Konflikt w obozie Albanii. Ogłosili bojkot. Przylot do Warszawy odwołany
Reprezentacja Albanii do dzisiejszego barażowego meczu z Polską przystąpi poważnie osłabiona. I nie chodzi tu o brak jakiegokolwiek z piłkarzy, lecz kibiców, a przynajmniej ich najgłośniejszych reprezentantów zrzeszonych w skonfliktowanej z rodzimą federacją grupie Tifozi Kuq e Zi. Ci ogłosili bojkot, przedstawiając powody swojej absencji w Warszawie, w której w przeszłości potrafili już o sobie dać znać na trybunach PGE Narodowego.

27 marca 2023 roku, PGE Narodowy, mecz eliminacji do mistrzostw Europy Polska - Albania. Mimo skromnego triumfu "Biało-Czerwonych" trudno mówić o atmosferze piłkarskiego święta. Było to pamiętne spotkanie, podczas którego na stadionowych telebimach wyświetlały się komunikaty w stylu: "Machajmy szalikami", czy "Polacy, my chcemy gola", zachęcające do aktywności i krzyku.
Wywołały one kilka fal głośniejszego dopingu, lecz przez cały mecz nad ogarniającą murawę ciszą unosił się jednak głównie hałas małego sektora albańskich fanów, którzy wywieszając transparent z napisem: "Przywódcy narodu" próbowali zmotywować swoich piłkarzy do walki.
Czy tym razem, w półfinale baraży, będzie podobnie? Nadzieję na to ma trener rywali Sylvinho, który wierzy w to, że głośne okrzyki poniosą jego piłkarzy do niespodziewanego triumfu, przybliżającego ich o krok do historycznego sukcesu.
Przez 90 minut wszystko może się zdarzyć. Kibice stanowią naszą siłę. Cały czas czujemy ich bliskość. Są blisko nas w hotelu i na stadionie
Z tym że wsparcie na korzyść Albanii tym razem nie będzie tak głośne, jak mogłoby być. A wszystko ze względu na konflikt na linii albańska federacja - kibice. O co chodzi? Powodem są sprawy nie czysto sportowe, ale i geopolityczne, związane z konfliktem albańsko-serbskim.
Polska - Albania. Bojkot fanatycznych kibiców rywali. Wskazali powód absencji w Warszawie
- Odkąd Albański Związek Piłki Nożnej zdecydował się na organizację Euro U-21 w 2027 roku do spółki z Serbią, nasze największe stowarzyszenie kibiców Tifozi Kuq e Zi popadło w konflikt z federacją. Od tamtej pory jego przedstawiciele nie mają gwarantowanych miejsc na stadionie - ani podczas meczów domowych, ani na wyjazdach. Mimo banicji, wciąż podróżują za drużyną i wspierają reprezentację. Ale nawet, gdy nie są obecni, rzadko są jakiekolwiek puste miejsce na stadionie. Oczekuje się, że w Warszawie pojawi się około 3 500 fanów i trzeba uczciwie przyznać, że nie będą oni siedzieć cicho w trakcie meczu - powiedział Interii autor profilu "Illyrian Footy", poświęconego reprezentacji Albanii.
Obie strony żyły jakiś czas temu w dobrych relacjach, a federacja pomagała kibicom z tej grupy w zdobywaniu biletów. Nie spodobał im się jednak fakt, że związek połączył się z Serbią przy organizacji młodzieżowego Euro. Zaczęły się ostre protesty. Gdy Albania z Serbią wylądowały potem w tej samej grupie eliminacyjnej, federacja była przerażona, że ultrasi zrobią coś, co przerwie mecz. Dlatego ci dostali zakaz
Grupy najzagorzalszych fanów zabraknie i w Warszawie. Przekazali to w oficjalnym komunikacie sami zainteresowani, ogłaszając bojkot, wyzłośliwiając się przy tym na politykę rodzimej federacji.
Również tym razem trybuny nie będą takie jak zawsze… Nie dlatego, że brakuje miłości do reprezentacji, ale dlatego, że ktoś celowo postanowił uciszyć jej najbardziej zagorzałych kibiców. Dla Albańskiej Federacji Piłki Nożnej nie ma znaczenia, kto jest przywiązany do barw. Liczy się to, kogo znasz, kto jest „właściwą osobą”, kto wchodzi tylnymi drzwiami. Uczucia odkładane są na bok. Miejsca rozdzielane są zgodnie z partykularnymi interesami. Bilety są dostępne, zawsze są bilety. Są dla przyjaciół, dla klientów, dla turystów… W rzeczywistości biura podróży od tygodni prowadzą promocje na wyjazd do Warszawy, oferując pakiet all-inclusive, który obejmuje nawet bilet na mecz. Wtedy nasuwa się bardzo proste pytanie: Skąd wzięli te bilety?
- Dlaczego nie ma nic dla tych, którzy całym sercem i duszą podtrzymywali tę drużynę przy życiu!? Powiedzmy sobie jasno, to wykluczenie nie jest przypadkiem. Jest konsekwencją naszego stanowiska. Ponieważ nie milczeliśmy. Ponieważ otwarcie sprzeciwialiśmy się organizacji Euro 2027 z Serbią. A dziś ceną tego sprzeciwu jest właśnie to: Wykluczenie. Ale zapominacie o jednej rzeczy. Stadion to nie tylko beton i siedzenia. To krzyk, który wybucha, serce, które bije głośno, ogień, którego nie da się ugasić. I nie da się kontrolować tego ognia za pomocą list. Tym razem nie tylko nas zabraknie... Zabraknie atmosfery, zabraknie mocy każdego okrzyku, zabraknie tego uczucia, które sprawia, że reprezentacja jest czymś więcej niż tylko drużyną. A kiedy ta zimna cisza zapadnie na trybunach, kiedy piosenka ucichnie tam, gdzie niegdyś płonął ogień, wtedy zrozumiecie - nasza nieobecność będzie odczuwalna bardziej niż zauważalna będzie wasza obecność. Ponieważ nie jesteśmy dekoracją, ponieważ jesteśmy głosem i sercem tej reprezentacji. A bez nas ten stadion to tylko beton - czytamy dalej.
Na koniec stowarzyszenie Tifozi Kuq e Zi zaznacza, że dobrze życzy swojej kadrze, bo "reprezentacyjna koszulka jest ponad wszystko", jednocześniej jeszcze raz podkreślając, że jego nieobecność w Warszawie wywołana jest tylko przez decyzje władz związku. I oby absencja najgłośniejszych gardeł w piłkarskiej Albanii zadziałała na korzyść reprezentacji Polski. Wszak - jak głosi słynny piłkarski slogan - dziś rzeczywiście gramy u siebie.













