Legenda kadry i Ekstraklasy obawia się o ulubieńca Urbana. I te słowa o Pietuszewskim
Jan Urban odkrył karty. W piątkowe popołudnie lista powołań na baraże do mistrzostw świata została ogłoszona. Nie mogło zabraknąć na niej Oskara Pietuszewskiego. - On przydałby się tej drużynie. I mam taką nadzieję, że się przyda - mówi w wywiadzie dla Interii Sport Maciej Żurawski. Jednocześnie 72-krotny reprezentant Polski ma obawy dotyczące jednego z piłkarzy, na którego lubi stawiać selekcjoner. - Mam pewne wątpliwości - słyszymy.

Powołania Jana Urbana na barażowy mecz z Albanią i (miejmy nadzieję) na starcie z Ukrainą lub Szwecją o udział w mistrzostwach świata prezentują się następująco:
- Bramkarze: Bartłomiej Drągowski, Kamil Grabara, Mateusz Kochalski, Bartosz Mrozek.
- Obrońcy: Jan Bednarek, Bartosz Bereszyński, Matty Cash, Tomasz Kędziora, Jakub Kiwior, Arkadiusz Pyrka, Przemysław Wiśniewski, Jan Ziółkowski.
- Pomocnicy: Kamil Grosicki, Jakub Kamiński, Jakub Moder, Oskar Pietuszewski, Filip Rózga, Michał Skóraś, Bartosz Slisz, Sebastian Szymański, Nicola Zalewski, Piotr Zieliński.
- Napastnicy: Robert Lewandowski, Krzysztof Piątek, Karol Świderski.
Michał Chmielewski, Interia Sport: Czy spodziewał się pan powołania dla Oskara Pietuszewskiego i dlaczego odpowiedź na to pytanie musi brzmieć: tak?
Maciej Żurawski, 72-krotny reprezentant Polski, legenda Ekstraklasy: To jest młody piłkarz, zawsze nasuwa się pytanie: Czy to ten czas? Zwłaszcza jeśli chodzi o rozgrywki, takie jak baraże. Myślę, że bardziej trzeba pomyśleć pod kątem tego, jak wygląda sytuacja, jeśli chodzi o tego typu graczy w naszej reprezentacji. Czy ich mamy? Ilu ich mamy? Oskar Pietuszewski jest piłkarzem, który na ten moment po prostu by się przydał.
Wracając do pytania, ja odpowiadam, że tak. Jakby dobrze się zastanowić, to mało w naszej reprezentacji jest zawodników, którzy potrafią "pociągnąć w pojedynkę". Takich, którzy robią różnicę, potrafią zdobyć przestrzeń poprzez wprowadzenie piłki, poprzez drybling. To otwiera więcej możliwości do tworzenia groźnych akcji. Jest Zalewski i Kamiński. To jest na dzisiaj dwójka graczy, która jest najbardziej wyrazista, jeśli chodzi o taką charakterystykę gry. Pietuszewski jest trzecim takim piłkarzem, który może coś takiego zrobić. Z tego punktu widzenia - znakomicie prezentuje się w FC Porto - on przydałby się tej drużynie. I mam taką nadzieję, że się przyda, bardzo pozytywnie patrzę na tego piłkarza.
Mówi pan, że Pietuszewski w hierarchii "dziesiątek" Urbana jest trzeci. Z racji tego, że Zalewskiego zabraknie w meczu z Albanią, pańskim zdaniem 17-latek jest gotowy, aby wyjść w pierwszym składzie?
Myślę, że mógłby zagrać, natomiast trzeba pamiętać, że on jest wszechstronnym graczem. To nie musi być "dziesiątka". To może być gdzieś bardziej na skrzydle, ustawiony z boku. Nie widzę go jeszcze na pozycji, na której musiałby pracować dużo w defensywie. W ofensywie? Jak najbardziej, na różnych pozycjach. To, czy wyjdzie od początku, zależy od struktury ustawienia. Myślę, że na pewno zagra, a przynajmniej powinien. To powołanie wydaje mi się jak najbardziej właściwe. Był na to nacisk, ale to jest nacisk poparty argumentami.
