Najważniejsza półprzestrzeń w życiu Urbana
Dla niepokonanego dotąd Jana Urbana spotkanie półfinału baraży o mistrzostwa świata z Albanią będzie tym najważniejszym w trenerskiej karierze. I trudno się dziwić, bo stawka jest gigantyczna. Gdzie leży klucz do zwycięstwa? Być może między albańskim środkowym i bocznym obrońcą.

Wiem, że to półfinał i równie ważny będzie ewentualny finał - ale żeby tam dotrzeć, trzeba najpierw zrobić swoje na Stadionie Narodowym. Presja będzie ogromna. Zainteresowanie było gigantyczne: kibiców, którzy zapełniliby kilkusettysięczny stadion na to starcie, a nawet dziennikarzy, wysyłających rekordowe ponad 700 wniosków akredytacyjnych.
Żeby na drodze do mundialu stanęła nam kadra Ukrainy bądź Szwecji, trzeba w czwartkowy wieczór pokonać solidną w defensywie, zawziętą, nieustępliwą reprezentację Albanii. Pod wodzą Sylvinho to zespół, który naprawdę zrobił spory progres w organizacji defensywy.
Przez całe eliminacje grali czwórką z tyłu. Stoperzy, Djimsiti i Ajeti, tworzyli solidny duet przez całe eliminacje. Choć dwukrotnie musieli zmierzyć się z angielskim czołgiem, który jest kilka piłkarskich poziomów wyżej, pilnując przy tym jednego z najlepszych piłkarzy na świecie, czyli polującego na rekord Lewandowskiego w Bundeslidze Harry'ego Kane'a, to jednak wygrali kolejno 71% i 74% pojedynków w defensywie. Grają z poświęceniem: Djimsiti zablokował aż siedem strzałów. Obaj radzą sobie też z rozegraniem piłki (91% i 87% celności podań w eliminacjach).
Będą chcieli wyłączyć z gry Roberta Lewandowskiego, który ostatnio przełamał się w Barcelonie. Ulżyło i jemu, i kibicom biało-czerwonych, bo seria meczów bez gola zaczęła nas w kontekście baraży nieco martwić. Gdy przeklinał maskę, w której przecież zagra z Albanią, miałem z tyłu głowy: "oby mu nie przeszkadzała na Stadionie Narodowym". Ale udowodnił, że się da w niej strzelać. Także głową.
Wyobrażam sobie, że wspomniani Djimsiti i Ajeti będą go pilnowali podobnie jak Kane'a. Bardzo blisko, wąsko ustawieni, nie odpuszczający na krok w obronie niskiej. I tu pojawia się szansa dla reprezentacji Polski.
Bo gdy bronisz czwórką, a stoperzy grają wąsko - tworzy się luka, między środkowymi i bocznymi obrońcami. W tak zwanej "półprzestrzeni", czyli pasie boiska skrzydłem a środkiem. Od linii piątego metra, z którego bramkarz wykopuję piłkę, do skraju pola karnego. Absorbujący stoperów Lewandowski ustawiony w centrum placu gry, boczni obrońcy pilnujący skrzydeł - to czas, w którym błyszczeć powinny nasze dziesiątki.
Wiele mówiło się o Oskarze Pietuszewskim, który mógłby zagrać obok Kuby Kamińskiego. Moim zdaniem będzie to jednak Sebastian Szymański - ale bez obaw, bo piłkarz Rennes doskonale odnajduje się między liniami defensywy rywali. I zarówno on, jak i "Kamyk" pokazali w meczach kadencji Jana Urbana, że te półprzestrzenie potrafią atakować.
Piłki zagrywane w tę strefę, płasko po ziemi, mogą być kluczem do zwycięstwa. Zwłaszcza że nie jesteśmy mistrzami dośrodkowań, co doskonale pokazują liczby. Wrzucający górą piłkę zawodnicy, jak Kamiński czy Skóraś, nie przekroczyli progu 15% celności. Na tym tle u Urbana wyróżniają się w zasadzie tylko Matty Cash i Piotr Zieliński (kolejno 40% i 45% udanych dośrodkowań).
To nie znaczy, że nie wolno szukać gry głową Roberta Lewandowskiego. Nasz kapitan słynie z niej od wielu, wielu lat. Tak przecież strzelił bramkę z Maltą, choć był to stały fragment gry, a nie dośrodkowanie z akcji. Po prostu nie może to być nasza główna broń, jak to miało miejsce w wielu meczach kadry na przestrzeni ostatnich lat, które nie miały happy-endu.
Według moich informacji, w bramce zobaczymy Kamila Grabarę. Bartłomiej Drągowski złapał ostatnio niezłą formę w Widzewie, ale to za mało, by ktoś ze strefy spadkowej Ekstraklasy przebił kogoś ze strefy spadkowej Bundesligi. Grabara często wyjmuje piłkę z siatki w klubie, ale też ma okazję do wielu interwencji. I tych obronionych strzałów trochę "natłukł" (w przeciwieństwie Kacpra Potulskiego i meczów w seniorskiej piłce, co wytknął w Kanale Zero Jan Urban).
Obok żelaznego duetu z Porto wystąpi moim zdaniem Tomasz Kędziora. Zagrał z Holandią, gra regularnie w swoim klubie - w przeciwieństwie do Jana Ziółkowskiego. Czasem przywdziewa nawet opaskę kapitańską, a co najważniejsze: jest pewniejszy w rozegraniu, co wyróżnia go na tle silniejszego i szybszego Przemysława Wiśniewskiego.
Wielkich kontrowersji w składzie raczej nie będzie. Zieliński, Lewandowski, Kamiński, Cash, Szymański - oni muszą poprowadzić nas do finału baraży, niezależnie od tego, czy selekcjoner postawi na Skórasia czy na Pyrkę, albo na Slisza czy Modera.
Mamy robotę do wykonania. Styl nie ma znaczenia. Chcemy pojechać na mundial, ale najpierw musimy załatwić sobie mecz, w którym mistrzostwa świata będą stawką. Czas zrobić pierwszy krok.














