Jeśli można było sobie wyobrażać pożegnanie, to właśnie tak. Wymowne zachowanie Lewandowskiego
Osiem dni przed porażką ze Szwecją Robert Lewandowski uczestniczył w konferencji prasowej, na której otrzymał pytanie o swoją przyszłość. Odpowiadał na luzie, z uśmiechem na ustach, z przekonaniem, że tej jeszcze nie zna i raczej szybko nie pozna nikt. Ale gdyby wyobrażać sobie, jak może wyglądać pożegnanie, to wyglądałoby tak, jak po ostatnim gwizdku finałowego barażu.

Już w meczu z Albanią Robert Lewandowski został przyłapany na uronieniu łezki - co w przypadku napastnika tej klasy nie było czymś oczywistym. Nie po meczu z przeciwnikiem ze średniej półki, nie po takim, którego wygranie nie dawało nic prócz przepustki do kolejnego etapu walki o dużą rzecz. Finał meczu ze Szwecją pozostawia jeszcze więcej pytań.
Hmm... Ale czy na pewno pytań? Pytań, bo chcemy je zadać, by mieć pewność, ale gdyby analizować same obrazki, to można się zastanowić, czy czasem nie odpowiedzi. Robert Lewandowski mnóstwo czasu po ostatnim gwizdku spędził w samotności. W samotności jako pierwszy ruszył do kibiców zasiadających po przeciwległej stronie boiska (dopiero później dołączyła reszta drużyny). Szedł bardzo powoli, długo, jakby zapamiętując każdy kolejny krok. Jeszcze dłużej schodził z boiska. W samotności, jako ostatni. Być może tak wygląda smutek kapitana po przegranej szansie na ostatni mundial. A być może tak wygląda coś więcej.
W samym meczu też czasem można było się zastanawiać nad niektórymi zachowaniami "Lewego". Tuż przed golem na 2:2 po prostu "opuścił posterunek", jakby uznając, że już nic z tego nie będzie - kamery dokładnie uchwyciły, że dla niego akcja zakończyła się jeszcze przed podaniem Nicoli Zalewskiego do Karola Świderskiego, który wszystko sfinalizował strzałem do pustej bramki. Lewandowski oczywiście nie przeszedł obok meczu - po prostu niektóre z zachowań były jakby nie jego.
Pytanie o jego przyszłość będzie teraz najczęściej zadawanym w polskiej piłce. Pierwszy raz pojawiło się w 2022 roku, gdy Polska odpadła z mundialu w Katarze. Wówczas Lewandowski jednoznacznie nie zadeklarował dalszej gry, mówiąc, że ta musi go cieszyć. Po rozstaniu z Czesławem Michniewiczem najwidoczniej uznał, że to możliwe. To, że selekcjonerem jest dziś Jan Urban - zwolennik gry, która może dać radość napastnikowi - podbija przy tym podejściu "Lewego" szanse na przedłużenie przygody. Ale trudno uznać, że będzie wystarczające.
Jan Urban zresztą został zapytany o przyszłość Roberta Lewandowskiego, jednak z jego odpowiedzi wiele nie wynikało. - To nie jest to moment, zaraz po meczu, rozmawiać o takich sprawach. Na pewno takie rozmowy się odbędą i będziemy chcieli znać opinię Roberta na temat tego, czy chciałby jeszcze pomóc reprezentacji, czy też ma inne plany. Ale nie na ten moment, bo w szatni jest... Jest żałoba, jest cisza grobowa i to jest normalna rzecz.
Zobacz również:












