Oto najgłośniejszy konflikt Jana Urbana. "Podolski opowiedział się po drugiej stronie"
Jan Urban ostatnie lata trenerskiej kariery spędził w Górniku Zabrze, który objął latem 2021 roku. Wtedy do klubu przychodził również Lukas Podolski. Relacje obu panów od początku nie należały do najcieplejszych. Swego czasu wdali się w konflikt, obaj regularnie dolewali oliwy do ognia w rozmowach z mediami. Czy obecnie między dwoma ważnymi dla Górnika postaciami jest jeszcze zła krew? Jaki grunt Urban przygotuje pod współpracę z Robertem Lewandowskim?

Jan Urban to niekwestionowana legenda Górnika Zabrze. Jako piłkarz występował w śląskiej drużynie w latach 1985-89, zgarniając trzy mistrzostwa Polski. Na początku 1998 roku wrócił do Górnika na pół roku, tuż przed zakończeniem piłkarskiej kariery. W roku 2021, dokładnie 1 lipca, został trenerem zabrzańskiego klubu. Wcześniej prowadził m.in. Legię Warszawa, Lecha Poznań czy Śląsk Wrocław.
Wówczas do ekipy 14-krotnych mistrzów kraj po wielu latach zapowiedzi i deklaracji dołączył Lukas Podolski. Z perspektywy czasu śmiało można stwierdzić, że obecność obu gwiazd w zespole była swego rodzaju mieszanką wybuchową.
Podolski i Urban nie zawsze żyli w zgodzie. Ich konflikt przeniósł się do mediów
W sezonie 2021/2022, czyli pierwszym pod wodzą Urbana, Górnik zajął 8. miejsce w Ekstraklasie i dotarł do ćwierćfinału Pucharu Polski. Trener rozpoczął już okres przygotowawczy przed kolejną kampanią, jednak nagle... został zwolniony. Media donosiły, że do tego stanu rzeczy mógł przyczynić się Podolski. Takiej teorii nie wykluczał także sam Jan Urban.
- To przykre, szczególnie że w Zabrzu czułem się jak u siebie, bo przecież z Górnikiem spędziłem wiele lat jako piłkarz i sporo osiągnąłem, a na koniec dostałem kopniaka. Zabolało, ale tłumaczę sobie, że wyrzucili mnie ludzie, którzy nie chcieli ze mną pracować. Nie miałem na to wpływu, nie decydowały wyniki, jednak można było tę kwestię załatwić inaczej. Podolski opowiedział się po drugiej stronie, mówiąc, że nie chciałby kolejnemu prezesowi tłumaczyć swojej koncepcji na pobyt w Górniku. Nie bardzo rozumiem, co i dlaczego piłkarz miałby tłumaczyć szefowi klubu, skoro ma podpisany kontrakt. Powiedział też, że dziwi go całe poruszenie po moim zwolnieniu, bo takie rzeczy dzieją się na całym świecie. Zgoda, ale są zwolnienia normalne, nienormalne i zaskakujące. To moje do normalnych nie należało - mówił wówczas w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".
Ciekawe, jak on by się czuł, gdyby w taki sposób został potraktowany w Koeln. Niech gra w piłkę, zamiast pouczać innych, starszych od siebie. Żalu nie czuję, ale nie przejdę nad tym do porządku dziennego, ponieważ na razie to ja coś zrobiłem dla Górnika i zapisałem się w historii tego klubu, a on dopiero na to pracuje
Na pogłoski o rzekomym udziale w zwolnieniu szkoleniowca w ostrych słowach odpowiedział sam mistrz świata. - To trzeba nie mieć mózgu, żeby coś takiego mówić! - grzmiał Niemiec w jednym z wywiadów dla "WP SportoweFakty", odnosząc się do tego typu teorii spiskowych rozpowszechnianych przez internautów. Był to tok 2022. Trudno było nie odnieść wrażenia, że relacje Lukasa Podolskiego i Jana Urbana były dosyć oschłe, ocierały się o konflikt. Los chciał, że rok później, w marcu, były piłkarz hiszpańskiej Osasuny kolejny raz został szkoleniowcem Górnika, w którym nadal występował Podolski.