Mimo powołania Jan Urban bardzo zachowawczo podchodził do kwestii Pietuszewskiego. Mówił: - Ja się tak szybko nie podniecam. Troszeczkę te emocje tonował. Jak pan do tego podchodzi?
Czasami trzeba tonować. Często jak wokół tak młodego zawodnika dużo zaczyna się dziać, balonik jest pompowany, to nie jest to dla niego korzystne. Trener też musi wprowadzić jakąś równowagę w tym wszystkim i dawać do zrozumienia, że piłkarz nadal ma dużo do zrobienia. Nie oznacza to, że on jest już kompletnym graczem. To jest początek jego drogi i dopiero start do tego, żeby w każdym meczu udowadniać swoją wartość.
Okej, teraz zasługuje na oklaski i na to, żeby go doceniać, ale też nie wiadomo, jak ta sytuacja będzie wyglądała - powiedzmy - za kilkanaście spotkań. Różne były przypadki. Tak jak zawodnicy szybko wyrastali, tak szybko gaśli. Najtrudniejsze dla niego się zaczyna. Powtarzalność jest najtrudniejsza, jeśli chodzi o grę na wysokim poziomie. A żeby być zawodnikiem naprawdę topowym, to tę powtarzalność z meczu na mecz trzeba potwierdzać.
Wybiegnijmy nieco w przyszłość. Czy za kilka lat albo kilkanaście miesięcy on może stać się najdrożej sprzedanym polskim zawodnikiem w historii?
Być może. Jeśli będzie rozwijał się w takim tempie, to ma szansę. Na razie to jest wróżenie. Na pewno ma do tego potencjał.
Czy któreś nazwiska na liście Jana Urbana są zaskakujące?
Czy zaskoczyły? Rózga - to nie jest dla niego pierwsze powołanie. Zawodnik młody, o charakterze ofensywnym. Arek Pryka? Hmmm, no nie wiem. Jeśli chodzi o efektywność w klubie, to raczej nie powala. Jedna asysta. Gra bardziej jako prawy pomocnik, ale nominalnie to jest bardziej prawy obrońca, do wykorzystania na wahadle. Od takich piłkarzy mimo wszystko oczekuje się, że dadzą trochę więcej jakości. Liczby też świadczą o zawodniku i jego efektywności. Ale to nie jest zaskoczenie, bo on też jeszcze wcześniej był powołany. Każdy trener układa sobie kadrę po swojemu i próbuje trzymać się niektórych nazwisk w kontekście zabezpieczenia pozycji, pozabezpieczać jakieś strefy na boisku, to wszystko trener bierze pod uwagę.
Patrząc na obrońców, zastanawiam się nad Wiśniewskim. Przeszedł do Widzewa, ale nie wiem, czy uznawać ten transfer jako progres. To też jest pytanie. On gra, ale... grać, a grać w formie to też jest duża różnica. Czy to jest taka forma, że on na to powołanie zasługuje...?
W takim razie widzi pan Jana Ziółkowskiego do trójki środkowych obrońców u boku Jana Bednarka i Jakuba Kiwiora?
Być może, ale pod kątem doświadczenia no to pewnie bardziej Tomek Kędziora. Pod kątem Wiśniewskiego mam pewne wątpliwości, ale zdaję sobie sprawę z tego, że trener Urban układa sobie tę kadrę po swojemu. Myślę, że spokojnie, gdyby zamiast Wiśniewskiego powołać np. Potulskiego czy Mońkę... bo ci piłkarze są w lepszej dyspozycji. Tylko z myślą, że któryś z nich mógłby grać od początku. Tylko w takim kontekście patrzę na Potulskiego czy Mońkę. Żeby grali, a nie tylko przyjechali poczuć atmosferę i zjeść kolację, bo to nie o to chodzi.
