Piechniczek surowo ocenił Polaków po porażce ze Szwecją. Nie oszczędził gwiazdy
- Szwedzi ograli nas większym cwaniactwem - uważa były selekcjoner Antoni Piechniczek. - A nasz błąd polegał na tym, że nie poszliśmy za ciosem po wyrównujących bramkach - dodaje i zwraca uwagę na coś jeszcze. - Nie może być tak, że Cash, w końcu zawodnik z ligi angielskiej, umiera na boisku. To samo Zalewski. A jeszcze Pietuszewski daje zmianę, która nic nie wnosi - wylicza.

Dariusz Ostafiński, Interia: Ma pan kaca po meczu ze Szwedami? Zadaje pan sobie pytanie, jak to możliwe, że mając 65 procent posiadania piłki i oddając więcej strzałów na bramkę, przegrywamy ważny mecz?
Antoni Piechniczek, były selekcjoner reprezentacji: Jest smutek w narodzie, bo zagraliśmy dobry mecz, bo byliśmy lepsi od rywala i zasłużyliśmy na to zwycięstwo. Jednak Szwedzi ograli nas większym cwaniactwem. Umieli wykorzystać te swoje trzy okazje bramkowe, byli skuteczniejsi.
To, czego nam zabrakło? Szczęścia?
- Nie. Nasz błąd polegał na tym, że nie poszliśmy za ciosem. Po obu wyrównujących bramkach był takim moment, że dało się zauważyć duże zdenerwowanie w postawie Szwedów. Wtedy trzeba było ich dobić, a nie grać tak, jakby się czekało na karne. Było nas stać na to, żeby ich dobić. Oni to czuli, dlatego grali tak ostrożnie. Głównie się bronili, atakując od czasu do czasu. Jak już jednak to robili, to byli bardzo groźni.
Piechniczek komentuje decyzję o przedłużeniu kontraktu Urbana
Niemniej gol na 2:3, to było jakieś kuriozum.
- To prawda. Bodaj sześciu Szwedów było zaangażowanych w tamtą akcję i każdy z nich dotknął piłkę, a my na to pozwoliliśmy. A na koniec Wiśniewski przegrał indywidualny pojedynek z facetem, którego miał na plecach. To są takie moje uwagi techniczne, bo tak nie można grać.
Przez to, cytując trenera Urbana, mamy teraz żałobę.
- A ja bym wolał wlać trochę optymizmu. Jan Urban odwalił dobrą robotę. On pewnie też doskonale widzi te mankamenty i niedociągnięcia, o których wspomniałem, ale proszę sobie przypomnieć, jak ta reprezentacja wyglądała, zanim Urban przyszedł. Kto wtedy dawał jej jakiekolwiek szanse.
Rozumiem, że prezes Kulesza, ogłaszając po porażce przedłużenie kontraktu z Urbanem, dobrze zrobił?
- To jest bardzo dobra rzecz. Już po części wyjaśniłem, dlaczego tak uważam, ale dorzucę jeszcze jedno. Rzadko się trafia, żeby trener był tak chwalony i tak pozytywnie odbierany po przegranym meczu. Nie jedziemy na mistrzostwa, a Urban zbiera brawa. Cóż, ja też mu kibicuję i dobrze życzę.
Piechniczek ocenia: "Przez to traciliśmy głupie bramki"
Trudno odmówić Urbanowi zasług, ale może niepotrzebnie upierał się przy grze trójką obrońców. Jerzy Engel zwracał uwagą, że właśnie z tego wzięły się problemy z Albanią, że powinniśmy od tego odejść.
- A mnie się wydaje, że o porażce ze Szwecją nie przesądziła gra trójką w obronie. To raczej proste błędy indywidualne przesądziły o przegranej. Raz pomylił się Zalewski, raz Wiśniewski i traciliśmy przez to głupie bramki.
Jeśli jednak rywal oddaje trzy, cztery strzały i strzela trzy bramki, to można się zastanawiać, co jest z obroną nie tak.
- Z drugiej strony ten system pozwolił nam grać dobrze z przodu, bo jednak oddaliśmy więcej strzałów niż rywal i też zdobyliśmy dwie bramki. Ten kij ma dwa końce. Szkoda, bo mecz był do wygrania, ale nic nie zrobimy. Teraz trzeba już myśleć o budowie drużyny na mistrzostwa Europy.
Innego wyjścia nie ma. Trzeba się pozbierać i grać dalej.
- Tak, ale trzeba to zrobić, mając z tyłu głowy jedno - podstawowym warunkiem sukcesu jest stabilizacja. Urban starał się to wprowadzać, ale wydaje mi się, że miał za mało czasu. A ja tylko powiem, że kiedy nasza reprezentacja odnosiła sukcesy w 1974, 1978 i 1982 roku, to wszyscy kibice wymieniali całą jedenastkę jednym tchem. A drużyny, które odpadały, pamiętają tylko wyjątkowi eksperci.
Piechniczek o nowej roli Lewandowskiego w kadrze
Szykują się jednak zmiany. Robert Lewandowski po meczu wrzucił zdjęcie z utworem "Time To Say Goodbye".
- Decyzja należy do niego i trenera. Panowie na pewno porozmawiają. Ja widziałbym dalej Lewandowskiego w kadrze. Mógłby być mężem opatrznościowym. Nie musi grać 90 minut, ale może wchodzić, może podpowiadać młodym zawodnikiem, być ich doradcą, który usiądzie na kawie i powie, jak grać. Taki Lewandowski mógłby bardzo tej drużynie pomóc.
Mentor by się przydał.
- Jasne, że tak. Weźmy Pietuszewskiego. Przed Albanią szum, że musi grać od początku. Po Albanii to samo tylko głośniej, a on wchodzi na Szwedów i gra słabo. Widać, że ten chłopak potrzebuje autorytetu, który go naprostuje. I na koniec mam jeszcze jedno spostrzeżenie. Nie rozumiem, jak to możliwe, że zawodnik grający w lidze angielskiej nie wytrzymuje całego meczu. To się w głowie nie mieści. Jak nie wiesz, jak się przygotować motorycznie, to idź do trenera i poproś o pomoc. Ja wiem, że Cash wiele do tej reprezentacji wnosi, ale to nie może być tak, że dwie akcje i koniec, bo zawodnik umiera na boisku. Zresztą z Zalewskim stało się to samo. W pierwszej połowie robił, co chciał, a potem go nie było.












