Łukasz Gikiewicz: Wleciało świeże powietrze, którego ta kadra potrzebowała
Zmieniliśmy selekcjonera i zostało otwarte okno, przez które wleciało świeże powietrze, którego ta kadra bardzo potrzebowała. Wiele wskazuje na to, że przygrywając w Helsinkach pierwszy mecz z Finami, tak naprawdę wygraliśmy. Mecz pokazał, jak w tej kadrze Michała Probierza dużo rzeczy się nie zgadzało. Przyjechał dzisiaj średniak, z którym poradziliśmy sobie spokojnie.

Wróciła do tej kadry normalność. Urban dostał najtrudniejszy start z możliwych i dźwignął. Ładnie odkręcił eliminacje i mental. Zakładałem, że będziemy większość czasu grali atakiem pozycyjnym, tak będziemy zagrażać w fińskiej bramce, a trzy gole strzelamy z szybkich ataków. Po odbiorze piłki z różnych stref boiska.
Nie pamiętam już, kiedy ostatni raz podczas meczu naszej reprezentacji czułem taką normalność. Przyjeżdża futbolowy przeciętniak, a my na spokojnie wygrywamy. Strzelamy sporo goli, nie dajemy przeciwnikowi szans. Kibice opuszczają stadion w świetnych nastrojach.
Zmiany tym razem nie pomogły. Znacząco spadła nasza intensywność, pojawiło się dużo prostych błędów, nie potrafiliśmy też dłużej pograć w piłkę i złapać kontroli w środku pola. Trzy punkty się zgadzają i to jest najważniejsze. Pierwszy raz możemy powiedzieć, że zawodnik Interu Mediolan, Piotr Zieliński gra do zawodnika Barcelony, Roberta Lewandowskiego i strzelamy bramkę, po kapitalnym podaniu Piotra i kapitalnym wykończeniu naszego kapitana. Do momentu strzelenia bramki Robert nie mógł zaliczyć tego spotkania do udanych.
Wygranym tego zgrupowania na pewno jest Jakub Kamiński, który pierwszą bramkę sam wywalczył swoim pressingiem i dograł do Matty'ego Casha. Później strzelając gola po kontrataku, gdzie dobijał strzał Roberta Lewandowskiego, potwierdził, że jest wygranym tego zgrupowania. Czekał ponad dwa lata na bramkę w Bundeslidze, strzelił, zmiana klubu i widać, że za nowego selekcjonera odżył. Nowa pozycja, podwieszony napastnik, nie wahadłowy. Wydaje mi się, że może zaliczyć to zgrupowanie do udanych.
Przy nim postawiłbym Wiśniewskiego, który nie jest oczywistym wyborem. Trener Urban z Górnika, Spezia, seria B, dźwignął i z Holandią, i w meczu z Finami w Kotle Czarownic. Na pewno nie zagrał tak dobrze, jak w pierwszym spotkaniu, zdarzały mu się błędy, niedokładne podania przy wyprowadzeniu. Przy bramce straconej, to on się obciął. Źle obliczył tor piłki i przez lewą nogę prześlizgnęła mu się. Kallman strzela bramkę na 1:3. Szkoda tej straconej bramki, bo tak naprawdę Finowie nam nie zagrozili, kontrolowaliśmy to spotkanie, a co ważne, nie liczy się bezpośredni pojedynek, tylko bilans bramkowy. Na ten moment, to my mamy bilans bramkowy lepszy od Finów.
Każdy może czuć się ważny, Urban działa
Ważne u trenera Urbana jest to, że to jest Polak, który interesuje się i pracował w polskiej Ekstraklasie. Pokazuje, że wprowadza ekstraklasowe fusy przy wyniku niekorzystnym w Rotterdamie, i tak, jak z Holandią pierwsze zmiany to zawodnicy, którzy grają w polskiej lidze. Daje to sygnał zawodnikom, nieważne w jakiej lidze grasz, wystarczy prezentować się dobrze, mieć odpowiednią formę i to ty możesz zadebiutować, zagrać w reprezentacji. Paweł Wszołek? Już teraz nikt nie będzie pamiętał o Przemysławie Frankowskim. Wchodzi w Rotterdamie, daje kapitalną zmianę i to dzisiaj on zastępuje Matty'ego Casha i jest, wydaje mi się, pewniakiem do kolejnych powołań, jeśli utrzyma formę i będzie zdrowy.
To samo Cash. Teraz jest niewyobrażalne, że Michał Probierz nie stawiał na tego zawodnika. Strzela w dwóch meczach dwie bramki i naprawdę wygląda dobrze. Wróciła normalność i to pokazuje, że każdy zawodnik przy trenerze Urbanie może czuć się ważny, może czuć, że ten telefon otrzyma i będzie zaproszony na kolejne zgrupowanie. To jest fajne. Wraca normalność, nie żadni trenerzy z zewnątrz, którzy nie interesowali się ekstraklasą, którzy tak naprawdę nigdy nie dawali tym chłopakom szansy. Wchodzi Wszołek, wchodzi Kapustka, wchodzą inni zawodnicy i dają radę.
Robert Lewandowski 7 września lubi grać, bo strzela dziesiątą bramkę w barwach reprezentacji Polski tego dnia. To jest fajna statystyka. Jesteśmy na autostradzie do baraży, więc tak naprawdę w siedem dni trener Urban wykonał bardzo konkretną i kapitalną pracę. Nie było tych dni dużo, ale odkręcił eliminację i to, co zakładaliśmy przed eliminacjami, że naszym minimum jest być w barażu. Jesteśmy teraz na autostradzie, żeby się w nim znaleźć.













