"Kat" reprezentacji Polski przemówił po meczu. Oto co naprawdę myśli o Polakach
Viktor Gyokeres okazał się "katem", który ostatecznie pogrzebał marzenia reprezentacji Polski o występie na mundialu. To jego trafienie z 88. minuty gry rozstrzygnęło nie tylko o losach meczu, ale i awansu na mistrzostwa świata. Po wszystkim stanął przed kamerą Kanału Sportowego i powiedział, co naprawdę myśli o Polakach i tym, jakie warunki postawili Szwedom.

"W tej chwili w szatni jest żałoba. Grobowa cisza" - bez ogródek przyznawał Jan Urban po porażce ze Szwecją (2:3) i pożegnaniem z marzeniami o grze reprezentacji Polski na mistrzostwach świata 2026. W podobnym tonie zakulisową atmosferę opisywał Jakub Kamiński. "Była cisza. Każdy z nas zdawał sobie z tego sprawę, że dziś na boisku robiliśmy wszystko, żeby ten mecz wygrać. Zadecydowały na pewno jakość, błędy indywidualne, szczęście. Szkoda, bo uważam, że gdybyśmy doprowadzili do dogrywki, to byśmy ten mecz wygrali" - tłumaczył.
Przegrana boli tym bardziej, że Polacy na boisku zdawali się prezentować lepiej od rywali. Potwierdzają to zresztą statystyki. "Biało-Czerwoni" przeprowadzili więcej ataków, oddali więcej strzałów na bramkę przeciwnika, po ich stronie było też posiadanie piłki. Ostatecznie liczy się jednak stan goli, a tych Szwedzi strzelili więcej. Decydujące trafienie znalazło się w siatce w samej końcówce, kiedy wydawało się, że dogrywka jest nieunikniona. W 88. minucie gry Viktor Gyokeres zapewnił swojej drużynie i wygraną i awans na mundial, jednocześnie odzierając Roberta Lewandowskiego i spółkę ze złudzeń. Po wszystkim porozmawiał chwilę z Mateuszem Borkiem.
Viktor Gyokeres jasno o Polakach. Mówi zwłaszcza o jednym aspekcie
Viktor Gyokeres jest teraz bohaterem narodowym Szwecji i równocześnie "katem" reprezentacji Polski. To jego gol z końcówki meczu rozstrzygnął wszystko i zapewnił szwedzkiej kadrze awans na mistrzostwa świata. Po spotkaniu stanął przed kamerą Kanału Sportowego i podzielił się wrażeniami w rozmowie z Mateuszem Borkiem. Słowa uznania wybrzmiały zwłaszcza w kontekście naszej linii obrony. Przekazał, co naprawdę myśli o polskich piłkarzach i o tym, jakie warunki postawili jego drużynie.
"Myślę, że to był ciężki mecz, ale takiego się spodziewaliśmy. Polska ze swoją linią pomocy utrudniała nam kontrolowanie gry. Myślę, że dobrze sobie z tym radzili, ale my wiedzieliśmy, że jesteśmy niebezpieczni, kiedy atakujemy i pokazaliśmy to w pierwszej połowie poprzez gole, które strzeliliśmy" - ocenił.
I on i jego koledzy z zespołu dobrze wiedzieli, że ich siłą są stałe fragmenty gry. Doskonale to wykorzystali, zdobywając w ten sposób bramkę. "W drugiej połowie było dużo pojedynków i nie było może tak dużo piłki, ale to było do przewidzenia w meczach takie jak te. Najważniejsze było, aby pozostać w meczu i być tam, gdzie było to potrzebne. Tego potrzebowaliśmy, to było świetne" - podsumował.













