Jan Urban na celowniku. Wszystko przez powołania. Musiał się z tego wytłumaczyć
Jan Urban w piątek trzeciego października oficjalnie ogłosił powołania na październikowe zgrupowanie reprezentacji Polski. Na liście zabrakło nazwiska, na które czekało wielu kibiców i ekspertów. Mowa o 17-letnim Oskarze Pietuszewskim, który zagra w U-21. Taka decyzja spotkała się ze sporym niezrozumieniem. Urban wytłumaczył się ze swojej decyzji. - Oskar Pietuszewski był pod obserwacją - przekazał selekcjoner dla "Gol24".

Jan Urban swoją kadencję w roli selekcjonera reprezentacji Polski rozpoczął z bardzo wysokiego "C". Biało-Czerwoni pod wodzą nowego szefa zdołali bowiem zaskoczyć świat, remisując 1:1 wyjazdowy mecz z Holandią, w kolejnym spotkaniu podopieczni Urbana bez większych problemów rozprawili się z gośćmi z Finlandii, wygrywając 3:1. Te dwa wyniki bardzo poprawiły pozycję w grupie eliminacji do mundialu.
W związku z tym nowy selekcjoner zyskał także uznanie kibiców i ekspertów, którzy przez pewien czas mogą nieco łagodniej podchodzić od jego decyzji, a przynajmniej tak się wydawało. Aż do piątku 3 października. Tego dnia selekcjoner ogłosił powołania na październikowe zgrupowanie reprezentacji Polski. Większość nazwisk nie wywołała głośnych reakcji.
Pietuszewski jak Yamal. Urban mówi wprost
Najwięcej dyskusji jest o tym, kogo na liście zabrakło. Urban zdecydował, że nie jest to jeszcze odpowiedni czas na zaproszenie dla Oskara Pietuszewskiego, który regularnie gra w barwach Jagiellonii Białystok. Wielu kibiców i ekspertów oczekiwało, że 17-latek znajdzie się na liście zaproszonych, ale w październiku dostanie on szansę gry jedynie w reprezentacji młodzieżowej u Michała Probierza.
W związku z tym Jan Urban wytłumaczył swoją decyzję. - Oskar Pietuszewski był pod obserwacją. Oby ten 17-latek okazał się polskim Laminem Yamalem. Powiem szczerze - ja podziwiam tego chłopaka, bo ma predyspozycje na naprawdę świetnego piłkarza i już broni się grą w lidze i europejskich pucharach. Dodatkowe obciążenia i emocje związane z powołaniem do pierwszej reprezentacji nie są jednak Pietuszewskiemu w tym momencie potrzebne. Stąd taka, a nie inna decyzja. Będzie mógł się sprawdzić w młodzieżówce w trochę trudniejszych meczach niż we wrześniu, ale ktoś z boku - ktoś bardziej doświadczony od tego utalentowanego nastolatka - musi czuwać, aby nie był eksploatowany za mocno - powiedział selekcjoner w rozmowie z "Gol24".
Samo porównanie Pietuszewskiego do Lamine Yamala z pewnością jest dla niego dużą nobilitacją. 17-latek jednak faktycznie w ostatnim czasie zaczyna robić coraz większe wrażenie na obserwatorach Ekstraklasy. Wystąpił w tym sezonie w 16 meczach w barwach Jagiellonii. Strzelił w nich dwa gole i raz asystował.