Wydaje mi się, że spokojnie mogliby o to miejsce powalczyć, gdyby któryś z nich dostał powołanie zamiast Wiśniewskiego. Tak sobie dywaguje. Oni są w takiej formie... lepszej niż Wiśniewski w Widzewie. Ale są też rozmowy pomiędzy trenerami pod kątem przydatności, pomysłu na grę i każdy z nas może to inaczej widzieć. Trenerzy mają swój pomysł i starają się o powtarzalność, żeby nie zmieniać pewnych rzeczy, a udoskonalać grę w określonym zestawieniu personalnym.
Nie znalazło się też miejsce dla Walukiewicza. Wspomniał pan o Potulskim, Mońce, ale czy brakuje jeszcze kogoś? Może jakiegoś piłkarza z Ekstraklasy? Zabrakło miejsca dla Bartosza Nowaka, Karola Czubaka czy Marcela Reguły.
Zawsze trzeba się zastanowić nad jednym: Jeśli któryś z nich, to za kogo? Łatwo powiedzieć, trzeba powołać tego i tego, ale kogoś wtedy z tej reprezentacji odstawić (...) Chyba nie mam takiego piłkarza, o którym powiedziałbym: Żałuję, że go nie ma. Chyba najbardziej cieszę się z obecności Oskara Pietuszewskiego.
Patrzę głównie pod kątem tego, czego najbardziej brakuje tej drużynie w sytuacjach, kiedy to układanie gry przez podania nie do końca funkcjonuje. Bardzo potrzebni są zawodnicy, którzy potrafią zrobić coś indywidualnie. Im więcej takich piłkarzy ofensywnych, tym szanse powodzenia są dużo, dużo większe.
Jedno nazwisko - Bartosz Bereszyński. Czy w aktualnym momencie on powinien znaleźć się w tej kadrze, czy w jego miejsce mógłby zawitać choćby wspomniany Potulski?
Ja wiem, że w pewnym momencie trzeba odejść od pewnych nazwisk...
Ostatnio grał same połówki, w tym roku nie rozegrał jeszcze pełnego meczu.
To było dawno temu, ale pamiętam, że w Katarze był jednym z naszych najlepszych piłkarzy. Bartek Bereszyński jest takim zawodnikiem, którego w tej defensywie można wykorzystać w różny sposób. Mało tego, to nie jest piłkarz, który potrafi zagrać jakoś fenomenalnie, wybitnie, ale to jest piłkarz, który nie zejdzie poniżej pewnego poziomu. Przeważnie on potrafi zagrać bardzo równo. To jest jego duża siła. Plus niesamowite doświadczenie. To zawsze jest bardzo ważne, tym bardziej, że teraz czekają nas mecze na ostrzu noża, gdzie nie ma miejsca na błąd. Przegrasz z Albanią i cię nie ma. Drugie spotkanie przegrasz i też cię nie ma. To są mecze, w których margines błędu praktycznie nie istnieje.
Przechodząc do ofensywy, mamy powołanych trzech środkowych napastników. Czy to pana zaskoczyło? Jeśli tak, to może widziałby pan jakąś czwartą dziewiątkę w powołaniach?
Powiem szczerze, że akurat trzech powinno wystarczyć. Zwłaszcza dlatego, że ta specyfika i struktura naszego składu ma dużą szansę na funkcjonowanie na dwie "dziesiątki". W takiej sytuacji to pole manewru jest odpowiednie. Ta liczba wydaje mi się odpowiednia.
Chyba że Jan Urban będzie kombinował z dwoma napastnikami, ale to raczej trzeba wykluczyć.
Robert Lewandowski z przodu, wiadomo. Ale trzeba przyznać, że Karol Świderski też może grać jako "dziesiątka". Drugą typową "dziewiątką" jest Krzysztof Piątek. To też są opcje dla trenera.
Czy między słupkami widzi pan Kamila Grabarę? A może ktoś inny?
