Marciniak wskazuje przed meczem ze Szwecją. "Oni mogą odegrać ważną rolę"
Reprezentacja Polski baraże o mistrzostwa świata rozpoczęła od triumfu nad Albanią 2:1 i awansowała do finału, w którym zmierzy się ze Szwecją. Poczynaniom podopiecznych Jana Urbana z zapartym tchem przygląda się Szymon Marciniak. Wybitny polski arbiter w rozmowie z Interią skomentował pierwszy mecz barażowy, a także podzielił się swoimi przewidywaniami przed starciem z ekipą Grahama Pottera.

W czwartek 26 marca oczy wszystkich Polaków zwrócone były na Stadion PGE Narodowy, gdzie nasz kadra zmierzyła się z reprezentacją Albani w barażach o mistrzostwa świata w piłce nożnej mężczyzn. Choć z początku wszystko wyglądało znakomicie, w 42. minucie wynik spotkania niespodziewanie otworzył Arber Hoxha. "Biało-Czerwoni" w drugiej połowie powrócili jednak na boisko z jeszcze większą motywacją i pokazali, na co ich stać. Na listę strzelców wpisali się Robert Lewandowski i Piotr Zieliński, przyczyniając się do wygranej Polski 2:1. Teraz przed kadrą Jana Urbana jeszcze ważniejsze spotkanie - mecz ze Szwecją w Sztokholmie od którego zależy, czy zobaczymy Polaków na mundialu. Głos w sprawie sytuacji naszej kadry w rozmowie z Interią Sport zabrał Szymon Marciniak.
Szymon Marciniak stawia na młodych reprezentantacji Polski. "Są niedoceniani"
Amanda Gawron, Interia Sport: Za nami mecz barażowy z Albanią. Nie ukrywajmy, rywale sprawili nam więcej problemów niż z początku przypuszczaliśmy. Oprócz bramki Arbera Hoxhy w pierwszej połowie spotkania było jeszcze kilka sytuacji, w których z pewnością cała Polska wstrzymywała oddech i z niepokojem obserwowała, co wydarzy się na boisku. Całe szczęście Kamil Grabara na Stadionie PGE Narodowym spisał się znakomicie. Później doszły jeszcze gole Roberta Lewandowskiego i Piotra Zielińskiego, jednak gdyby nie to, moglibyśmy zapomnieć o finale baraży i bilecie na mistrzostwa świata. Co pana zdaniem reprezentacja Polski mogła w tym meczu zrobić lepiej, aby uniknąć niepotrzebnego stresu w pierwszej połowie i aby końcowy wynik był lepszy, jeszcze bardziej imponujący?
Szymon Marciniak: - Ja bardzo się obawiałem tego meczu. Znam drużynę albańską, sędziowałem im. Znam piłkarzy, którzy grają w dobrych europejskich klubach i wiedziałem, że to będzie bardzo ciężki mecz. I tak było. Szczęście, że niewykorzystane były dwie sytuacje przez Albańczyków, które - tak szczerze - powinny zakończyć się bramką. Oczywiście świetny występ Grabary. Ale myślę, że ten dom - nasz stadion - sprawił, że nasi piłkarze podnieśli się w ciężkiej sytuacji przy stanie 0:1, gdy goście zaczęli bardzo dobrze grać. Także szacunek wielki i dla piłkarzy i dla sztabu szkoleniowego, że mentalnie to udźwignęliśmy. Ale to już historia, nie ma nawet co o tym mówić. Teraz od tego jest sztab szkoleniowy, żeby ocenić, co było super, co mogło być lepiej. Najważniejszy jest teraz wtorek i tak naprawdę mam nadzieję, że jeśli nasi piłkarze wygrają, to nikt nie będzie pamiętał o meczu z Albanią, o eliminacjach, tylko piłkarze i sztab będą mogli skupić się na przygotowaniach do mistrzostw świata. A umówmy się, obejrzałem teraz cały mecz Szwecji z Ukrainą - będzie bardzo ciężko z Sztokholmie.
