Kartka dla Bednarka i nastąpił szok. Polak usiądzie na trybunach, to pewne
Nie kończy się dobra passa FC Porto w lidze portugalskiej. Drużyna, dla której grają Jan Bednarek i Jakub Kiwior ponownie w kończącym się roku ma powody do dumy. Żeby jednak nie było tak idealnie, pierwszy z wymienionych Polaków sam siebie wysłał na trybuny w kolejnym spotkaniu popularnych "Smoków". Defensor otrzymał żółtą kartkę i niebawem czeka go przymusowy odpoczynek. Tuż po jego faulu zrobiło się sensacyjnie, lecz tylko na chwilę. Faworyci momentalnie wrócili do gry.

Zgodnie z oczekiwaniami faworyzowani gospodarze od samego początku ruszyli z atakami na bramkę rywali. Renan Ribeiro zmuszony do interwencji był już choćby w czwartej minucie, lecz poradził sobie wyśmienicie, bo złapał futbolówkę po silnym strzale Rodrigo Mory. Ulga nielicznej grupy sympatyków Estreli nie trwała długo. Piłka zatrzepotała w siatce kilka chwil później, tym razem po uderzeniu Samu. Sędzia wkroczył jednak do akcji i anulował gola z powodu spalonego.
Miejscowi chcieli błyskawicznie objąć prowadzenie, dlatego też nie kończyły się ich groźne wypady w pole karne przyjezdnych. Jeden z nich tuż przed upływem kwadransa gry zaowocował rzutem karnym. Rozpędzony Alberto Costa został sfaulowany w polu karnym gości przez Bernardo Schappo. Arbiter analizował potem jeszcze powtórki, lecz nie zmienił zdania, wskazując na jedenasty metr. Drugą szansę na wpisanie się na listę strzelców dostał Samu. I w końcu cieszył się dłużej niż tylko parę sekund.
Tylko kilka minut strachu Porto. Liderzy ligi portugalskiej zgarnęli pełną pulę
Podczas pierwszej połowy niestety nie brakowało ostrych wejść. Na szczęście w nic groźnego nie byli uwikłani nasi dwaj reprezentanci. Mocno oberwał za to golkiper gości. Renan Ribeiro, bo o nim mowa, potrzebował interwencji medycznej, ale skończyło się na strachu. Problem miał za to rozjemca, który ewidentnie pozwalał zawodnikom na zbyt wiele. Nie wróżyło to dobrze przed drugą częścią spotkania. Oberwali także kibice, ponieważ podczas piętnastominutowej pauzy nad Estadio do Dragao dosyć mocno się rozpadało.
Po zmianie stron szybko dał o sobie znać Jan Bednarek. Defensor otrzymał piątą żółtą kartkę w obecnie trwającym sezonie. Konsekwencje? Eliminacja z kolejnego pojedynku "Smoków". Następnie zrobiło się szokująco, bo pierwszy celny strzał Estreli na bramkę miejscowych zakończył się wyrównującym golem. Z dośrodkowania skorzystał Abraham Marcus, który głową pokonał wściekłego Diogo Costę. Szok na trybunach nie potrwał długo. Do ponownego objęcia prowadzenia liderzy tabeli potrzebowali zaledwie kilku minut. W zamieszaniu najlepiej odnalazł się Francisco Moura.
Porto nie zamierzało się zatrzymywać. Pojedynek zakończył się wynikiem 3:1. Teraz fanom futbolu w kraju nad Wisłą pozostaje wyczekiwać na opinie portugalskich mediów na temat polskich obrońców.