Nie wiem, naprawdę nie wiem. Chyba oprę się tylko na słowach Jana Urbana, że faktycznie gdyby był Skorupski, to miałby największe szanse i pewnie by bronił. Ten poziom bramkarzy, których mamy teraz, jest dosyć wyrównany. Nie wiem, na kogo postawi trener. Dla mnie Skorupski był tym bramkarzem, który powinien bronić. Być może faktycznie rozstrzygnie się pomiędzy Grabarą a Drągowskim.
Wraca Jakub Moder. Czy w obecnej dyspozycji to piłkarz, który może wskoczyć do pierwszego składu? Czy może na pozycję 6-8 jednak Bartosz Slisz? Czy w ogóle "szóstka" jest niezbędna?
Czas pokazał, że jeśli w kadrze tej "szóstki" nie ma, to nie jest nam łatwo, żeby ten środek pola zabezpieczyć. Jakub Moder na pewno jest bardziej kreatywniejszym piłkarzem niż Slisz. Ale mówimy o Moderze, który gra, często na różnych pozycjach.
Nawet ostatnio próbował na środku obrony.
Ale wydaje się, że z dobrym skutkiem. Chyba te najtrudniejsze dni ma już za sobą. Powiem tak: Modera w tej reprezentacji potrzebujemy w najwyższej formie, może w takiej najwyższej formie już jest. Jeśli jest w stanie dać tę najwyższą jakość, to on tej drużynie jest potrzebny od pierwszych minut.
Pełna zgoda. Z tego co widzę, jako reprezentant Polski z Albanią mierzył się pan dwukrotnie. W 2005 i 2008 roku, oba spotkania były towarzyskie. Dwa razy było 1:0 i dwa razy to pan zdobywał bramki. Jak wspomina pan tamte mecze?
Ja zdobywałem bramki z Albanią? (śmiech) Pamiętam ten drugi. Chyba dostałem podanie z autu od Marcina Wasilewskiego, ja przyjąłem w polu karnym, obróciłem się z obrońcą i strzeliłem prawą nogą (wszystko się zgadza - red.). Tego pierwszego nie pamiętam.
To już zupełnie inne pokolenie piłkarzy, ale jak gra się z Albanią? Bardziej ostro, technicznie?
Na przestrzeni lat Albania się zmieniła jako reprezentacja. Ona jest w dużej mierze oparta na piłkarzach, którzy albo grają w Serie A, albo mają występy w swoim CV, także w innych klubach europejskich. Poziomu piłkarskiego tam nie brakuje. On generalnie na przestrzeni lat mocno ewoluował.
I oczywiście ten charakter, nieustępliwość, zaangażowanie. To wszystko wzięte razem tworzy mieszankę wybuchową. Wtedy - powiem szczerze - to była taka Albania do bicia. Pamiętam, że w tym 2008 roku mieliśmy mnóstwo sytuacji. Aż dziwne, że wygraliśmy tylko 1:0. Mieliśmy przewagę, bardzo łatwo się grało. Natomiast teraz to zupełnie inna Albania, kompletnie inny zespół.
W takim razie poproszę o stosunek procentowy przed czwartkowym meczem.
Gramy u siebie, to niewątpliwy atut. Powiedzmy... 65 proc. do 35 proc.
A w ostatecznej grze o mundial woli pan Szwecję czy Ukrainę?
Trudne pytanie. Szwedzi mają młody zespół, ale to nie jest ta Szwecja jakościowa, jak kiedyś. Ale to jest Szwecja, która stopniowo się odradza, więc jest trochę nieobliczalna, trudniejsza do rozczytania. Ukraina natomiast to drużyna, która ma swoje problemy, ale to jest zespół, który potrafi wygrywać z wielkimi firmami. Może nie robi tego regularnie, natomiast to jest drużyna, która potrafi się przeciwstawić reprezentacjom z piłkarskiego topu. Trudny rywal posiadający wielu jakościowych graczy.
Nie wiem. Chyba jednak wolałbym mierzyć się ze Szwecją. Ale to oczywiście jest życzeniowe.













