Nokaut w meczu Ukraińców, hattrick gwiazdy. To oni zagrają z Polakami o mundial
Ukraińcy przenieśli się do Hiszpanii, aby w razie finałowego meczu z Polakami, nie dawać Biało-czerwonym przewagi, w postaci rozgrywania wyjazdowego meczu u siebie. Nie będą mieli jednak ku temu okazji. Szwedzi, po trzech bramkach Viktora Gyökeresa, pokonali naszych wschodnich sąsiadów 3:1 i to oni zagrają o bilet na mundial z Biało-czerwonymi, którzy odprawili Albanię.

Kibice zgromadzeni na stadionie w Walencji, bo tam swój "domowy" mecz zdecydowali się zorganizować Ukraińcy, nie musieli długo czekać na otwierającego gola w starciu ze Szwedami.
Już w 7. minucie Benjamin Nygren świetnie znalazł się na lewej stronie pola karnego rywali i postanowił dograć jeszcze futbolówkę wzdłuż bramki, zamiast uderzać od razu. Na szczęście dla niego, spalonego uniknął Viktor Gyökeres, który tylko dołożył nogę wyskakując zza pleców obrońców.
Chwilę później piłkarze "Trzech Koron" ruszyli z kontrą po stracie Ukraińców i aż do samego końca wszystko wyglądało świetnie. Ostatecznie jeden z obrońców, w ostatniej chwili, wybił piłkę na rzut rożny.
Stracona bramka nie podcięła jednak gospodarzom meczu skrzydeł, a wręcz przeciwnie. W 19. minucie Vitali Mykolenko przedarł się na lewym skrzydle i będąc już pod końcową linią, wrzucił piłkę w pole karne. O mały włos nie doszło tutaj do bramki samobójczej, bo interweniujący obrońca, Isak Hien tak kopnął futbolówkę, że minęła ona golkipera i bramkę, ostatecznie lądując po drugiej stronie pola karnego. Gdyby jednak zmierzała w światło bramki, Kristoffer Nordfeldt nie byłby w stanie odpowiednio zareagować.
Do przerwy to Ukraińcy stwarzali sobie więcej szans, ale po zmianie stron to się zmieniło. Już pierwszy stały fragment drugiej połowy mógł zakończyć się bramką. Po wrzutce z rzutu rożnego, piłka ostatecznie spadła pod nogi Carla Starfelta, który pojawił się na murawie jeszcze w pierwszej połowie. Już upadając, obrońca jeszcze uderzył piłkę, ale prosto w dobrze ustawionego Anatoliya Trubina.
Dokładnie w 7. minucie po rozpoczęciu drugiej połowy - a więc tak, jak na początku spotkania, znów na listę strzelców wpisał się Gyökeres. Snajper Arsenalu dostał świetne podanie od... bramkarza Szwedów. Po wybiciu piłka minęła wszystkich i dotarła do napastnika, który lekkim dryblingiem zmylił rywali i uderzył płasko na długi słupek, podwyższając prowadzenie.
To nie był jednak koniec kłopotów Ukrainy. Gyökeres na 20 minut przed końcem spotkania urwał się obrońcom i popędził sam na sam z bramkarzem. Trubin nie dał się ominąć, ale zamiast piłki zahaczył nogi Szweda. Sędzia podyktował więc od razu rzut karny, a do piłki podszedł sam poszkodowany. Napastnik Arsenalu uderzył mocno w prawą stronę i chociaż bramkarz wyczuł jego intencje, to strzału nie obronił.
Ukraińców stać było jedynie na bramkę honorową. Piłka po kilku kozłach przelobowała obrońców i Matvii Ponomarenko znalazł się w idealnym miejscu, żeby uderzyć głową. Próba skończyła w lewym okienku bramki, a debiutant w reprezentacji ma swojego pierwszego gola. Na więcej gospodarzy spotkania nie było jednak już więcej stać.
Finał baraży pomiędzy Polską i Szwecją rozegrany zostanie we wtorek 31 marca.













