Kibice reprezentacji Polski, otwiera się w nowym oknie przeżywają swego rodzaju deja vu - znowu są świadkami burzy w reprezentacji Polski przy okazji zmiany jej kapitana. Przypomnijmy, że w niedzielny wieczór trener Michał Probierz zdecydował się przekazać opaskę na stałe Piotrowi Zielińskiemu, zabierając ją Robertowi Lewandowskiemu. 40 minut po komunikacie Polskiego Związku Piłki Nożnej "Lewy" poinformował w mediach społecznościowych, że nie zagra w kadrze już za kadencji tego selekcjonera.
Burzliwie było także w 2014 roku, choć tam wydarzenia na osi czasu rozkładają się nie na kilka dni (zobaczymy jednak kiedy sprawa się rozwiąże), a kilka miesięcy.
Pod koniec stycznia 2014 r. skrzydłowy zerwał więzadła krzyżowe niedługo po rozpoczęciu meczu Borussii Dortmund z Augsburgiem. Opuścił kilka zgrupowań reprezentacji. Opaskę jako wcześniejszy wicekapitan przejął Lewandowski, nabierający coraz większej wagi w kadrze, jego rangę podwyższył też dokonany transfer z "BVB" do Bayernu Monachium.
"Błaszczu" długo dochodził do pełni dyspozycji, w sierpniu rozegrał kilka minut w sparingu przeciwko Śląskowi Wrocław, ale na mecz oficjalny w klubie musiał poczekać aż do 9 grudnia. W międzyczasie selekcjoner Adam Nawałka podjął decyzję, że tymczasowy kapitan Lewandowski staje się nim na stałe. Zostało to ogłoszone publicznie w październiku 2014 r., w czasie eliminacji do mistrzostw Europy we Francji. Skrzydłowy wrócił do drużyny narodowej dopiero w czerwcu 2015 roku.
Media: Legia wybrała nowego trenera. To były selekcjoner. Wszystko dogadane
Błaszczykowski miał żal do Nawałki. Półtora roku później poprowadzili kadrę do ćwierćfinału EURO
Miał żal do szkoleniowca, że ten nie skontaktował się z nim, gdy latem 2014 r. prasa pisała o nadchodzącej zmianie kapitana. Kilka miesięcy później okazało się, że media - jeśli nie kłamały umyślnie - prawdopodobnie miały dobre przecieki.
W czerwcu zostało napisane w gazecie, gdzie wszyscy mówili mi jeszcze przed tym, że tak będzie, a miałem zapewnienia trenera przez najbliższe następne pół roku, że tak nie jest [...] Szacunek objawia się tym, że najpierw się dowiaduję ja od trenera, że jest taka sytuacja, a nie czytam o tym w prasie. Później jest trochę inaczej i za pół roku się dowiaduję, że jednak tak, jak było napisane, tak zostało zrobione
Przypomnijmy, że Lewandowski w niedzielę dowiedział się od selekcjonera o zmianie kapitana przez rozmowę telefoniczną.
Wróćmy do Błaszczykowskiego. - Przez pół roku (w czasie powrotu do zdrowia - red.) powstało jeszcze dużo artykułów, które miały podważyć moją osobę. Ja osobiście w tamtym momencie miałem bardzo ciężki okres, bo byłem po zerwaniu więzadeł krzyżowych i to w sumie trwało 8-9 miesięcy. No oprócz tego, że nie mogłem się bronić na boisku, to jeszcze też nie mogłem za bardzo odpowiadać w prasie. No bo jak nie grasz, to nie masz argumentów. To w sumie twoje słowo w tamtym momencie za dużo nie znaczy - mówił Piotrowi Salakowi w świątecznym programie "Po prostu Kuba".
Błaszczykowski podkreślił, że nie bolał go sam fakt zmiany, lecz brak odpowiedniej komunikacji. Przyszłość pokazała, że całą sytuację udało się posklejać, a kadra rozegrała nad Sekwaną najlepszy wielki turniej od lat, dochodząc do ćwierćfinału. Zawodnik urodzony w Truskolasach schował dumę do kieszeni i zagrał świetne mistrzostwa, był jednym z liderów drużyny Nawałki.
Ponad pięć godzin zeznań Lewandowskiego. Wyszedł bez słowa
Zobacz również:












