Jest odkryciem Urbana. Ujawnił o swoim znanym ojcu. "Litania" to codzienność
Od kiedy Jan Urban przejął reprezentację Polski, szerszej publiczności dał się poznać Przemysław Wiśniewski. Syn byłego zawodnika m.in. Cracovii, Górnika Zabrze oraz GKS-u Jastrzębie-Zdrój, Jacka Wiśniewskiego miał okazję ujawnić, jak bardzo jego ojciec przejmuje się jego karierą. Zanim jeszcze obrońca biało-czerwonych zejdzie do szatni, już otrzymuje od taty długą wiadomość z podsumowaniem występu. - Skończyłem mecz, wracam do szatni i już mam litanie wiadomości - ujawnił w rozmowie z "meczykami".

Każdy z selekcjonerów reprezentacji Polski ma zawodników w swojej kadrze, którzy od samego początku kojarzą się z kadencją poszczególnych trenerów. Nie inaczej jest w przypadku Jana Urbana, który zdublował swoją linię obrony na osobach Jana Bednarka, Jakuba Kiwiora oraz Przemysława Wiśniewskiego.
Dla wielu kibiców biało-czerwonych sporym zaskoczeniem mógł być już sam fakt, że ojcem obrońcy Spezii Calcio jest Jacek Wiśniewski, który reprezentował barwy polskich drużyn w latach 90. ubiegłego wieku oraz zaraz na początku obecnego stulecia. Okazuje się, że były piłkarz m.in. Górnika Zabrze, GKS-u Jastrzębie-Zdrój, Cracovii, czy Wisły Płock jest bardzo zaangażowany w karierę swojego syna.
Takie relacje ze znanym ojcem ma Przemysław Wiśniewski. "Nigdy nie odpisuję tacie"
O tym, jak wyglądają relacje na linii Przemysław - Jacek Wiśniewscy, miał okazję opowiedzieć sam reprezentant Polski. Okazuje się, że jego tata ogląda każdy mecz z udziałem Przemysława i natychmiast dzieli się z nim swoimi przemyśleniami.
Przemysław Wiśniewski ujawnił o swoim znanym ojcu. To jest codzienność
- Za każdym razem, gdy coś źle zrobię, to mówi "popełniłeś tu błąd". Zazwyczaj tata pisze mi po meczach... od razu. Skończyłem mecz, wracam do szatni i już mam litanie wiadomości (…) Ale ja nigdy nie odpisuję tacie. Nie lubię po meczach rozmawiać o meczach. Następnego dnia albo dzwonię albo mu odpisuję albo po prostu mu odpiszę "dzięki" - wyznał w rozmowie z "meczykami".
Jacek Wiśniewski jest na tyle zaangażowany w grę swojego syna, że specjalnie wykupił sobie włoską subskrypcję na platformie transmitującej mecze Serie B, aby śledzić poczynania Spezii Calcio.
- Jak jesteśmy w szatni, to jest inna sytuacja. Na bieżąco gadasz. Jeśli mam opowiedzieć tacie o danej sytuacji z meczu, to mnie krew zalewa. Nie chcę wyładowywać tego na tacie i mamie, tylko po prostu piszę mu "dzięki, jutro pogadamy" - dodał.
Co więcej, Przemysław Wiśniewski często gości swoich rodziców we Włoszech, jednak jego ojciec zdecydowanie bardziej woli podróżować tam samochodem. - Boi się latać. Całe życie latał tym samolotem, będąc piłkarzem, a na stare lata coś mu się odwidziało - śmiał się reprezentant Polski.













