Jest wyrok po koszmarnym błędzie Bednarka. Tych słów Polak nie mógł się spodziewać
W rewanżowym meczu pomiędzy FC Porto oraz Nottingham Forest doszło do fatalnego wydarzenia z udziałem reprezentanta Polski - Jana Bednarka. W 8. minucie spotkania 30-latek dopuścił się koszmarnego zagrania, po którym obejrzał czerwony kartonik. Ostatecznie osłabione "Smoki" przegrały mecz 0:1, odpadając tym samym z tegorocznej edycji Ligi Europy. Kilka godzin po meczu jeden z portugalskich dziennikarzy przemówił ws. opisanego wydarzenia. Jego słowa mogą mocno zaskoczyć kibiców z kraju nad Wisłą.

Pierwsze ćwierćfinałowe starcie między FC Porto a Nottingham Forest zakończyło się remisem 1:1. "Smoki" mogły zwyciężyć ten mecz, jednak o ostatecznym rezultacie zdecydował kuriozalny błąd jednego z portugalskich zawodników.
To oznaczało, że kwestia awansu do półfinału europejskiego trofeum w dalszym ciągu była sprawą otwartą. O losach obydwu ekip zdecydować miał rewanżowy mecz, rozegrany 16 kwietnia. To właśnie w nim doszło do sytuacji, która z pewnością wstrząsnęła kibicami FC Porto.
Otrzymujący masę pochwał Jan Bednarek dopuścił się karygodnego faulu. Analiza VAR przyniosła najgorsze możliwe rozstrzygnięcie - czerwoną kartkę dla reprezentanta Polski. Co więcej, Bednarek ujrzał ją w 8. minucie spotkania. Oznaczało to, że przez większość czasu FC Porto musiało grać w osłabieniu.
Na odpowiedź rywali nie trzeba było czekać przesadnie długo. Nottingham Forest objęło prowadzenie już w 12. minucie. Wynik 1:0 utrzymał się aż do końca regulaminowego czasu gry. Po ostatnim gwizdku arbitra sprawa była jasna - angielska ekipa awansowała do dalszej fazy rozgrywek, natomiast FC Porto pożegnało się z występami w tegorocznej edycji Ligi Europy.
Portugalczyk broni Jana Bednarka. "To nie fair obwiniać go o porażkę"
Portugalskie media szybko oceniły wątpliwej jakości występ Jana Bednarka. Polak nie mógł liczyć na litość ze strony większości ekspertów z Półwyspu Iberyjskiego.
Odmienne zdanie w temacie Polaka wyraził jednak Norberto Lopes z "Jornal de Noticias". W rozmowie z "Przeglądem Sportowym Onet" wziął on w obronę 30-latka z kraju nad Wisłą.
- W Porto nie jest obwiniany za tę porażkę. Takie mecze się zdarzają, a on nie chciał skrzywdzić rywala. Bednarek ma świetny sezon i jest jednym z filarów klubowej defensywy. To nie fair obwiniać go o porażkę. FC Porto zagrało dobry mecz, ale miało pecha w drugiej połowie. Stworzyło wiele sytuacji, ale nie potrafiło strzelić. To był główny problem - kreuje okazje, ale nie zdobywa bramek. Kontuzja Samu Aghehowy to duży problem - mówił portugalski dziennikarz.
To nie jedyna osoba, która postanowiła wstawić się za Bednarkiem. Słowa zrozumienia w tej sytuacji wyraził także Tomasz Hajto. Zdaniem byłego reprezentanta Polski taki incydent może przydarzyć się każdemu, nawet najbardziej stabilnemu defensorowi.












