Gdzie pana zdaniem leży największy problem reprezentacji?
Wydaje mi się, że znam odpowiedź na to pytanie, ale problem polega na tym, że na to trudno mieć wpływ. Chciałbym, by wszyscy nasi piłkarze grali w klubach, bo to przełożyłoby się na jedno - pozbawiłoby mnie pewnych dylematów. Miałbym czysty wybór. Zbyt często zdarza się, że na kadrę przyjeżdżają ci, którzy nie grają. Co to powoduje - piłkarze mają wysoki potencjał, ale nie mają prawa być w formie. I wtedy trzeba stanąć przed dylematem, kto jest lepszy na dany moment. Piłkarz z Ekstraklasy, który gra regularnie, czy ten z wielkiego klubu, który nie gra? Albo czy piłkarz z wielkiego klubu da mniej reprezentacji po trzech meczach bez gry, czy po sześciu? Do tego każdy przypadek jest indywidualny, nie ma jednej reguły, bo jeden straci formę po miesiącu ławki, a inny dopiero po dwóch. Na moje oko największy margines do szybkiej poprawy leży w sytuacji klubowej naszych zawodników.
Piłkarz z Ekstraklasy, czy z zagranicznego klubu?
Da się w ogóle na podstawie obserwacji, czy grający piłkarz z Ekstraklasy jest na dany moment lepszy od takiego, która ma problemy w wielkim klubie?
Nie jest to łatwe, ale wiedziałem, że na to się piszę. Zaraz zaczynają grać najmocniejsze ligi, a ja nie mam pewności, ilu piłkarzy z nich będę mógł oglądać.
Jest jeszcze jeden dylemat, przed którym pan stanie. Dobrze odczytuję między wierszami pana słowa, że docelową taktyką jest taka z czwórką obrońców, ale niekoniecznie już we wrześniu? Bo ryzyko tak dużej nagłej zmiany względem ostatnich lat, gdy de facto zdecyduje się nasza przyszłość w eliminacjach, jest zbyt duże?
Dobrze pan to czyta, aczkolwiek optyka zmienia się co chwilę w zależności od sytuacji. Przykładowo - Jan Bednarek to nasz podstawowy środkowy obrońca, ale dopiero co były wątpliwości, co do jego dyspozycji we wrześniu. Nie pojechał z klubem na obóz, nie była jasna jego przyszłość. Nagle znalazł klub, szybko zadebiutował - co dało mi jakąś odpowiedź w jego sprawie. W ten sposób odbywa się to z wieloma piłkarzami.
Przejście na czwórkę sprawia, że trzeba znaleźć lewego obrońcę, ale nie będę o to pytał, bo ten temat był już poruszany setki razy. Spytam natomiast, czy gdzieś jeszcze widzi pan podobny problem?
Wydaje mi się, że nie powinno go być. Na innych pozycjach jest bardziej komfortowy wybór, podczas gdy z lewą obroną jest sytuacja, jak na początku naszej rozmowy - jestem zmuszony na niewielkiej próbce zdecydować, czy dany zawodnik to odpowiedni poziom na ten moment. Lewych obrońców mamy - Reca wchodzi do Legii, Wdowik gra w Jagiellonii, w odwodzie Puchacz - ale pytanie, czy to już ten moment, by potrafili nas zabezpieczyć. Tutaj kontekst można rozszerzyć o inne sprawy - jak choćby o to, czy Krzysiek Piątek w Katarze utrzyma formę reprezentacyjną.
Taki transfer oznacza spadek w pana hierarchii?
Właściwie to panu podpowiedziałem…
Chyba rozumiem tę podpowiedź.
Nie wiem, czy tamta liga zagwarantuje utrzymanie formy. Tak samo granie na innym kontynencie. W Meksyku jest Bogusz, który na zgrupowanie docierał po zmianie czasu, a mówimy o krótkim zgrupowaniu. Na jednego ma to mniejszy wpływ, na innego większy.
Na bazie początku naszej rozmowy, to ja się zastanawiam, czy wyżej u pana jest Sebastian Bergier z Ekstraklasy, czy Krzysztof Piątek, który poszedł grać do Kataru.
