Łukasz Gikiewicz o wyborze Urbana: Lepiej późno niż wcale
Jan Urban został najstarszym polskim selekcjonerem w historii - na szczęście, nie jest to nominacja za zasługi czy przeszłość, ale aktualnie najlepsza z możliwych opcji na to stanowisko.

Nie doczekał się jej Henryk Kasperczak, który zasługiwał na poprowadzenie kadry jak mało kto w ostatnich dekadach. Piękne lata z Wisłą Kraków, doświadczenie reprezentacyjne w kilku afrykańskich drużynach narodowych, piękna kariera piłkarska, sukcesy w biało-czerwonych barwach... Do dziś Michał Listkiewicz żałuje, że go nigdy nie uczynił selekcjonerem.
Cezary Kulesza pluć w brodę żadnym nienominowanym nazwiskiem sobie raczej nie będzie. Po kilku złych wyborach na najważniejsze stanowisko trenerskie nad Wisłą, poszedł po tego, którego akceptuje chyba największy odsetek fanów reprezentacji Polski.
Żałuję, że tak późno. Że zmarnowaliśmy ostatnie lata Roberta Lewandowskiego w tej drużynie. Ale lepiej późno niż później. Zwłaszcza że z każdym rokiem trenerzy tacy jak wtedy Kasperczak, a teraz Urban, mają coraz mniejsze więzi z najmłodszymi zawodnikami, coraz większe opory przed nowinkami taktycznymi, pewnie też coraz większe wypalenie zawodowe. Timing jest ważny. Trzeba kuć żelazo, póki gorące. Póki trenerowi "żre". U Urbana wciąż tę iskrę w oku widzę, a jednocześnie trener nadal jest "na bieżąco".
Gikiewicz o nowym selekcjonerze: Charyzma. Klasa. Inteligencja emocjonalna
Nie wiem oczywiście, czy ta historia będzie miała happy-end. Różny finał miał "głos ludu", o czym pamiętamy głównie przez kadencję śp. Franciszka Smudy. Swoją drogą, wybranego właśnie za późno, kilka lat po swoim "prime". Inna sprawa, że tak jak "Franz" był w swoich czasach doskonałym trenerem klubowym, tak Jan Urban wydaje się być idealną odpowiedzią na pytanie: jaki powinien być selekcjoner?
Można się przerzucać statystykami, przeglądać trenerskie CV, wyliczać średnie punktowe. Tu po pierwsze, nie ma się czego wstydzić, bo jest mistrzostwo z Legią, są dwa Puchary Polski i dwa Superpuchary, w tym jedno z Lechem. Bardzo udana była też praca w Górniku Zabrze, z kilkumiesięczną przerwą na przestrzeni ostatnich czterech lat. Po drugie, Adam Nawałka też nie był rokrocznie mistrzem Ekstraklasy - a zanotował wejście do reprezentacji, które wspominamy z sentymentem po dekadzie.
Istotniejsze bowiem od tego, czy w październiku ubiegłego roku zespół Urbana pokonał Stal Mielec jest to, jakim jest trenerem. A tu, moim zdaniem, zgadza się wszystko. Charyzma. Klasa. Inteligencja emocjonalna. Takt. Bardzo dobra komunikacja. Wyczucie. Uprzejmość. Człowiek, który budzi ogromną sympatię, a jednocześnie duży szacunek. A nie jest to łatwa sztuka. Jednocześnie nie dać sobie wejść na głowę, a przy tym mieć posłuch wśród podopiecznych.
U nas myli się umiejętności miękkie z byciem miękkim. Urban taki nie jest, bo gdyby był - nie miałby tak dobrej opinii u piłkarzy, z którymi współpracował. Oni zawsze dodawaliby jakieś "ale". Fajny, ale nie potrafił wymagać. Dobry, ale nie był bodźcem do pracy. Symatyczny, ale mu się szatnia "rozchodziła". Nie. Fajny. Dobry. Sympatyczny. Kropka.
I nie jest to przy okazji dobry wujek, z którym każdy lubi spędzić czas, ale oprócz dobrej energii nie ma wiele do zaoferowania. Już sama kariera piłkarska musi budzić respekt. Nawet u Roberta Lewandowskiego, który w poprzednim sezonie ustrzelił dublet na Santiago Bernabeu, ale trzech bramek Realowi Madryt na wyjeździe, jak przed laty Urban, nie strzelił.
Choć karier obu panów rzecz jasna nie ma co porównywać, to wielu mogłoby pozazdrościć Urbanowi 57 meczów w reprezentacji Polski, trzech mistrzostw Polski z Górnikiem Zabrze, 48 bramek w La Liga i statusu ikony w Osasunie. Jak powiedział o Furtoku wspominany już w tym tekście Smuda: "To nie jest zwykły Jasiu z łapanki. Jasiu wie jak pachną skarpetki, jakie boisko i buty są dobre. To człowiek z branży!".
Myślę, że atmosfera wewnątrz i wokół kadry poprawi się z miejsca, automatycznie. A to zwykle przekłada się na wyniki. Zamiast narzekać, że przy pracy z reprezentacją nie ma czasu, nie ma wielu treningów, wszystkiego jest za mało - wzięliśmy kogoś, kto ten czas może wykorzystać najlepiej jak można.
Kto nie będzie wymyślał kwadratowych jaj na murawie, a przy tym postawi na coś, co można zrobić poza nim, czyli dobry klimat. Boiskowa prostota (nie mylić z prostactwem, ani z prostatą), której spodziewam się po kadrze, może paradoksalnie oznaczać lepsze automatyzmy i schematy, a co za tym idzie - wyższy poziom taktyczny.
Czasem mniej znaczy więcej
Cieszę się też, że nie będzie w tej misji osamotniony, bo bardzo cenne wsparcie otrzyma od Jacka Magiery. Byli tacy, którzy w byłym trenerze Śląska Wrocław widzieli samodzielnego selekcjonera, co już świadczy o tym, że siła sztabu będzie wysoka. Magiera z sukcesami prowadził Legię w Lidze Mistrzów, zrobił ze Śląska - który przed jego przyjśćiem był w poważnym kryzysie, a po jego odejściu spadł z ligi - wicemistrza kraju. A teraz do prowadzenia kadry U-20 na młodzieżowym mundialu dołoży doświadczenie z pierwszej reprezentacji.
I kto wie, czy kiedyś Urbana nie zastąpi? Będzie do tego doskonale przygotowany, jak kiedyś Joachim Loew będąc asystentem Juergena Klinsmanna, a Hansi Flick - Joachima Loewa. Sprawdziło się za zachodnią granicą, być może zadziała też u nas.
Trzymam kciuki.















