Niebywałe "osiągnięcie" Fernando Santosa. Może przejść do historii
Wygrana w kiepskim stylu z Wyspami Owczymi oraz porażka 0:2 z Albanią w meczu eliminacji do mistrzostw Europy w Tiranie mogą doprowadzić do zwolnienia Fernando Santosa ze stanowiska selekcjonera reprezentacji Polski. Jeśli prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Cezary Kulesza rzeczywiście zdymisjonuje portugalskiego szkoleniowca, ten zapisze się w historii naszego futbolu, jako jeden z najkrócej pracujących z drużyną narodową trenerów.

Po porażce 0:2 z Albanią na reprezentację Polski posypały się gromy. W efekcie na włosku zawisła posada selekcjonera Fernando Santosa. Sam Portugalczyk został zapytany na konferencji prasowej o to, czy nie zamierza podać się do dymisji.
Ja mam się podać do dymisji? Ani dziś, ani jutro. Zapytajcie prezesa. Jeśli uzna i zrozumie, że dalsza współpraca nie ma sensu, to porozmawia ze mną. Nie ma sensu do tego wracać, ja się nie podam do dymisji
Wedle najnowszych informacji dni Fernando Santosa na stanowisku selekcjonera "Biało-Czerwonych" są już jednak policzone, a prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Cezary Kulesza podjął decyzję o zwolnieniu Portugalczyka, choć nie została ona jeszcze oficjalnie ogłoszona.
Według moich informacji decyzja zapadła, ale sprawa ma być rozwiązana z klasą
Reprezentacja Polski. Santos może zostać jednym z najkrócej pracujących selekcjonerów w historii
Jeśli Fernando Santos rzeczywiście zostanie zwolniony przed kolejnym zgrupowaniem polskiej kadry, zostanie jednym z najkrócej pracujących selekcjonerów "Biało-Czerwonych" w historii. Nie licząc tymczasowych zastępców, którzy prowadzili drużynę narodową "awaryjnie" w jednym czy dwóch meczach, w ostatnich trzech dekadach najkrócej kadrę prowadził Zbigniew Boniek.
Jego nominację ówczesny prezes PZPN Michał Listkiewicz ogłosił 7 lipca 2002 roku, a były piłkarz między innymi Juventusu zrezygnował 3 grudnia, czyli po niespełna pięciu miesiącach. Na ławce trenerskiej zasiadł pięć razy, a jego podopieczni dwa spotkania wygrali, jedno zremisowali i doznali dwóch porażek.
Niewiele dłużej piastował funkcję selekcjonera Władysław Stachurski. Został nominowany 6 listopada 1995 roku, a zrezygnował 1 maja następnego roku. Zdążył poprowadzić zespół w czterech meczach - po dwa zremisował i przegrał. Krócej niż rok - po 11 miesięcy - pracowali również dwa poprzednicy Santosa, czyli jego rodak Paulo Sousa oraz Czesław Michniewicz.
Portugalczyk zaliczył jednak w tym czasie aż 15 spotkań, w tym trzy w przełożonych z powodu pandemii COVID-19 na 2021 rok mistrzostwach Europy i 10 w eliminacjach mistrzostw świata. Miał też dodatni bilans, bo pod jego wodzą polscy piłkarze odnieśli sześć zwycięstw, odnotowali pięć remisów i doznali czterech porażek.
Po tym, jak Sousa na własną prośbę odszedł do brazylijskiego Flamengo, Cezary Kulesza postanowił zatrudnić właśnie Michniewicza. Ten prowadził kadrę w 2022 roku i wynikowo się bronił - najpierw po barażu awansował do mundialu w Katarze, a w nim po raz pierwszy od 36 lat Polacy wyszli z grupy. Styl gry i atmosfera wokół reprezentacji sprawił jednak, że roczna umowa nie została przedłużona.











