Koszmar młodego gwiazdora. Wszystko w rodzinnym mieście. Smutne kulisy
Już grubo ponad rok za futblówką w meczu o stawkę nie biegał Filip Marchwiński. Polakowi wróżono międzynarodową karierę, ale zamiast niej zatrzymują go problemy zdrowotne. Poznanianin łatwo nie miał zresztą od najmłodszych lat. Gdy grał w Lechu, życie zawodnikowi uprzykrzali choćby kibice. Smutne kulisy w rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą ujawnił Dariusz Dudka. "Został dosłownie zlinczowany" - powiedział.

Transfer Filipa Marchwińskiego do Lecce miał być początek nowego, pięknego, rozdziału w karierze wciąż młodego gracza. Przygoda 24-latka na Półwyspie Apenińskim nie potrwa chyba jednak długo. Nasz rodak albo leczy uraz, albo decyzją trenera przesiaduje na ławce rezerwowych. Kibice zaczynają się martwić się o przyszłość utalentowanego sportowca. Temat pomocnika padł między innymi w wywiadzie Tomasza Ćwiąkały z Dariuszem Dudką.
Były piłkarz, a następnie asystent trenera Lecha Poznań powiedział choćby co powinien zrobić obecny jeszcze zawodnik Lecce podczas najbliższego okna transferowego. "Myślę, że potrzebuje powrotu do Ekstraklasy, żeby się odbudować, żeby zrobić następny krok" - powiedział prosto z mostu. Wcześniej nie zabrakło pochwał. "To jest chłopak, który posiada jedne z największych umiejętności. Uważam, że on wróci i jeszcze będzie grał, bo ma do tego umiejętności" - zapewnił Dudka.
Trudne chwile Filipa Marchwińskiego w Poznaniu. Kibice nie dawali mu spokoju
Ex-pracownik "Kolejorza" wrócił także do chwil, gdy sam współpracował z pomocnikiem w wielkopolskim klubie. Mnóstwo złego niestety robili sympatycy drużyny. "Będąc wychowankiem z Poznania urodzonym w tym mieście, został dosłownie zlinczowany przez swoich kibiców jako 17/18-latek, gdzie jako 16-latek strzeli bramkę Legii... On później potrzebował wsparcia, a z każdej strony dostawał obuchem. Był wyśmiewany" - zdradził przykre kulisy szkoleniowiec.
Zmasowana krytyka wpływała także na sportowe poczynania gwiazdora. "Widać było na treningach, że jego zaufanie spada. I ciężko było. To nie jest tak, że przyjdziesz sobie, pstrykniesz, zaraz złapiesz formę i nie będziesz o tym myślał" - zakończył przykry wątek Dariusz Dudka. Poznaniacy z pewnością marzyliby, żeby Filip Marchwiński wrócił do rodzinnego miasta, gdyby rzeczywiście pojawiła się opcja gry w PKO BP Ekstraklasie.
Lech zagwarantuje mu choćby grę w europejskich pucharach. Kto wie czy przy dobrych wiatrach nie skończy się nawet Ligą Mistrzów. O korzystnych scenariuszach piszemy TUTAJ.












