Komunikat ws. Rosji. Niebywałe, czego żądają. Zaczęło się od Polski
Rosja wciąż pozostaje banitą w świecie europejskiego i światowego futbolu. To Polska jako pierwsza uderzała pięścią w stół w 2022 roku, domagając się sankcji ze strony UEFA i FIFA po zbrojnym ataku wojsk Władimira Putina na Ukrainę. Nie brakuje jednak głosów, że "Sborna" powinna zostać znów dopuszczona do międzynarodowej rywalizacji. Co ważne, nie dobiegają one jedynie z Rosji, a także z Węgier. Bo teraz publiczny komunikat w tej sprawie wygłosił jeden z tamtejszych ministrów.

A jest nim odpowiedzialny za resort spraw zagranicznych Péter Szijjártó, który za pośrednictwem rosyjskiej agencji TASS wprost wyraził gorliwą wiarę w to, że UEFA zmieni swoją decyzję, przywracając na europejskie salony nie tylko reprezentację Rosji, ale i tamtejsze kluby.
Byłoby wspaniale, gdyby rosyjskie drużyny piłkarskie mogły znów uczestniczyć w europejskich rozgrywkach. Mam nadzieję, że UEFA rozważy swoją decyzję
A za przykład, na który warto się - jego zdaniem - powołać w tej sytuacji, Péter Szijjártó podał Białoruś, która w przeciwieństwie do Rosji nie została zwieszona, a jedynie zmuszona do gry na neutralnym terenie. A umożliwiły jej to właśnie Węgry.
- Jak wiecie, Białoruś rozgrywa domowe mecze na Węgrzech, nie została wykluczona z rywalizacji, po prostu nie ma pozwolenia na rozgrywanie spotkań we własnym kraju. Służymy więc Białorusi jako "domowy stadion". Mamy nadzieję, że rosyjskie drużyny piłkarskie jak najszybciej będą mogły ponownie wziąć udział w międzynarodowych zawodach - podkreślił węgierski polityk.
Węgierski minister chce odwieszenia Rosji. Polska jako pierwsza domagała się jej wykluczenia
Przypomnijmy, że gdy w 2022 roku doszło do pełnoskalowego ataku wojsk Władimira Putina na Ukrainę, reprezentacja Polski szykowała się właśnie do półfinałowego meczu z Rosją w walce o awans na mistrzostwa świata w Katarze.
Wobec zaistniałej sytuacji stanowisko naszych piłkarzy i całej federacji było jednak jasne: "Nie wyjdziemy na boisko z Rosjanami". Za głosem Polaków poszli potem Czesi i Szwedzi, którzy mogli trafić na Rosję w ewentualnym finale. Tak rozpoczęła się wolta, która poskutkowała szybkim wykluczeniem "Sbornej" z międzynarodowej rywalizacji pod egidą UEFA oraz FIFA.
Rosja jednak wciąż jest oburzona tym, jak została potraktowana ich reprezentacja. I raz po raz domaga się zniesienia dotkliwej na niej kary. W Moskwie pojawiały się nawet koncepcje mówiące o tym, że jej kadra powinna wystąpić na przyszłorocznych mistrzostwach świata, otrzymując "dziką kartę".













