Jan Urban stanął przed wielkim dylematem. "To niespotykana sytuacja"
- Nasi bramkarze łącznie mają osiem występów w kadrze. To u nas niespotykana sytuacja od wielu, wielu lat. W meczu z Albanią Kamil Grabara jednak zdał egzamin i ze Szwecją też powinien być jedynką - mówi w rozmowie z Interią Adam Matysek, były bramkarz reprezentacji Polski. Dziś o godz. 20:45 mecz Szwecja - Polska o awans do mistrzostw świata 2026.

Piotr Jawor: Podobał się panu występ Kamila Grabary przeciwko Albanii?
Adam Matysek: - Nie miał za dużo pracy, ale w kluczowej sytuacji obronił sam na sam i to był moment zwrotny. Gdyby Albańczycy zdobyli drugiego gola, to mielibyśmy duży problem i wszystko mogło się źle skończyć. Udowodnił jednak, że zasłużenie został numerem jeden.
Był pan przekonany, że Jan Urban wybierze Grabarę, a nie Bartłomieja Drągowskiego?
- Od początku mówiłem, że Grabara powinien być jedynką i mam wrażenie, że podobnie myślał Janek Urban. Z powodu kontuzji Łukasza Skorupskiego nie miał łatwego zadania, bo teraz nasi bramkarze reprezentacyjni łącznie mają osiem występów w kadrze. To u nas niespotykana sytuacja od wielu, wielu lat. Grabara jednak zdał egzamin.
Niektórzy selekcjonerzy dawali grać bramkarzom po jednym meczu, ale to chyba nie jest czas na zmiany?
- Janek, jeśli chodzi o skład, jest w pewnym sensie konserwatywny. Ma swoich pewniaków, stawia na sprawdzone nazwiska. Dzięki temu widać w kadrze pewną stabilizację, zawodnicy też nabierają zaufania. Tej drużynie potrzebny jest właśnie spokój, a nie kombinacje i kontrowersje.
W tej sytuacji muszę zapytać pana o opinię w sprawie Oskara Pietuszewskiego. Ze Szwecją powinien zacząć od pierwszej minuty?
- Przed nami tak ważne spotkanie... Mam wrażenie, że trochę na siłę chcemy, żeby grał Pietuszewski i Janka rozmowy na jego temat też już chyba trochę denerwują. Zresztą mam podobnie. Oczywiście, że Pietuszewski ma predyspozycje, by grać na wysokim poziomie, ale nie pod presją mediów. Teraz potrzeba spokoju, bo przed nami bardzo trudne zadanie i tylko w taki sposób da się je zrealizować.
Mam wrażenie, że trochę na siłę chcemy, żeby grał Pietuszewski i Janka rozmowy na jego temat też już chyba trochę denerwują. Zresztą mam podobnie.
Wróćmy zatem do bramkarzy. Urban absolutnie nie ma takiego komfortu, jaki miał np. Adam Nawałka, gdy wybierał między Wojciechem Szczęsnym, Łukaszem Fabiańskim i Arturem Borucem. Czy trochę nie przespaliśmy momentu, by przygotować dla reprezentacji ich następców?
- To już pytanie do kolejnych selekcjonerów. Mnie np. nie podobało się to, co robił Michał Probierz. Nie rozumiałem tych decyzji ze zmianami bramkarza. Jasne, że jak chcesz ich ogrywać, to masz jakiś plan, ale zmienianie co mecz to nie jest dobry pomysł. To pozycja, na której potrzeba stabilizacji. Adam Nawałka zmieniał bramkarza w momencie, gdy czuł, że trzeba dokonać jakiejś korekty. Ale u niego drużyna była stabilna.

W takim meczu jak przeciwko Szwecji pewnie przydałby się bramkarz ograny w meczach reprezentacyjnych.
- Oczywiście, że im więcej meczów, tym więcej doświadczenia, ale Grabara ma już na koncie np. spotkania w Lidze Mistrzów, do tego cały czas występuje w klubie. Mimo wszystko jednak jest na początku reprezentacyjnej kariery, ale widać, że ma duże możliwości. Może jest trochę kontrowersyjny, ale tutaj najważniejsze jest dobro drużyny.
Pan grał w reprezentacji podobny mecz przeciwko Szwedom. W 1999 r. walczyliście o wejście do baraży, potrzebowaliście punktu, ale przegraliście 0:2.
- Powiem szczerze, że po tym meczu byłem strasznie zły, bo uciekła nam duża szansa. W barażu o Euro zmierzylibyśmy się wtedy ze Szkotami. Nie potrafiliśmy jednak wykorzystać słabego okresu Anglików i to oni zajęli miejsce przed nami. Nawet dziś rozmawiałem z kilkoma kolegami o tym meczu w Szwecji i wydaje mi się, że Janusz Wójcik ustawił nas tam trochę za bardzo defensywnie. Co prawda potrzebowaliśmy tylko punktu, ale mogliśmy zagrać odważniej. Takie defensywne ustawienie trochę podcięło nam skrzydła. Mieliśmy fajnych zawodników i szansę, by coś osiągnąć... Byłem bardzo wkurzony po tym meczu.
Mieliśmy fajnych zawodników i szansę, by coś osiągnąć... Byłem bardzo wkurzony po tym meczu
Jak pan wspomina atmosferę w Solnej?
- Tu nie chodzi o stadion, ale o stawkę spotkania. Teraz zawodnicy Jana Urbana będą pod jeszcze większą presją, bo to mecz o być albo nie być. Na pewno będzie na nich czekał pełny stadion, ale polscy kibice też się pojawią. Liczę na ciekawe widowisko.
Rozmawiał Piotr Jawor