W trakcie drugiej kadencji współpraca obu panów układała się już zdecydowanie lepiej. Najwyraźniej zrozumieli, że medialne przepychanki i doszukiwanie się wzajemnych intryg nie działa na korzyść klubu, na którym im zależy. Rok temu Urban w rozmowie z "Weszło" zdementował plotki o rzekomym sporze.
- To jest szukanie dziury w całym, bo Lukas powiedział, przypominam sobie, "że wielką aferę robimy, że trenera zwolnili". Dlatego to mnie uraziło, bo uważałem się nie za byle jakiego trenera, tylko człowieka związanego z Górnikiem Zabrze, którego potraktowano w ten sposób. Dlatego ja powiedziałem, że "co by Lukas powiedział, jakby go tak potraktowali w FC Koeln?", gdzie jest też związany. Konflikt? Nie, żadnego konfliktu nie było ani wcześniej, ani później - podkreślał 57-krotny reprezentant Polski.
Historia w pewnym sensie zatoczyła koło, ponieważ 15 kwietnia tego roku Jan Urban... znów został zwolniony z funkcji trenera Górnika Zabrze, drugi raz w podobnych, niezrozumiałych okolicznościach. - Panowie Bartłomiej Gabryś, Michał Siara i Łukasz Milik przed treningiem weszli do szatni i poinformowali mnie o zwolnieniu. Forma była bardzo słaba i przykra. Miałem wrażenie, że panowie chcą pokazać swoją siłę. Przyznam, że byłem bardzo zaskoczony, ale jednak nie na 100 procent. (…) Brakowało tylko tego, żeby o 6 rano przyjechali do domu, żeby mi to przekazać - opowiadał dla "Dziennika Zachodniego".
Tym razem po kolejnej zaskakującej decyzji ws. trenera Lukas Podolski zachował się zupełnie inaczej niż w trzy lata wcześniej. "Trenerze, dziękuję za trzy lata wspólnego budowania Górnika i za blisko 90 rozegranych wspólnie meczów! Jestem pewien, że spotkamy się jeszcze nieraz. Na boisku albo poza nim. Wszystkiego dobrego, powodzenia" - napisał w mediach społecznościowych.
Paradoksalnie można stwierdzić, że oba odejścia z Górnika otworzyły Urbanowi drogę do reprezentacji Polski. Już jutro (w czwartek) ma odbyć się konferencja prasowa, podczas której 63-latek zostanie zaprezentowany jako następca Probierza. Jednym z jego zadań będzie poprawa koszmarnego wizerunku. Nie PZPN-u, ale całej drużyny. Drużyny, do której najprawdopodobniej powróci Robert Lewandowski. Według głosów ze środowiska Jan Urban jest bardzo empatyczną, ciepłą, ale jednocześnie wymagającą i czasami surową osobą. Wszystkie te cechy powinny pomóc mu w zbudowaniu zdrowych relacji z napastnikiem Barcelony, choć jak widać, nie zawsze od razu potrafił dogadać się z piłkarskimi gwiazdorami. Mimo to Lewandowski wydaje się być zupełnie innym człowiekiem niż Podolski. Nigdy nie wykazywał się przesadną ekspresją, a nawet buńczucznością, której jednocześnie nie ukrywał 130-krotny reprezentant Niemiec. Można więc przypuszczać, że Jan Urban powinien znaleźć wspólny język z najlepszym strzelcem naszej kadry.
- Jest dobrym człowiekiem, a z dobrymi ludźmi zawsze się dobrze współpracuje. Zawodnicy będą mieli z nim dobrze. Janek zna swoją wartość, ale okazuje to w trochę inny sposób niż Michał Probierz - mówił ostatnio Zbigniew Boniek dla Interii Sport, w rozmowie z Przemysławem Langierem.















