFA także dostawali takie pogróżki. Skenderbeu dziś gra na zapleczu albańskiej ekstraklasy.
Basha: piłkarze jak gwiazdy rocka
Vullnet Basha mówi także: - Szczerze mówiąc, wierzymy w to, że pokonamy Polskę. Wiara w tę reprezentację jest ogromna, ludzie o niej rozmawiają. Piłkarze mają bardzo wysoki status w społeczeństwie, czasem można odnieść wrażenie, że są traktowani jak gwiazdy rocka.
Jeszcze krok dalej posuwa się Sylvinho. - Eliminacje nie powinny wystarczać Albanii. Nie powinna pojechać na Euro, a potem zniknąć. Chcę stworzyć mentalność, w której Albania kwalifikuje się na każde ME i każde MŚ. To jest mój cel po Euro 2024.
Nie zmienia to faktu, że to Polska jest faworytem czwartkowego meczu. Albania zrobiła spory postęp, ale na mundialu gralibyśmy tylko z lepszymi od tego zespołu.














