Koncert Japończyków, męczarnie Niemców i sukces Curacao. To działo się nocą na mundialu
W nocy z 20 na 21 czerwca fani futbolu z pewnością nie mogli narzekać na senność. W drugiej kolejce fazy grupowej zmierzyły się bowiem reprezentacje z grup E i F. Po pełnym emocji triumfie Holandii nad Szwecją 5:1, spotkanie pełne cierpienia - i to dosłownie - zaliczyli Niemcy, którzy pokonali Wybrzeże Kości Słoniowej jedynie 2:1. Po tym starciu nadeszła pora na mecz Ekwadoru i Curacao, który zakończył się bezbramkowym remisem i zapewnił ekipie Dicka Advoocata historyczny punkt. Do tego rozegrano również mecz numer 1000 w historii mistrzostw świata. W nim umiejętnościami popisali się Japończycy.

Jak co roku na półkuli północnej w okolicach 20-21 czerwca występuje przesilenie letnie, a więc moment, który przynosi najdłuższy dzień i najkrótszą noc. Można powiedzieć, że w tym roku zjawisko to jest zbawienne dla... fanów futbolu. Wszystko ze względu na mistrzostwa świata w piłce nożnej mężczyzn, które tym razem odbywają się w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku. Kibice z Europy zarywają więc nocki, aby śledzić poczynania swoich ulubionych drużyn na tej imprezie.
Tej nocy jednak, nawet gdyby nie przesilenie, fani futbolu nie mogliby narzekać na senność. Z 20 na 21 czerwca za oceanem bowiem emocje sięgnęły zenitu. Tym razem oglądać mogliśmy mecze drugiej kolejki fazy grupowej w grupach E oraz F, a więc starcia z udziałem Holandii, Szwecji, Niemiec, Wybrzeża Kości Słoniowej, Ekwadoru, Curacao, Tunezji i Japonii.
MŚ 2026: Holandia - Szwecja 5:1
Jako pierwsi na murawę wyszli piłkarze Holandii i Szwecji. Na otwarcie spotkania na stadionie w Houston kibice nie musieli wcale długo czekać - w 5. minucie na listę strzelców wpisał się Brian Brobbey, który kolejną bramkę dołożył 12 minut później. W drugiej połowie meczu działo się jeszcze więcej - koncert bramek kontynuowali podopieczni Ronalda Koemana, tym razem dublet dopisał do swoich statystyk Cody Gakpo. W 59. minucie pierwszej bramki doczekali się kibice szwedzcy - bramkarza "Pomarańczowych" przechytrzył bowiem Anthony Elanga. To jednak nie wystarczyło do pokonania potężnych tego wieczoru Holendrów, którzy w 89. minucie dołożyli piątego gola i wygrali starcie ze skandynawską ekipą 5:1. Co ciekawe, w meczu żółte kartoniki obejrzeli jedynie Szwedzi - Gabriel Gudmudsson, Yasin Ayari oraz Lucas Bergvall.
MŚ 2026: Niemcy - Wybrzeże Kości Słoniowej 2:1
O godzinie 22.00 czasu polskiego w Toronto rozpoczął się mecz z udziałem piłkarzy z Niemiec i Wybrzeża Kości Słoniowej. Mając w pamięci starcie ekipy Juliana Nagelsmanna z reprezentacją Curacao, które wygrali 7:1, kibice mieli nadzieję na równie emocjonujące spotkanie w drugiej kolejce fazy grupowej. I - trzeba przyznać - emocji nie brakowało. W pierwszej połowie jednak bez wątpienia górowały szok, niedowierzanie i bezsilność europejskiej drużyny. W 30. minucie wynik spotkania otworzył bowiem Franck Kessie.
W drugiej części meczu Niemcy radzili już sobie lepiej. W 68. minucie do remisu doprowadził Deniz Undav, który decydującą bramkę na 2:1 zdobył w doliczonym czasie, na krótko przed końcowym gwizdkiem. Ostatecznie podopieczni Juliana Nagelsmanna wygrali drugi mecz fazy grupowej 2:1 i zapewnili sobie awans do fazy pucharowej. Irytacja naszych zachodnich sąsiadów dawała jednak o sobie znać.
Dramat w końcówce, selekcjoner Niemców wpadł w furię. Widzieli to wszyscy
MŚ 2026: Ekwador - Curacao 0:0
