Jan Urban myli tropy? Trener Albanii go podsłuchuje
Jan Urban nie zwykł mylić tropów i stawiał na prostą komunikację. Jeśli czegoś nie chciał ujawniać, po prostu mówił, że tego nie zrobi. Natomiast wsłuchując się w narrację o bramkarzach, naprawdę trudno uwierzyć, że decyzja jeszcze nie zapadła. Czy to element gry przed meczem z Albanią?

Czasem szczególne mecze wymagają szczególnych środków. Z tego założenia cztery lata temu - również przed barażami o wyjazd na mistrzostwa świata - wyszedł Czesław Michniewicz, który poprosił o pomoc... dwójkę dziennikarzy i zdeklarowaną kibickę rosyjskiej piłki. Wówczas Polska była rozpisana w drabince z Rosją (mieliśmy grać tam półfinał, który po inwazji na Ukrainę został odwołany, a Polacy otrzymali wolny los), Szwecją i Czechami, a zadaniem nietypowych pomocników było prześwietlenie każdego piłkarza tamtych reprezentacji pod kątem mentalnym. Chodziło o wskazanie istotnych zdarzeń z życia prywatnego, które mogły mieć wpływ na zachowanie na boisku - jak na przykład rozstanie z partnerką, czy śmierć ukochanego zwierzęcia. Wszystko po to, by ewentualnie, choćby prowokacyjnie, móc wykorzystać słabości, czy skłonności do nietypowych zachowań.
Jan Urban: żadnych szczególnych działań
Trudno dziś powiedzieć, na ile tamte materiały okazały się pomocne, ale Interia postanowiła spytać Jana Urbana, czy też planuje jakieś szczególne zabiegi, na które w "normalnych" meczach by się nie zdecydował.
Urban: - Każdy ma własny styl działania, ale ja nie planuję czegoś takiego. Meczem szczególnym byłby na przykład finał mistrzostw świata. I dlatego mamy robić coś szczególnego? Nie zdecydujemy się na to, bo to, co robiliśmy do tej pory i co nas doprowadziło do tego finału, było dobre. Tak samo teraz: widziałem rozwój drużyny, wszystko szło właściwym torem. Nie będziemy tego nagle zmieniać i wpadać w niepewność, czy zmiany dadzą coś lepszego, bo równie dobrze może być gorzej. Moim zdaniem idziemy do przodu i idźmy dalej.
Trudno jednak uciec od wrażenia, że selekcjoner coś jednak w swoich działaniach zmienia - zaczął delikatnie mylić tropy, mimo iż wcześniej raczej nie dało się go na tym przyłapać. W kilku wywiadach podkreślał, że nie chce zdradzać żadnego detalu planu na Albanię, gdyż skoro sztab polskiej kadry podsłuchuje Sylvinho, trenera naszych najbliższych rywali, to on robi to samo. Wydaje się, że takim myleniem tropów jest zapewnienie o ciągłej rywalizacji na pozycji bramkarza. W meczu z Albanią bez wątpienia grałby Łukasz Skorupski, ale wobec jego kontuzji, musi wejść zmiennik. Urban trochę gra tą kartą, uparcie twierdząc, że decyzja o nazwisku jeszcze nie zapadła.
Grabara lepszy pod wieloma względami. Niemożliwe, że zdecyduje trening
O ile w innym terminie to mogłoby być prawdą, o tyle konkretnie teraz trudno w to uwierzyć. Sam selekcjoner jeszcze jesienią podkreślał, że rywalizacja o miejsce między słupkami jest otwarta, ale jej zwycięzcę zdefiniuje forma w klubie. Jeśli sztab wciąż nie zna nazwiska bramkarza na Albanię, to by znaczyło, że odwleka tę decyzję do zobaczenia Kamila Grabary i Bartłomieja Drągowskiego na treningach. A to za mała próbka, by podjąć tak ważną decyzję. Każde inne nazwisko, niż Grabary, byłoby tu sensacją. Bramkarz Wolfsburga wprawdzie puszcza rekordowo dużo bramek w Bundeslidze, ale jednocześnie ma na koncie rekordowo dużą liczbę skutecznych interwencji - licznik przebił już sto. W ujęciu procentowym wychodzi 62% odbitych lub złapanych piłek, które lecą w światło bramki - bez szału, ale mówimy o katastrofalnej defensywie, która rywalom zapewnia wysoką jakość okazji bramkowych. Przy tak dużej liczbie puszczonych goli (57), Polak wciąż jest na niewielkim plusie, jeśli chodzi o xGOT, czyli współczynnik pokazujący, na ile goli realnie zapracowali rywale (58).
U Drągowskiego liczby z klubu wyglądają gorzej. Zarówno w lidze greckiej, jak i po transferze do Ekstraklasy, ma niekorzystny współczynnik uchronienia drużyny przed utratą gola. W Widzewie puścił pięć bramek z okazji, które jakościowo powinny zsumować się na cztery, w Grecji pozwolił piłce wpaść do siatki dziewięć razy, gdy statystycznie rywale zapracowali tylko na 7,5 gola. Nie obronił żadnego karnego, Grabara odbił aż trzy (najwięcej w Bundeslidze). Grabara notuje średnio 3,6 udanych interwencji na 90 minut, Drągowski - 1,43. Cała dyskusja wokół niepewności, który z bramkarzy zagra, pachnie tylko i wyłącznie wprowadzaniem niepewności u Sylvinho.
Pietuszewski też zasłoną dymną?
Sztab kadry musi się za to realnie zastanawiać nad udziałem Oskara Pietuszewskiego w meczu z Albanią, ale jeśli faktycznie 17-latek wybiegnie w podstawowej jedenastce, będzie można zastanawiać się, czy cała narracja Urbana wokół niego też nie była myleniem tropów. Z wszystkich słów selekcjonera wynika dość jednoznacznie, że Pietuszewski w rywalizacji z Sebastianem Szymańskim jest "z tyłu", natomiast element zaskoczenia może być tu kluczowy. Urban pytany o wystawienie zawodnika FC Porto, odpowiada tylko, że "może się tak zdarzyć", natomiast jeśli Sylvinho faktycznie go podsłuchiwał, raczej szykuje się na inną opcję.
Na dziś wydaje się, że inne znaki zapytania dotyczą tylko dwóch pozycji: kto będzie partnerem Jana Bednarka i Jakuba Kiwiora w linii obrony, oraz kto wybiegnie w środku pola obok Piotra Zielińskiego. W pierwszym przypadku decyzja dotyczy aż trzech zawodników (Tomasz Kędziora - faworyt, Jan Ziółkowski i Przemysław Wiśniewski), w drugim sprawa waży się pomiędzy Jakubem Moderem i Bartoszem Sliszem.












