Peszko oglądał mecz Polaków. Wybrzmiał ostatni gwizdek. "Jestem zdruzgotany"
Po meczu półfinałowym barażów o udział w mundialu 2026 Robert Lewandowski przeszedł na wokół murawy na PGE Narodowym ze łzami w oczach. To pokazało, jak wiele znaczy dla "Lewego" gra w kadrze. Kolejną okazją do pokazania zaangażowania był finałowy mecz ze Szwedami w Solnej. Lewandowski znów zagrał z pasją, ale tym razem Polacy przegrali 2:3. Po meczu głos zabrał jego przyjaciel. - Wiem, co oni teraz czują - powiedział Sławomir Peszko w "Kanale Sportowym".

Nie ma wątpliwości, że Robert Lewandowski zbliża się do końca kariery, być może nie tylko tej w narodowych barwach. Kapitan reprezentacji Polski w sierpniu skończy 38. lat i trudno wyobrazić sobie, aby miał przed sobą wiele lat gry. Sam "Lewy" daje pośrednie sygnały, że powoli zaczyna myśleć o takiej opcji.
Wobec tego każdy mecz w narodowych barwach Lewandowski w tym momencie traktuje wyjątkowo, jakby miał być tym ostatnim. Widać było to w emocjach, jakie udzieliły się Lewandowskiemu po wygranym spotkaniu półfinałowym barażów z Albanią na PGE Narodowym w Warszawie.
Nie mieli wątpliwości. Polacy nie zasłużyli na taki wynik
Po Albanii przyszedł czas na rywalizację wyjazdową w finałowym spotkaniu ze Szwedami w Solnej. W tym Biało-Czerwoni wedle wszelkich opinii byli zespołem lepszym, ale niestety ostatecznie wyjadą ze Szwecji z niczym. Porażka 2:3 oznacza, że Polaków na mundialu w USA, Kanadzie i Meksyku zabraknie.
Nie wiemy, co oznacza ten wynik dla kariery Lewandowskiego. Sam kapitan uciekał od tematu po meczu. Głos zabrał jednak jego przyjaciel. - Ciężko mi coś powiedzieć, jestem zdruzgotany. Wiem, co czują teraz piłkarze. Wiem, ile zdrowia zostawili - rozpoczął Sławomir Peszko w "Kanale Sportowym".
- To co robili dziś Zielu z Szymańskim w środku, ile się nabiegali, ile razy byli pod grą, ile razy wykreowali prostopadłych piłek, ile Lewy się naprzepychał, ile Zaleś pojedynków wygrał... na koniec piłka jest po*****ym sportem i nie przebacza błędów. Szkoda słów, nie chce mi się mówić nawet - podsumował były reprezentant Polski.
- Ja miałem wrażenie, że Szwedzi czuli z boiska, że są słabsi, że są wolniejsi, że ta intensywność u nich tak spadła, że czekają na dogrywkę. Szwedzi zrobili zbyt mało, żeby awansować, a my zbyt dużo, żeby nie awansować. Mieliśmy przewagę - skwitował siedzący obok Igor Lewczuk.











