Oto co Tusk napisał w trakcie meczu Polaków. Nie czekał na ostatni gwizdek. "Zawsze"
Reprezentacja Polski w wielkich bólach uporała się z Albanią na Stadionie Narodowym w Warszawie. Na przerwę piłkarze Jana Urbana schodzili przy wyniku 0:1, jednak w drugiej połowie - przy odrobinie szczęścia - udało się odmienić losy spotkania. Wszystko przede wszystkim dzięki Robertowi Lewandowskiemu i Piotrowi Zielińskiemu. Oto jak na wynik meczu zareagował Donald Tusk.

- W jakiś sposób my, przez błędy w podaniach, napędziliśmy zespół Albanii do tego, żeby zaczął grać, zaczął się częściej utrzymywać przy piłce. I to było widać, że oni rosną, oni zaczynają wierzyć w siebie. To też nie było normalne, co się stało na samym początku, mając na uwadze to wszystko, co mówiłem o zespole Albanii, który jest naprawdę zespołem dobrze zorganizowanym w defensywie (...) Jeśli im się zostawi troszeczkę miejsca, to od razu potrafią to wykorzystać. Gdy zaczęli grać kombinacyjnie i mieliśmy z tym problemy - analizował na konferencji prasowej Jan Urban.
W 42. minucie "Biało-Czerwoni" przegrywali 0:1 po błędzie Jana Bednarka. Obrońca Porto próbował nieudolnie przejąć piłkę, będąc ostatnim stoperem. Tę odebrał mu Arber Hoxha, który po ograniu Kamila Grabary uderzył do niemal pustej bramki. W takiej sytuacji trzeba było odrabiać straty, a w szczególności napędzić grę.
Tusk wskazał bohaterów meczu z Albanią. Krótko
Od razu po przerwie na murawie w miejsce Filipa Rózgi zameldował sięOskar Pietuszewski. Ale to nie 17-letnia gwiazda FC Porto była kluczową postacią "remontady", choć jego wejście na pewno można zaliczyć na plus.
Pałeczkę przejęła stara gwardia. W 63. minucie futbolówkę z rzutu rożnego na dalszy słupek dośrodkował Sebastian Szymański. Dopadł do niej Robert Lewandowski, który najpierw uciekł jednemu z obrońców, a następnie wykończył akcję idealnym strzałem z główki.
Było 1:1. Wiara w awans została odzyskana. Mimo to Albańczycy wciąż tworzyli sobie dogodne okazje. Czasami przestrzelali, a czasami ratował nas Grabara. 17 minut przed upływem regulaminowego czasu gry namiastkę swojego geniuszu pokazał Piotr Zieliński. Pomocnik Interu Mediolan "kropnął" z dystansu w ten sposób, że Thomas Strakosha był praktycznie bezradny.
Dzięki temu nasza kadra zwyciężyła 2:1 i zameldowała się w finale baraży. Zaraz po golu Zielińskiego, jeszcze przed zakończeniem spotkania, na boiskowe emocje zareagował Donald Tusk. Szef polskiego rządu wskazał dwóch bohaterów, bez których pokonanie Albanii mogło być dużo trudniejsze.
Robert i Piotr. Na nich zawsze można liczyć!
Mecz ze Szwecją w Sztokholmie odbędzie się 31 marca.














