Jana Urbana zirytowała jedna rzecz. "Do niektórych to nie dociera"
Jan Urban nie krył satysfakcji po meczu z Holandią, natomiast spokój selekcjonera zmąciła sytuacja, w której kibice wrzucili na murawę race. - Ze spotkania jestem zadowolony, bo chciałem zobaczyć drużynę, która z przeciwnikiem bardzo wymagającym robi krok do przodu. Wydaje mi się, że to osiągnęliśmy, bo stworzyliśmy więcej okazji, niż w pierwszym spotkaniu z Holandią. To wyglądało po prostu dobrze - mówił na pomeczowej konferencji.

Zanim jednak rozmowa zeszła na temat meczu, Urban wyraził dezaprobatę po zachowaniu kibiców. Sytuacja z drugiej połowy meczu, gdy wrzucili race na boisko, a mecz został przerwany na kilka minut, mocno go zirytowała. - Nie wiem, na ile wpłynęło to na grę, ale takich sytuacji nie powinno być. Proszę sobie wyobrazić, że mamy grać baraż u siebie, a mamy zamknięty stadion. No nie... po co to? Nikomu to niepotrzebne. Ale do niektórych to nie dociera.
Później rozmowa zeszła już na temat piłki.
Jan Urban... o straconej bramce
- Sytuacja mnie nie zirytowała. Wszyscy wiemy, że to był błąd i złe zachowanie zawodnika. Trochę wkurza to, że analizowaliśmy reprezentację Holandii i wiedzieliśmy, co jest ich najlepszym atutem - zagranie za plecy obrony, szybkie przejście z defensywy do ofensywy oraz właśnie wrzutki na dalszy słupek przez Gakpo. Dziś było tego bardzo mało, a jednak wpadło. Cóż, piłka jest grą błędów.
O pozycji bramkarza
- Na dziś nie wiem, kto zagra z Maltą. Tę decyzję podejmują trenerzy bramkarzy, aczkolwiek ja wymagam od nich argumentów.
O meczach z Holandią
- Powiedziałem do Ronalda Koemana, że może spotkamy się ponownie na mundialu i tam może uda mi się ich walnąć. Oczywiście nie powiedziałem "walnąć", tak tylko do was tu mówię. Można powiedzieć, że tutaj też Holendrzy sobie nie poradzili, podobnie w Rotterdamie, bo mieli przewagę, ale strzelili nam tylko jedną bramkę. Tutaj mieli jeszcze mniej okazji. Byliśmy dobrze zorganizowani w defensywie i to cieszy.
O tym, czy Piotr Zieliński był najlepszy w meczu z Holandią
- To kwestia oceny. Moim zdaniem zagrał bardzo dobrze. Takich piłkarzy się docenia, oni zawsze są wyżej, na piedestale, ale dla mnie na przykład - co też było wielką niewiadomą - Tomek Kędziora zagrał bardzo dobre zawody. Kamyk zagrał znakomicie, Ziółek sobie poradził bez problemów. To są takie spotkania, z tak mocnymi rywalami, że wszyscy muszą zagrać na wysokim poziomie, bo inaczej rywal cię rozegra. Dziś wszyscy zagrali na swoim poziomie i dlatego - bo tak uważam - byliśmy bliżej zwycięstwa.
O nastawieniu na mecz z Maltą
- Nie poświęcaliśmy temu tematowi zbyt wiele czasu, bo nie wiesz, co się wydarzy (wcześniej) na boisku, czy będzie jakaś kontuzja - jak teraz Szymańskiego. Na pewno chcemy wygrać, bo to kwestia lepszego rozstawienia w koszykach, choć nigdy nie wiadomo, czy z najmocniejszego koszyka nie trafimy najtrudniejszego przeciwnika.