To właśnie rzeczy, nad którymi musimy myśleć. Czy Bergier ma szansę? Nie można tego wykluczyć, jak u każdego, ale to wszystko będzie poddane pod dyskusję, w której będziemy szukać odpowiedzi na pytanie: czy ten zawodnik jest najlepszą opcją na dany moment. Tego jest dużo. Zaraz zaczyna grać liga włoska i zobaczymy, czy będziemy mieli okazję oglądać Piotrka Zielińskiego i Nicolę Zalewskiego. Jeśli nie, to też każe się zastanowić, czy w kadrze lepszy będzie ten, czy ten.
Jan Urban: Temat opaski zaskoczył i poruszył zawodników
Czyli dopuszcza pan myśl, że za Piotra Zielińskiego - jeśli w ogóle się wyleczy - wystawi Sebastiana Szymańskiego?
Łapie mnie pan za słówka, ja tego nie powiedziałem. Piotrek jest tu tylko przykładem, wszyscy znamy jego możliwości. Już w zeszłym sezonie miał problem z grą, a mimo wszystko sumując każde rozgrywki, uzbierał około dwa tysiące minut. Generalnie dużo więcej mógłbym panu powiedzieć, gdybyśmy rozmawiali w listopadzie. Na razie liczba odpowiedzi jest ograniczona. My dziś nie wiemy nawet, na co możemy liczyć od największych postaci tej kadry - oprócz Piotrka, kontuzje mają aktualnie Kuba Moder, Robert Lewandowski.
Z kilkoma zawodnikami już pan rozmawiał. Zapytam tak bardzo ogólnie, gdzie ich zdaniem leżał problem, że drużyna grała jak na hamulcu ręcznym? To był bardziej problem mentalny, bardziej taktyczny, bardziej charakterologiczny? No coś to powodowało, że ciężary były z Litwą, Maltą, Mołdawią czy Finlandią.
Ostatnim tematem jest sytuacja z opaską i przede wszystkim o tym rozmawialiśmy, bo to była sprawa, która poruszyła zawodników. Ogólnie mogę powiedzieć: było duże zaskoczenie decyzją Michała Probierza. Ale jest tak, jak pan mówi - coś w tej reprezentacji nie działa, a nic się nie dzieje bez przyczyny. Jeśli się spojrzy na wyniki na przestrzeni lat, to od poziomu, gdy czasem pokonaliśmy kogoś wielkiego, a słabszych ogrywaliśmy bez problemu, zjechaliśmy najpierw do ogrywania słabszych i już braku choćby pojedynczych zwycięstw z wielkimi, aż obecnie my regularnie przegrywamy nawet ze słabszymi - można wyciągnąć mecze, o których pan wspomniał - Mołdawię, Finlandię, nie wspominając o Litwie, którą wprawdzie pokonaliśmy, ale po rykoszecie w końcówce. Natomiast nie mogę publicznie mówić o zdaniu zawodników w tej sprawie, bo to może być odebrane jak jeden przeciwko drugiemu. To nie są wygodne pytania od mediów, choć ja w gronie drużyny na pewno będę je poruszał. Rozumie pan, że odpowiedzi zamkniemy w czterech ścianach.
Sprawa opaski. Kadra nie ma liderów. Na razie?
Jak ważną sprawą jest sprawa opaski kapitana? Bo mam wrażenie, że wokół tego kręci się niebywały serial, jakby cała przyszłość tej drużyny była zależna od tego, kto ją wyprowadzi na boisko. A być może jest tak, że to jest problem numer osiem, do odhaczenia, i tyle.
Na moje oko nie jest to najbardziej istotna sprawa dręcząca tę drużynę. Priorytet to dobra gra zespołu i awans na mistrzostwa świata i nie mam poczucia, że sprawa opaski coś tutaj zmieni. Ale ten problem trzeba też przecież rozwiązać.
Na pana pierwszej konferencji pytałem, czy o opasce zdecyduje pan, czy podda to pod głosowanie. Wtedy pan jeszcze nie wiedział, zaznaczając, że to będzie zależeć od sytuacji - że jak będzie pięciu liderów, to będzie głosowanie, a jak jeden, czy dwóch, to sam go pan wskaże. Skoro zdecydował się pan sam wskazać, to znaczy, że jest problem z liderami.
Na pewno nie ma pięciu liderów w szatni, jest trochę problem charakterologiczny. Przydałoby się więcej takich, którzy kierują tym, co się dzieje na boisku. Piłkarzy mających posłuch w drużynie. To są ważne rzeczy, natomiast ostatnio faktycznie cierpimy tu na deficyt. Czy będziemy w stanie to poprawić na zasadzie: słuchaj, ty masz kierować więcej, ty masz więcej podpowiadać, a ty brać większą odpowiedzialność? Nie wiem. Do takich rzeczy trzeba mieć cechy lidera, odpowiedni charakter, umiejętność zdobycia zaufania w drużynie. To nie przychodzi ot tak, bo trener sobie tak zażyczy. Takich ludzi trzeba wyszukać i wiedzieć, komu warto wysłać taki komunikat. Nie mogę oczekiwać poprawnego wykonania zadań od osoby, która nigdy w swoim życiu nie miała takich zadań. Ja wymagam od piłkarzy rzeczy, które potrafią zrobić.
Jeszcze w kwestii opaski - w wywiadzie dla RMF FM mówił pan, że ma już wstępne rozwiązanie, ale chce jeszcze potwierdzić w rozmowach z piłkarzami, czy jest ono najlepsze. Muszę podpytać, ku czemu pan się skłania…
(śmiech) Przecież panu nie powiem. Natomiast faktycznie, chcę podpytać piłkarzy, czy myślą podobnie, jak ja. Jeśli nie, to przykro mi, ale ja biorę to na siebie.
Czyli decyzja w sprawie kapitana już zapadła.
Można tak powiedzieć.
Czego pan w ogóle wymaga od kapitana?
To człowiek, który w dużym stopniu odpowiada za drużynę. Bierze odpowiedzialność przed mediami, przed zarządem, przed drużyną. Jest liderem, dużą postacią.
Jan Urban i współpraca z Robertem Lewandowskim
Jak pan wyobraża sobie współpracę poza boiskiem z Robertem Lewandowskim? Adam Nawałka lubił z nim przedyskutować plan na mecz, kwestie taktyczne, na pewnym etapie zrobił z niego takiego nieformalnego asystenta. Michał Probierz już niekoniecznie. Widzi pan u niego taką rolę?
Ja jestem otwarty na wszystko. Chętnie usłyszę, jak każdy zawodnik - nie tylko Robert - wyobraża sobie naszą grę, to bardzo cenne - zwłaszcza jak ten piłkarz trenował w dużym klubie u wielkiego trenera. Tylko że na końcu to moja odpowiedzialność, by ewentualnie takiego zawodnika skorygować. Jeśli słyszę, że "w klubie gramy tak i to działa", to mogę odpowiedzieć, że tam masz wokół siebie innych zawodników i u nas nie zadziała. Ale jednocześnie w innej sprawie masz rację, bo potencjał ludzi pasuje pod takie rozwiązanie.
Wie pan, rozmowa na bazie argumentów, zawsze takie preferowałem. Nigdy nie powiem: nie mów mi nic, bo ja wiem lepiej i zawsze mam rację. Dla mnie, jako trenera, to ważne rzeczy, gdy zawodnik pokazuje swój punkt widzenia. To tym bardziej cenne, że w ten sposób on naturalnie bierze na siebie większą odpowiedzialność. Trenerowi powinno to być na rękę. I jeszcze jedna rzecz - skoro piłkarz mówi mi, jaką ma wizję, to znaczy, że on w nią wierzy. Łatwiej wygrywać z piłkarzami, którzy wierzą w to, co robią na boisku.
Jest tak, jak mówił Michał Probierz, że my nie mamy skrzydłowych?
Michał mówił to, gdy faktycznie był taki problem.
Mówił to przez całą swoją kadencję.
Moim zdaniem dziś nie ma tego problemu. Zawsze mogli być lepsi, natomiast dyskusja zawsze sprowadzi się do tego, czy grają, czy nie. Bo personalnie mamy Frankowskiego, Kamińskiego, Szymańskiego…
Szymański jako skrzydłowy?
