Koszmar sprzed lat wraca. Tam Polacy przegrali wszystko
Ponad ćwierć wieku temu też graliśmy w Szwecji mecz o wszystko, ale wówczas wystarczał nam remis. Polacy polegli jednak z kretesem, ale przegrali więcej niż tylko awans na wielką imprezę. Wówczas padła także nadzieja, że na fundamentach wicemistrzów olimpijskich uda się zbudować reprezentację światowego formatu pod wodzą selekcjonera Janusza Wójcika. Dziś, po 27 latach, stadion w Solnej zdobyć muszą piłkarze Jana Urbana, bo stawką jest awans na mistrzostwa świata 2026. Spotkanie Szwecja - Polska o godz. 20:45.

- Zmieniamy szyld i jedziemy dalej - powiedział napastnik Wojciech Kowalczyk, po zdobyciu przez reprezentację Polski srebrnego medalu igrzysk olimpijskich w Barcelonie w 1992 r. Siedem lat później okazało się, że niestety magia trenera Janusza Wójcika w seniorskiej piłce przestała działać, a udowodnili to właśnie Szwedzi.
Miał być remis, była porażka
Jako selekcjoner pierwszej reprezentacji Wójcik dostał jasne zadanie - awansować na mistrzostwa Europy w 2000 r. w Belgii i Holandii. W eliminacjach szło mu przeciętnie: obowiązkowe wygrane z Luksemburgiem i Bułgarią, punkt w dwumeczu z Anglią i porażka ze Szwecją na Stadionie Śląskim. Tabela jednak ułożyła się w taki sposób, że w ostatnim meczu ze Szwecją Polakom wystarczał remis, by wyprzedzić Anglię i załapać się do baraży.
W Solnej Wójcik od pierwszej minuty postawił na kilku zawodników, którzy przed laty nie zawiedli go w Hiszpanii. W obronie był Tomasz Wałdoch, w pomocy Piotr Świerczewski, a w ataku Andrzej Juskowiak. Selekcjoner w swoim stylu zapowiadał, że nie jedzie tylko po punkt, ale zagra o pełną pulę, na boisku jednak wyglądało to znacznie gorzej.
Co prawda przez godzinę Polacy byli w barażach, ale później gospodarze udokumentowali swoją przewagę. Prowadzenie dał im Kennet Andersson, a z marzeń Polaków odarł Henrik Larsson i Szwedzi wygrali 2:0.
"Szwedzi zagrali bardzo spokojnie do momentu, kiedy nie zaczęliśmy ich brutalnie kopać. Nie dali się sprowokować do takiej kopaniny, co się dla nas źle skończyło. Zaczęli grać na serio i wygrali 2:0. […] Nie chcę Janusza Wójcika oceniać jako trenera. Mogę tylko ocenić, że menedżerem był doskonałym - pisał w książce "Uwierzyć w siebie. Do przerwy 0:3" Jerzy Dudek.
"Byłem bardzo wkurzony"
Adam Matysek, w rozmowie z Interią zastanawia się, jak potoczyłoby się tamto spotkanie, gdyby Wójcik zdecydował się zagrać bardziej ofensywnie.
Co prawda potrzebowaliśmy punktu, ale mogliśmy zagrać odważniej. Mieliśmy fajnych zawodników i szansę, by coś osiągnąć... Byłem bardzo wkurzony po tym meczu
Po spotkaniu Wójcik nie wyglądał jednak na człowieka, który miałby sobie coś do zarzucenia. Wręcz przeciwnie - cały czas chyba liczył, że dostanie z kadrą drugą szansę.
- Teraz spokojnie musimy zastanowić się, jak powinna wyglądać przyszłość naszej reprezentacji. Decyzje należą do Polskiego Związku Piłki Nożnej, ale górę powinien wziąć rozsądek, rozwaga i mądrość. Ci zawodnicy potrafią grać w piłkę. Sądzę, że nasza reprezentacja podąża w dobrym kierunku, natomiast musi być konsekwentnie prowadzona ta praca, która przynosiła efekty. Musi tylko zostać przyspieszona i z lepszymi efektami wykonywana - mówił Wójcik po meczu.
PZPN uznał jednak, że obecny selekcjoner właściwej ścieżki rozwoju reprezentacji nie jest w stanie zagwarantować i pod koniec listopada 1999 roku, czyli półtora miesiąca po porażce w Szwecji, został zwolniony. Reprezentację po Wójciku objął Jerzy Engel, który w kolejnych eliminacjach wprowadził Polaków na mistrzostwa świata, pierwszy raz od 16 lat.













