Lewandowski "pożegnał się z kibicami". Nagła zmiana narracji. Prawda wyszła na jaw
We wtorek Robert Lewandowski rozegrał 165. mecz w barwach reprezentacji Polski. Zaraz po ostatnim gwizdku kapitan naszej kadry opublikował w mediach społecznościowych wymowny post, po którym wielu kibiców i ekspertów przypuszczało, że mogło być to ostanie lub jedno z ostatnich spotkań w jego karierze z orzełkiem na piersi. Tymczasem okazuje się, że sam 37-latek był... zaskoczony taką interpretacją.

W skrócie
- Robert Lewandowski opublikował po meczu ze Szwecją post na Instagramie z utworem „Time to Say Goodbye”, co zostało zinterpretowane jako sugestia pożegnania się z reprezentacją.
- Sam Lewandowski był zaskoczony, że jego wpis został tak odebrany, i podkreślił, że nie była to żadna deklaracja zakończenia kariery reprezentacyjnej.
- Reprezentacja Polski przegrała ze Szwecją 2:3 i nie zakwalifikowała się do mistrzostw świata.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Choć Robert Lewandowski w meczu ze Szwecją nie strzelił gola ani nie zanotował asysty, to rozegrał naprawdę solidne 90 minut. Bazował przede wszystkim na doświadczeniu, często cofał się do rozegrania, wygrywał pojedynki w powietrzu, zgrywał trudne piłki.
Ale to nie wystarczyło, aby wprowadzić reprezentację Polski do mistrzostw świata. Drużyna Jana Urbana na własne życzenie, przy ogromnych kontrowersjach sędziowskich przegrała 2:3 i pożegnała się z marzeniami o mundialu.
Lewandowski zabawił się z kibicami. Potem wielkie zdziwienie
Dosłownie kilka minut po zakończeniu spotkania na profilu Instagram napastnika Barcelony pojawiło zdjęcie z meczu, któremu towarzyszył utwór "Time to Say Goodbye" w wykonaniu Andrei Bocelliego i Sarah Brightman. "Czas na pożegnanie" - taki komunikat po tak ważnym spotkaniu przekazał 37-latek.
Wszyscy natychmiastowo zinterpretowali to jako jasny sygnał, iż może to być koniec przygody Lewandowskiego z polską kadrą. I trudno się dziwić, skoro w akurat w tym momencie jej najlepszy strzelec w historii publikuje tak wymowne treści.
Jak się okazuje, sam piłkarz miał być... zdziwiony, że jego aktywność medialna została odebrana w taki sposób. - Maja Strzelczyk rozmawiała poza kamerą z Robertem Lewandowskim. Z tego co wiem to Robert był zaskoczony, że jego post został tak odebrany, że Time To Say Goodbye to jego pożegnanie z reprezentacją - powiedział Hubert Bugaj dla TVP Sport, powołując się na rozmowę reporterki z kapitanem drużyny Urbana.
Po porażce sam Robert Lewandowski również zabrał głos nt. przyszłości. - To nie była żadna deklaracja - powiedział wprost. - Po takim meczu ciężko cokolwiek powiedzieć, bo nie wiem, czy słowa, które chce powiedzieć będą pasowały do tego, co czujemy. Futbol bywa brutalny. Możesz grać dobrze, a na końcu zostajesz z niczym. To na pewno boli, bo byliśmy bardzo blisko. Czujemy wielki ból i rozczarowanie. Ta trzecia bramka boli najbardziej, bo nawet jeśli byłaby dogrywka, to te szanse wzrastałyby z każdą minutą. Czuliśmy jednak, że to jest drużyna, którą możemy pokonać. Wierzyliśmy, że te losy się odmienią, ale ten ostatni gol zabił mecz i dał Szwedom awans - dodał.