Może być w środku, ale na skrzydle też grywał - biorę to pod uwagę. Do tego ze skrzydłowych jest Grosik, którego w razie potrzeby powołamy. Zupełnie nie patrzę na PESEL. Jeśli ktoś jest w dobrej formie i może coś dać drużynie, to go wezmę. Rozmawiałem już z Kamilem, który podjął chyba trochę pochopnie decyzję o rezygnacji z reprezentacji. Powiedziałem mu, że będzie obserwowany pod kątem piłkarza, który wchodząc z ławki da jakiś impuls.
Chce pan powołać 23 zawodników. Ilu dziś ma pan na liście, z której będzie skreślał?
Ponad 50. Może niektórzy są troszkę na wyrost, ale wydaje mi się, że powinniśmy ich oglądać. Niektórzy są na granicy kadry młodzieżowej i pierwszej.
Ustaliliście jakieś ramy współpracy z Jerzym Brzęczkiem? Priorytetem będzie powołanie podstawowego piłkarza z U-21, który u pana, co najwyżej będzie opcją z ławki?
To w ogóle nie podlega dyskusji - zawsze priorytetem będzie pierwsza drużyna.
Jan Urban: jestem przygotowany na zmianę opinii o mnie
Czego się pan obawia najbardziej?
Porażki.
Ona może sprowadzić się do tego, że o ile dziś ma pan opinię "pan Janek to taki fajny, miły", zmieni się w "ten Urban do niczego się nie nadaje".
Zdaję sobie z tego sprawę, ale jestem na to przygotowany. Na razie zapraszają mnie na grilla, ale zaraz to ja mogę na niego trafić. Wkrótce dopadnie mnie rzeczywistość, bo na razie jest miodowy miesiąc. Odczuwam, że kibic reprezentacji przyjął mnie pozytywnie. Tym bardziej chcę się odwdzięczyć.
Pytania do Jana Urbana od kibiców
Skoro jesteśmy przy kibicach, to kilku z nich mi podesłało pytania. Możemy do nich przejść?
Oczywiście.
Czemu pan myśli że akurat mu się uda, skoro poprzednikom z tym samym składem się nie udawało?
Zawodników nie zmienię, ale mogę zmienić detale. Przekonać do zaakceptowania mojej idei, według której chcę grać. Gdybym nie wierzył, że mi się uda, to by było bez sensu.
Czy nie zawaha się pan nad powołaniem 17-18-latka, czy nie będzie pan chciał, by proces u zawodnika odbywał się za szybko?
Wydaje mi się, że w swoim życiu wiele razy udowadniałem, że jeśli oceniłem wysoko przydatność tak młodego piłkarza dla drużyny, to po prostu go wystawiałem. Nie inaczej będzie w reprezentacji. Odwagi mi nie brakowało i nie brakuje. Różnica jest tylko taka, że w klubie łatwiej wprowadzić młodego chłopaka, bo masz więcej czasu na ten proces. W kadrze odpowiedzialność jest dużo większa. Danie młodemu chłopakowi szansy zbyt wcześnie, może go spalić.
Jaka jest pana metodyka trenerska, żeby wykreować nowych liderów w reprezentacji Polski, czyli piłkarzy, którzy się nie chowają, a biorą na siebie odpowiedzialność za grę drużyny. Zwłaszcza wtedy gdy nie idzie, ciągną drużynę w górę.
Wykreować jest trudno. Bardziej bym powiedział, że będę obserwował piłkarzy. Jak się zachowują w grupie, jak na treningu, jak po przegranym meczu, jak po wygranym, kto jaką rolę w tej grupie pełni. Często może być tak, że ktoś mógłby taką rolę pełnić, ale sam się obawia, by wyjść przed szereg. Może ja jako trener muszę go popchnąć i powiedzieć: ej, jesteś tu ważny. Może w pewnym sensie jest to kreowanie.
Czy przez PZPN są podejmowane jakieś działania w sprawie Yarka Gąsiorowskiego?
Działania były podjęte wcześniej - ale wtedy nie było tematu. Na dziś jest podobnie. Z tego, co wiem, piłkarz na razie chce wykorzystać szansę w nowym klubie, właśnie w nim zadebiutował. On ma możliwość gry dla Hiszpanii, z którą zdobywał mistrzostwo Europy U-19. Nie uważam, że już teraz musimy dostać konkretną odpowiedź.













