"Największy błąd w moim życiu". Aresztowali go na ranczu. Teraz posędziuje finał Polaków
Finałowy baraż Szwecja - Polska poprowadzi we wtorkowy wieczór Slavko Vinczić. Nominacja dla słoweńskiego arbitra została uznana przez polskie media za dobry omen. Wcześniej wygraliśmy oba sędziowane przez niego spotkania. Cieszy się w środowisku dobrą renomą, ale... na jego najnowszym życiorysie ciąży wstydliwa karta. W 2020 roku został zatrzymany po nalocie policji na ranczu w Bośni i Hercegowinie.

Ta historia była znana nielicznym. W trakcie rozgrywanych w 2021 roku finałów ME została nagłośniona przez dziennikarzy "Corriere dello Sport". Potraktowali ją jako element zapowiedzi ćwierćfinałowego hitu Belgia - Włochy, który poprowadzić miał Slavko Vinczić.
Sprawa ma charakter kryminalny, a słoweński arbiter - jak zapewnia do dzisiaj - znalazł się w jej centrum zupełnie przypadkiem. Ostatecznie nie przedstawiono mu prokuratorskich zarzutów, na co pierwotnie się zanosiło. Ale incydent nie został zapomniany.
Slavko Vinczić arbitrem meczu Szwecja - Polska. Trauma z BiH ciągnie się za nim od sześciu lat
Zdarzenie miało miejsce w 2020 roku podczas imprezy na ranczu w Suho Polje. To małe miasteczko na terenie Bośni i Hercegowiny. W policyjnym nalocie aresztowano 26 osób, w tym dziewięć pań do towarzystwa.
Wśród zatrzymanych znalazł się Vinczić. Od dekady był już wówczas sędzią międzynarodowym. Aż do tamtej pory nie imały się go skandale obyczajowe.
Wszystkich aresztowanych podejrzewano o handel narkotykami i bronią oraz czerpanie korzyści z nierządu. Dowody rzeczowe znaleziono na miejscu. W grę wchodziły wieloletnie wyroki pozbawienia wolności.
Słoweniec ostatecznie wyszedł z tego bez szwanku. Nie znalazł się na liście kilkunastu osób, które postawiono przed sądem. Po kilku godzinach został wypuszczony do domu. UEFA nie miała podstaw, by wszczynać wobec niego postępowanie dyscyplinarne.
- Przyjęcie zaproszenia na tę imprezę to był największy błąd w moim życiu. Nie znałem tam większości osób. Przyszedłem ze swoimi partnerami biznesowymi, później zostaliśmy aresztowani - opowiadał zdruzgotany Vinczić w rozmowie z serwisem 24ur.com.
46-letni obecnie rozjemca prowadził do tej pory dwa spotkania z udziałem Polaków. Oba na szlaku do finałów Euro 2024. I oba zakończone naszym zwycięstwem - "Biało-Czerwoni" najpierw wygrali w grupie z Albanią 1:0, by później rozbić w barażu Estonię 5:1.
Na podobny scenariusz liczymy i tym razem. Mecz Szwecja - Polska rozegrany zostanie we wtorek, 31 marca. Pierwszy gwizdek o 20:45. Relacja live z decydującej batalii o awans do finałów MŚ w sportowym serwisie Interii.