W meczu Ekwadoru i Curacao doczekaliśmy się kolejnego polskiego akcentu na tegorocznych mistrzostwach świata. Sędzią VAR w tym spotkaniu był bowiem Tomasz Kwiatkowski. Jeszcze przed rozpoczęciem meczu Ekwadorczycy dawali do zrozumienia, że planują "odbić sobie" porażkę z Wybrzeżem Kości Słoniowej 0:1. Ostatecznie jednak podopieczni Sebastiana Beccacece nie zdołali zdominować murawy na stadionie w Kansas City i choć w ostatnich minutach meczu Ekwadorczycy znaleźli się w sytuacji, gdzie arbiter mógł podyktować dla nich "jedenastkę", ostatecznie jednak po konsultacji z zespołem VAR odwołano rzut karny. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem 0:0, co dla Ekwadorczyków było kolejnym ciosem - po dwóch meczach na swoim koncie mieli oni jedynie jeden punkt. Z remisu mocno cieszyli się natomiast piłkarze z Curacao, którzy zdobyli historyczny punkt dla swojego kraju na mundialu.
Choć bramek nie było, posypały się żółte kartki. Kartoniki w tym kolorze obejrzeli Ekwadorczyk Jordy Alcivar, a także Leandro Bacuna, Juninho Bacuna, Livano Comenencia, Jurien Gaari i Gervane Kastaneer z Curacao.
MŚ 2026: Tunezja - Japonia 0:4
Zanim piłkarski świat "położył się do snu", za oceanem rozegrano jeszcze jeden mecz, w którym zmierzą się reprezentacje Tunezji i Japonii. Zawodnicy z Kraju Kwitnącej Wiśni po postawieniu się Holendrom formę potwierdzili i prowadzili już po czterech minutach. Do przerwy było 2:0.
Tunezyjczycy nie potrafili się zbliżyć do bramki rywali i częściej bronili dostępu do swojej. Finalnie kadra Hajime Moriyasu zwyciężyła 4:0, dzięki czemu w swoim ostatnim starciu w fazie grupowej (ze Szwecją) grać będzie o 1. miejsce w tabeli.
Co ciekawe, było to niezwykle szczególne spotkanie z powodu pewnego jubileuszu. Był to bowiem dokładnie mecz numer 1000 w całej historii piłkarskich mistrzostw świata. Z tego względu FIFA postanowiła dodać na rękawki każdego z sędziów (włącznie z technicznym i rezerwowym) specjalny napis - "Match 1000".
Co jeszcze działo się nocą na mundialu?
Działo się również poza boiskami. Głośno jest wokół stanu zdrowia Lamine'a Yamala, który poprzednie spotkanie Hiszpanii z Cabo Verde rozpoczął na ławce rezerwowych i na murawie spędził zaledwie kilka minut. Jak przekazał niedawno Luis de la Fuente gwiazdor Barcelony ma się dobrze i być może rozpocznie starcie z Arabią Saudyjską od pierwszego gwizdka.
- Jeśli chodzi o Lamine'a Yamala, czuje się dobrze. Najważniejsze jest to, że wrócił i ma ogromną chęć zrobić coś ważnego - mówił selekcjoner.
Jeśli jesteśmy już przy zdrowiu zawodników, i to z "Dumy Katalonii" wspomnieć należy o również o Raphinhi. Ten z powodu urazu przedwcześnie opuścił murawę w meczu z Haiti, a pod znakiem zapytania stanęła jego przyszłość. Szczegóły ws. jego stanu zdrowia przekazano w osobnym raporcie. - Badanie obrazowe potwierdziło, że Raphinha ma uraz mięśniowy w tylnej części prawego uda. Zawodnik będzie podlegał intensywnemu protokołowi leczenia, nadzorowanemu przez sztab medyczny reprezentacji - czytamy.
Od początku mundialu wiele się dzieje, a wydarzenia w Stanach Zjednoczonych relacjonuje dla naszych czytelników Przemysław Langier. Korespondent Interii tym razem udaje się do Los Angeles, a swoimi przygodami oraz spostrzeżeniami z tej podróży podzielił się z nami w ramach cyklu "Goal Morning, Polsko".











![As za asem. Tak Biało-Czerwoni nękali rywali zagrywką [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N211YIY9FCHDH-C401.webp)

![Polacy nie dali szans Bułgarii. Skrót meczu [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N20XVVC3G1PKQ-C401.webp)


