Jeśli nie teraz, to kiedy? W takiej formie reprezentanci Polski przyjechali na zgrupowanie
Jak mawiał Kamil Grosicki, "nadszedł dzień dzisiejszy". W czwartkową noc będziemy wiedzieć, czy reprezentacji Polski przyjdzie zagrać w finale baraży mistrzostw świata 2026. Utrudnić to zadanie spróbuje nam Albania. Nie da się ukryć, że nastroje w narodzie są jednoznaczne: nie bierzemy pod uwagę nic innego, niż awans i bój ze Szwecją lub Ukrainą! Patrząc na formę kluczowych kadrowiczów, takie wymagania są w pełni uzasadnione.

Dawno nie było takiego zgrupowania, na które zdecydowana większość reprezentantów Polski stawiła się w doskonałej formie, jako zawodnicy decydujący o sile swoich zespołów. Najważniejsi z nich grają regularnie - i to jest najważniejsze. Oprócz Łukasza Skorupskiego żaden z kluczowych piłkarzy nie wypadł na marcowe baraże, z czego zachwycony może być Jan Urban. Nie pozostało więc nic innego, niż "postawić kropkę nad i" na boisku.
Bramkarze
W dzień meczu jasnym stało się, że spotkanie z trybun obejrzy Bartosz Mrozek. Selekcjoner ma więc do dyspozycji trzech golkiperów: Kamila Grabarę, Bartłomieja Drągowskiego oraz Mateusza Kochalskiego. Wybór "jedynki" zapewne rozstrzygnie się pomiędzy pierwszą dwójką. Obaj co tydzień rozgrywają po 90 minut w swoich klubach. Grabara w Wolfsburgu, który jest przedostatni w tabeli Bundesligi (57 straconych goli), a Drągowski w Widzewie, do którego pod koniec stycznia przeniósł się z greckiego Panathinaikosu.
Na kogo postawi Urban? - Nie wiem, naprawdę nie wiem. Chyba oprę się tylko na słowach Jana Urbana, że faktycznie gdyby był Skorupski, to miałby największe szanse i pewnie by bronił. Ten poziom bramkarzy, których mamy teraz, jest dosyć wyrównany. Nie wiem, na kogo postawi trener. Dla mnie Skorupski był tym bramkarzem, który powinien bronić. Być może faktycznie rozstrzygnie się pomiędzy Grabarą a Drągowskim - mówił w rozmowie z Interią Sport Maciej Żurawski.
Zarówno jeden, jak i drugi ma swoich zwolenników. Prawda jest taka: niezależnie od tego, którego z nich wybierze trener, nie można mówić o żadnej niespodziance, choć wydaje się, że to młodszy Kamil Grabara w przestrzeni medialnej i internetowej ma nieco więcej sprzymierzeńców. W awaryjnej sytuacji między słupki spokojnie może wskoczyć Mateusz Kochalski. W barwach Karabachu Agdam z dobrej strony pokazał się chociażby w Lidze Mistrzów.
Obrońcy
W tym przypadku skupiamy się przede wszystkim na dwóch nazwiskach: Jan Bednarek iJakub Kiwior. Po kapitalnych występach w FC Porto zyskali przydomek "polskiego betonu". Zazwyczaj to jednak były zawodnik Lecha i Southampton jest postrzegany jako lider defensywy i całej szatni. Zawsze gra na stoperze. W przeciwieństwie do Kiwiora, którego Francesco Farioli ustawiał również na lewej obronie. O nich martwić się nie trzeba. Na 99 proc. - w ustawieniu z trójką stoperów - obaj wystąpią od pierwszej minuty. Kto uzupełni blok?
Głównych kandydatów jest trzech: Tomasz Kędziora, Przemysław Wiśniewski i Jan Ziółkowski. Pierwszy w barwach PAOK-u Saloniki gra dużo (cztery ostatnie mecze po 90 minut), czasami nie widujemy go w lidze czy Lidze Europy. Drugi - również, z tym że Widzew błąka się po strefie spadkowej Ekstraklasy, a forma samego Wiśniewskiego najwyższa nie jest.
