Kulesza nie dotarł na finał. Oto co zrobił po ostatnim gwizdku. Jest komunikat
Po zaciętym starciu w finale Pucharu Polski to Górnik Zabrze 2:0 pokonał Raków Częstochowa i sięgnął po upragniony triumf. Na meczu zabrakło Cezarego Kuleszy, który z powodu opóźnień na trasie z Kanady nie zdążył dotrzeć do Polski na czas. Mimo to niedługo po ostatnim gwizdku za pośrednictwem mediów społecznościowych zwrócił się do zwycięzców.

Jak co roku, majówka kojarzy się nie tylko z wolnym, a także z wielkimi piłkarskimi emocjami. W końcu 2 maja na PGE Narodowym odbywa się wielki finał Pucharu Polski. W tegorocznej edycji w stolicy rywalizowały ze sobą ekipy Górnika Zabrze i Rakowa Częstochowa.
Spotkanie było bardzo emocjonujące, a finalnie po trafieniach Roberto Massimo oraz Maksyma Khlana górą 2:0 wyszli "Górnicy". W ten sposób wygrali to trofeum po raz pierwszy od 54 lat, gdyż ostatni raz miało to miejsce w 1972 roku. Niestety jakiś czas przed rozpoczęciem meczu sprawy sportowe zeszły na dalszy plan.
Otóż naturalnie wydawało się, że tego widowiska przegapić nie może prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej - Cezary Kulesza. Niestety z przyczyn niezależnych prezes (opóźnień na lotnisku w Vancouver) wraz z delegacją PZPS-u (Adamem Kaźmierczakiem oraz Łukaszem Wachowskim) nie zdążył przylecieć do Polski na czas z kongresu FIFA.
Mimo to 63-latek nie zapomniał o finale i niedługo po zakończeniu rywalizacji zwrócił się do zwycięzców.
Kulesza zabrał głos po meczu. "Szczerze żałuję"
Ten za pośrednictwem mediów społecznościowych dodał wpis, w którym gratuluje Górnikowi Zabrze zwycięstwa. Do tego dodaje, że żałuję, iż nie mógł być obecny na meczu osobiście. Padł również temat kibiców oraz atmosfery na PGE Narodowym.
- Gratulacje dla Górnika Zabrze! Szczerze żałuję, że nie dolecieliśmy z Kanady na finał, bo to znów święto, świetna atmosfera na PGE Narodowym. Górnik odzyskuje Puchar po 54 latach - napisał.
W imieniu wspomnianych działaczy podczas ceremonii wręczenia medali za rozgrywki wystąpił wiceprezes ds. szkoleniowych Sławomir Kopczewski.
















