Chociaż z perspektywy czas może wydawać się to wręcz niemożliwe, to prezentacja Michała Probierza jako selekcjonera reprezentacji Polski wywoływała najmniej emocji - zwłaszcza negatywnych. Po tym, jak fatalnie wyglądała kadra narodowa za kadencji Fernando Santosa sprawiło, że niewiele było trzeba, aby kibice poczuli ulgę i z niecierpliwością wyczekiwali kolejnych meczów Biało-czerwonych. Dziś podobnie sytuacja ma się w przypadku Jana Urbana, który dopiero co został ogłoszony jako następca Probierza, który przy okazji musi ugasić pożary i poukładać rozbitą kadrę.
Nie jest tajemnicą jednak, że konferencje z udziałem nowych selekcjonerów raczej nigdy nie były dla Cezarego Kuleszy powodem do dumy. Kiedy przedstawiano w tej roli Fernando Santosa, zdecydowanie najwięcej mówiło się o tym, że prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej zapomniał imienia Portugalczyka i przedstawił go początkowo jako Felipe Santosa. Nawet kompletnie niemówiący po polsku trener z pewnością wyłapał, że coś poszło mocno nie tak.
Jan Urban już robi porządki w reprezentacji. Piłkarze pod ścianą
Najgorsza konferencja selekcjonera. Miało być święto Michniewicza, skończyło się katastrofą
To jednak i było niczym w porównaniu z katastrofą, jaka miała miejsce przy okazji prezentacji Czesława Michniewicza. Trener miał za sobą dopiero co udane przygody z kadrą U-21, a także z Legią Warszawa i nic nie wskazywało na to, że już konferencja powitalna będzie początkiem jego końca, a jednak.
Po pierwszych pytaniach dotyczących spraw sportowych i kadrowych, jak bumerang do Michniewicza wróciły pytania dotyczące 711. telefonów i przeszłości związanej z osobą "Fryzjera". Trener oraz Cezary Kulesza mogli czuć się zbici z tropu, tym bardziej że, przez lata te kwestie nie wracały do Michniewicza, nawet kiedy prowadził reprezentację młodzieżową.
- Tak po ludzku, moralnie i etycznie - jak się Pan czuje zatrudniając na najważniejszym stanowisku w polskiej piłce człowieka, który przez 2 lata i 4 miesiące miał regularne kontakty z szefem polskiej mafii? - pytał Cezarego Kuleszę Jadczak.
Były już selekcjoner wskazywał wtedy, że nie postawiono mu żadnych zarzutów, a Jakub Kwiatkowski prosił, aby skończyć ten temat po pytaniach zadanych przez Andrzeja Janisza i Szymona Jadczaka. Ten wątek zdominował nie tylko konferencję powitalną, ale przede wszystkim przekaz medialny w kolejnych tygodniach. Do tego stopnia, że Czesław Michniewicz zagościł w Kanale Sportowym, gdzie w obecności Krzysztofa Stanowskiego postanowił przedstawić swoją wersję wydarzeń z wydarzeń, kiedy prowadził Lecha Poznań i więcej do tematu nie chciał się odnosić.
Lewandowski pod ścianą. Wyciekł tajny plan Realu, opisali wszystko ze szczegółami
Niesmak jednak pozostał, a konferencja ta z pewnością jeszcze przez długie lata będzie wspominana przez kibiców reprezentacji Polski jako najgorsze ogłoszenie nowego selekcjonera.
Jan Urban to czwarty selekcjoner reprezentacji Polski, którego powoływał Cezary Kulesza. Prezes PZPN niedawno został wybrany na drugą kadencję i obecnie nikt nie jest w stanie stwierdzić, ilu selekcjonerów będzie musiał jeszcze zatrudnić.