Najtrudniejszy jest przypadek Ziółkowskiego. - Przyjeżdża bez minut. Przyjeżdżał jesienią i grał, ale myślę, że na tak ważnym zgrupowaniu już nie zagra od początku. Pewnie Jan Urban patrzy na to, że w ostatnich tygodniach materiału nie było zbyt wiele. Oczywiście, on na kadrę powołanie dostaje, bo na reprezentację już przyjeżdżał, ale nie wiem, czy nie powinien grać ktoś w rytmie meczowym. Logika tak podpowiada - analizował dla Interii Sport Dominik Guziak. W tym roku młody defensor Romy w sumie spędził na boisku 370 minut. Dwa ostatnie spotkania przesiedział na ławce rezerwowych.
Listę obrońców z powołań Urbana uzupełniająBartosz Bereszyński z Palermo, Arkadiusz Pyrka z St. Pauli oraz Matty Cash, który po powrocie do zdrowia znów wskoczył do podstawowego składu Aston Villi i niemal pewnym jest, że w meczu z Albanią zobaczymy go na prawym wahadle, choć w angielskim klubie występuje na prawej obronie w czteroosobowym bloku. Być może nasz rodak angielskiego pochodzenia znów stanie się synonimem kadencji Jana Urbana. Na jej starcie trafiał do siatki przeciwko Holandii (1:1) i Finlandii (3:1) w eliminacjach.
Pomocnicy
I tutaj zaczyna się prawdziwe eldorado. W tym gronie znajdziemy piłkarzy o przeróżnej charakterystyce. Od bardziej defensywnego Bartosza Slisza, aż po Oskara Pietuszewskiego, o którym chyba już wszystko zostało powiedziane. Dla uporządkowania faktów: Slisz w duńskim Brondby jest pewniakiem w wyjściowej jedenastce, praktycznie nie schodzi z boiska. Tak naprawdę z grona wszystkich pomocników powołanych przez selekcjonera to jedyny zawodnik środka pola o bardziej obronnej charakterystyce.
Jakub Moder, który wrócił do zdrowia po kontuzji pleców, był rzucany przez Robina van Persiego na różne pozycje. We vlogu na kanale "Łączy nas piłka" sam powiedział, że obecnie w Feyenoordzie gra na "dziesiątce", jednak w kadrze raczej będzie wykorzystany jako "ósemka" lub "szóstka". Tak czy inaczej - zdrowy Moder to wartość dodana dla zespołu. Zawodnik kluczowy, kreatywny. W sześciu ostatnich meczach nie usiadł na ławce rezerwowych ani na minutę. To mówi samo za siebie. Nieco inaczej wygląda sytuacja Sebastiana Szymańskiego. Po przenosinach do francuskiego Rennes 26-latek albo schodzi, albo wchodzi w końcówkach, ale do tej pory wystąpił w każdym starciu w barwach nowej drużyny. Ma na koncie dwie asysty i jednego gola. Po wypowiedziach Urbana można mieć wrażenie, że selekcjoner bardzo poważa tego zawodnika. Sam mówił, że chciałby zobaczyć go w pomocy u boku Piotra Zielińskiego.
No właśnie, Piotr Zieliński. - Myślę, że jest najważniejszy. Oczywiście jest Robert Lewandowski, kapitan, największe doświadczenie, legenda tej reprezentacji. Natomiast Zieliński jako ten drugi najbardziej doświadczony - wicekapitan, zawodnik, który również gra w bardzo silnym zespole, zmierzającym ku mistrzostwa Włoch - może być tym mózgiem zespołu. Tak bym to nazwał. Na jakiej pozycji? Jeśli chodzi o środek pola, Jan Urban lubi zawodników operujących piłką. Mówiąc najprościej: "szóstki" grające w piłkę - tłumaczył Guziak. To na gwieździe Interu Mediolan ma się oprzeć gra tej kadry. W zespole Cristiana Chivu Zieliński gra regularnie, strzela gole i napędza akcje. Na reprezentację przyjechał w swojej najlepszej wersji.
