Piekło kadry Urbana. Oto co działo się w polskiej szatni po faulu Zalewskiego
Jan Urban zostaje na stanowisku selekcjonera, mimo że finały MŚ odbędą się w tym roku bez naszego udziału. To efekt wyjazdowej porażki 2:3 ze Szwecją. Szef kadry przed kamerami nie zastosował taryfy ulgowej, oceniając zachowanie zespołu przy drugiej bramce dla rywali. - Sposób, w jaki broniliśmy przy tym rzucie wolnym, nie przystoi na tym poziomie. Jestem wkurzony na to, że Lagerbielke strzelił bez nikogo. Był sam, wbił się w naszą strefę, nikt za nim nie ruszył - mówił przed kamerą TVP Sport. Zdradził też, co działo się w polskiej szatni zaraz potem.

Była 44. minuta, gdy przy stanie 1:1 straciliśmy bramkę na własne życzenie. Najpierw podwórkowe zachowanie Nicoli Zalewskiego przy linii bocznej i bezmyślny faul. Potem katastrofa w szeregach obronnych.
- Sposób, w jaki broniliśmy przy tym rzucie wolnym, nie przystoi na tym poziomie - stawia sprawę jasno Jan Urban w rozmowie z TVP Sport. - Jestem wkurzony na to, że Lagerbielke strzelił bez nikogo. Był sam, wbił się w naszą strefę, nikt za nim nie ruszył. Kamil nie miał szans przy tej bramce.
Szwecja - Polska. Jan Urban po porażce: "Ciężko to przełknąć, kiedy wiesz, że nie byłeś gorszy"
Przed wyjściem na drugą połowę zespół nie doczekał się jednak reprymendy. Panował nastrój mobilizacji i wiary w sukces. Nikt nie dopuszczał myśli o utraconym mundialu.
- W szatni, w przerwie, wszyscy wiedzieliśmy, że gramy naprawdę dobre spotkanie - relacjonuje szef kadry. - Wierzyliśmy, że możemy odrobić stratę. I tak się stało.
- W końcówce trochę sami żeśmy sprowokowali sytuację. Wybijamy piłkę raz, drugi raz, ona wraca i.. tracimy bramkę. Taki jest futbol. Zrewanżowali nam się za przegraną sprzed czterech lat. Ciężko jest przełknąć porażkę, kiedy wiesz, że nie byłeś gorszym zespołem - kwituje selekcjoner.
Mimo braku awansu do finałów MŚ kontrakt z Urbanem zostanie przedłużony. Poinformował o tym zaraz po końcowym gwizdku prezes PZPN Cezary Kulesza.
- To, że zostaję, to najmniej istotne. Dzisiaj wszyscy cierpimy, wszystkich nas okrutnie boli ta przegrana - zapewnia 63-letni szkoleniowiec.
- Porażka w najbardziej nieodpowiednim momencie - zauważa. - To było najlepsze spotkanie pod moim kierownictwem. Sprawiliśmy mnóstwo problemów gospodarzom. Zabrakło szczęścia w tych kluczowych momentach, może też odrobiny cwaniactwa...
Czy w roli selekcjonera dane mu będzie jeszcze wysłać powołanie do kadry Robertowi Lewandowskiemu? Na to pytanie próbował odpowiedzieć kapitan reprezentacji. Szczegóły TUTAJ.













