Koszmarne sceny w czeskiej Pradze. Irlandczyk padł na murawę. Cztery minuty oczekiwania
W jednym z półfinałów barażów o udział w mundialu w USA, Meksyku i Kanadzie do czeskiej Pragi przyjechali Irlandczycy. Spotkanie zakończyło się rzutami karnymi, które wygrali gospodarze. Kilkanaście minut wcześniej byliśmy świadkami koszmarnych scen. Na murawę upadł Vale i przez cztery minuty się z niej nie podnosił. Ostatecznie piłkarza gości musieli znieść na noszach ratownicy.

W lutym byliśmy świadkami fatalnych scen na Santiago Bernabeu. Wówczas z dużej wysokości na murawę upadł Raul Asencio. Hiszpański obrońca przez kilka minut nie podnosił się z boiska. Ostatecznie stoper "Królewskich" musiał zostać zmieniony, a badania nie wykazały żadnych poważniejszych uszkodzeń.
Skończyło się na strachu. Z pewnością na to samo liczą kibice Irlandii, którzy obserwowali mecz półfinałowy barażów z Czechami na wyjeździe. W 116. minucie doszło do koszmarnej sceny, której głównym "bohaterem" był wprowadzony z ławki pomocnik 30-letni Sammie Szmodics.
Niepokojące obrazki w Pradze. Koszmarne cztery minuty
Piłkarz wyskoczył do piłki, aby powalczyć o nią w powietrzu i zderzył się z rywalem. 30-latek właściwie padł na murawę jak rażony piorunem i przez długi czas się nie podnosił. Sędzia Nyberg błyskawicznie zaprosił służby medyczne na boisko, aby zajęły się pomocnikiem gości.
Lekarze doskoczyli do piłkarza Irlandii i przystąpili do diagnozy tego, co się stało. Cała "akcja ratunkowa" trwała ponad cztery minuty. Ostatecznie Szmodics został zniesiony przez medyków na noszach i finalnie także zmieniony przez trenera. Pozostaje czekać na to, co orzekną medycy. Irlandczycy odpadli z barażów po przegranej serii rzutów karnych.