Tak jak pan mówi, czeka nas teraz finał baraży w Sztokholmie. Co będzie kluczowe w starciu ze Szwecją? O co "Biało-Czerwoni" powinni zadbać, o czym myśleć?
- Myślę, że trener Jan Urban z takim doświadczeniem i sztabem będzie doskonale wiedział co zrobić, jak do tego tematu podejść. My nie wiemy, jaką taktykę wybierze trener, czy to będzie bardziej gra z kontry - bo też tak może być. Wiemy, że zespół szwedzki ma świetnych piłkarzy, uwielbiają trzymać piłkę. Więc podejrzewam, że będą woleli grać i ją utrzymywać. My z kolei jesteśmy niesamowicie niebezpieczni z kontry. Oskar Pietuszewski, Filip Rózga, Nicola Zalewski, Michał Skóraś, Jakub Kamiński - tutaj boki mamy znowu tak silne, jak za dawnych lat. Ja tak sobie po cichu myślę, że oni mogą odegrać bardzo ważną rolę. Wszyscy inni znają się super - czy Robert Lewandowski, czy Piotr Zieliński - to są zawodnicy, których zna cały świat. A ta nasza młodzież, która może być lekko niedoceniana, oni mogą być bardzo nieprzewidywalni. I na to troszeczkę liczę.
Ale szczerze? Jeśli wygramy jedną bramką, to nie będzie to miało znaczenia, jaka była taktyka, czy ktoś zagrał dobrze, czy popełnił błędy. Po prostu pojedźmy, dajmy z siebie wszystko, bo wiemy, że dla niektórych piłkarzy to może być ostatni mecz w reprezentacji Polski. Dlatego trzymam mocno kciuki, bo wiadomo, oprócz tego, że człowiek jest sędzią, jest przede wszystkim kibicem. To patriotyczne podejście będzie ogromne i myśle, że wszystkie paznokcie będą zjedzone na meczu, ale trzymam kciuki, żebyśmy to spotkanie wygrali.
Nie będę teraz pana prosić, aby bawił się pan w trenera Jana Urbana, ale gdyby to pan mógł decydować, to kogo chciałbypan zobaczyć w wyjściowej jedenastce?
- Pech jest taki, że cała trójka zawodników Nicola Zalewski, Jakub Kamiński, Oskar Pietuszewski predysponują na lewą stronę. Tak więc każdego z nich chętnie bym widział na boisku, no ale nie można każdego z nich wypuścić na 30 minut, trzeba dać im pograć. Myślę, że mimo wszystko zacząłbym Nicolą Zalewskim, a potem wpuściłbym Oskara Pietuszewskiego. On jest bardzo nieprzewidywalny, ma w sobie taki jakiś pierwiastek fajnej zmysłowości, tej jeszcze młodzieńczej fantazji. On się nie przejmuje, że raz czy dwa nie udają mu się zagrania, tylko robi swoje, próbuje trzeci raz, czwarty, piąty.
Trochę się uparłem na tych młodych, ale mam nadzieję, że to o nich będziemy najwięcej mówić po meczu. Ale myślę, że przede wszystkim zagramy "z zębem", tak jak teraz pokazaliśmy ten charakter przy stanie 0:1 z Albanią, wyciągnęliśmy na 2:1 i to było było naprawdę bardzo ważne. Bo przecież były takie mecze, gdzie mentalnie mieliśmy bardzo ciężko się podnieść, jeżeli przegrywaliśmy. A tutaj myślę, że trener Urban to zawsze był taki psycholog. Nawet jak się spotykaliśmy w polskiej lidze, to potrafił ten zespół nastroić i przygotować mentalnie. Liczę, że we wtorek każdy da z siebie wszystko. Wiedzą, że jedną nogą są już w samolocie do Stanów Zjednoczonych i pewnie zrobią co w ich mocy, aby tą drugą nogą też włożyć do samolotu.
A więc gdyby miał Pan typować wynik wtorkowego meczu…
2:1 dla Polski oczywiście.
Rozmawiała Amanda Gawron