Jakub Kamiński - bohater pierwszego zgrupowania Jana Urbana. Jesienią notował lepsze liczby, ale obecnie wciąż jest kluczowym piłkarzem FC Koeln. Zagrał od deski do deski w siedmiu ostatnich meczach Bundesligi. W ostatnim przed przerwą reprezentacyjną - przeciwko Borussii Moenchengladbach - zanotował asystę. 23-latek kojarzy się z solidnością, zaangażowaniem i doskonałym przygotowaniem fizycznym. Trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym Urban nie korzysta z takiego gracza.
Mało kto mówi o Michale Skórasiu. Większość ekspertów widzi go w podstawowym składzie na lewym wahadle, jednak o jego występach w KAA Gent jest dosyć cicho. Były piłkarz Lecha Poznań w swoim klubie faktycznie bryluje na tej pozycji, czasami również na prawej stronie. Gra wszystko, trener Rik De Mil praktycznie nie daje mu odpoczywać. Przy okazji Skóraś zanotował aż dziesięć asyst. W jego przypadku - w kontekście kadry - zgadza się po prostu wszystko. Od pozycji, aż po aktualną dyspozycję.
W kategorii pomocników uwzględnieni zostali także Kamil Grosicki (jako super-zmiennik, doświadczenie w szatni i na boisku), Filip Rózga (zmiennik w austriackim Sturm Graz), Nicola Zalewski, jeden z najważniejszych zawodników reprezentacji, który mimo stabilnej formy w Atalancie przez kartki nie zagra z Albanią oraz wspomniany Pietuszewski. W temacie 17-letniego urwisa z Porto nie trzeba dodawać już nic. - Nie mamy takich dziesięciu piłkarzy w 40-milionowym kraju. Pojawił się Pietuszewski. Dajcie mu grać, jak jest w formie. Nie obniżajmy jego umiejętności, wartości, tego jak mu idzie teraz. Nie mogę tego zrozumieć. Staję w obronie tego chłopaka, bo ściągamy go na dół, kiedy on jest u góry - apelował Tomasz Hajto.
Napastnicy
O dziwo o Robercie Lewandowskim przed barażami również nie jest zbyt głośno. Być może dlatego, że podobnej rangi spotkań w karierze 37-latek rozgrywał już mnóstwo. Tym razem na kadrę zameldował się po 37 meczach dla Barcelony, w których strzelił 16 goli i dołożył trzy asysty. Przy okazji pobił kolejne rekordy w Lidze Mistrzów - dzień jak co dzień. Od kapitana zależeć będzie bardzo wiele. Kamyczkiem w bucie wydaje się być nieszczęsna maska, którą nadal musi nosić po złamaniu oczodołu.
Problemy z regularną grą w Panathinaikosie ma za to Karol Świderski. Jego obecny dorobek to tylko dziewięć goli i trzy asysty w łącznie 42 spotkaniach. 42 mecze przełożyły się na 2025 minut na boisku. Ostatni raz do siatki trafił... 2 stycznia w starciu z w Pucharze Włoch. Raczej nie jest to zawodnik od wyjściowego składu na Albanię. Jednocześnie w przeszłości udowadniał, że w koszulce z orzełkiem na piersi zawsze wnosi jakość i pomoc w najważniejszych momentach.
Listę zamyka Krzysztof Piątek. W rozmowie z RMF FM selekcjoner ujawnił, że do końca zastanawiał się nad powołaniem 30-latka, choć posucha wśród typowych "dziewiątek" jest tak olbrzymia, że trudno byłoby wykreślić takiego zawodnika. Zawodnika, który w ostatnich dwóch spotkaniach dla katarskiego Al-Duhail strzelił trzy gole i zaliczył dwie asysty. Piątek to podstawowy piłkarz swojej drużyny. I nawet jeśli jest to nieco "egzotyczna" liga, to posiadanie napastnika w rytmie meczowym jest niezwykle istotne.














