Ten jeden szczegół to konieczność rozegrania dwóch meczów w bardzo krótkim terminie. Ze słów Jana Urbana, otwiera się w nowym oknie dość jasno wynika, że oba spotkania - czwartkowe z Holandią i niedzielne z Finlandią - traktuje nie oddzielnie, lecz jak jeden wspólny byt. Dlatego każda decyzja związana z pierwszym meczem, oddziaływać będzie na to drugie starcie.
Urban mówił o tym wprost na środowej konferencji. - Mamy na uwadze to, że gramy dwa mecze. Mamy na nie strategię, nie tylko boiskową. Mamy w drużynie zawodników, którzy mieli problemy. Albo ze zdrowiem, albo zmieniali kluby, przez co grali niewiele. Musimy o tym myśleć. Spójrzcie na Roberta (Lewandowskiego). Przepracował okres przygotowawczy, grał w sparingach, ale potem doznał kontuzji i nie grał wiele w lidze. Teraz w ciągu krótkiego czasu miałby zagrać dwa razy po 90 minut? Nie wiem, nie wiem. Musimy się zastanowić, czy nie przesadzimy. Musimy się zastanowić, by podjąć odpowiednią decyzję i nie sprawić, że piłkarz dozna kolejnego urazu - podsumował Urban.
Wygląda na zasłonę dymną
Trudno jednak zakładać, by Lewandowskiego miało zabraknąć w wyjściowym składzie na Holandię - zwłaszcza, że aktualnie nic mu nie dolega i jest w pełni sił. Biorąc pod uwagę, jak Jan Urban starał się nie ułatwiać życia Holendrom przy rozpracowywaniu planu Polaków, to zdanie należy raczej traktować jak zasłonę dymną. "Niech Holendrzy myślą".
Nie da się jednak ukryć, że w wielu przypadkach selekcjoner faktycznie musi myśleć szerzej - rotacyjnie. Dlatego o ile bardzo łatwo skleić najmocniejszy skład, o tyle nie jest powiedziane, że faktycznie taki w Rotterdamie wystąpi.
Nasłuchując wieści z kadry, wiele wskazuje na to, że jedenastka będzie co najmniej zbliżona do optymalnego zestawienia na chwilę obecną. Biało-Czerwoni prawdopodobnie wyjdą ustawieniem z czwórką obrońców. To nowość w porównaniu z taktyką preferowaną przez Michała Probierza. Problem z lewym obrońcą Urban rozwiąże wystawiając tam Jakuba Kiwiora - zresztą na dobre tego akurat nigdy nie krył. Po przeciwległej stronie boiska pojawi się Matty Cash, a parę stoperów stworzą Jan Bednarek i Tomasz Kędziora. Dla tego drugiego będzie to powrót do kadry po tym, jak został skreślony przez Probierza. Był to między innymi efekt zawalenia przez obrońcę PAOK Saloniki gola przeciwko Mołdawii w drugim meczu byłego już selekcjonera.
Pytaniem bez odpowiedzi pozostaje wciąż obsada bramki, ale Łukasz Skorupski w swojej przygodzie z kadrą wiele razy udowadniał, że można na niego stawiać (mecz z Finlandią był wyjątkiem od tej reguły).
Dalej najmocniejszy skład pisze się sam - Jakub Kamiński ma świetne wejście w sezon Bundesligi i jest naturalnym wyborem na prawe skrzydło. Podobnie jak Nicola Zalewski na lewe. Skoro Jan Urban powołał jednego defensywnego pomocnika, faworytem do zajęcia tej pozycji jest Bartosz Slisz - nawet jeśli trener dopuszcza możliwość gry w tym miejscu także Jakuba Piotrowskiego (występującego zazwyczaj wyżej). Duet pomocników grających przed "szóstką" stworzą Piotr Zieliński i Sebastian Szymański, a w ataku znajdzie się Robert Lewandowski.
To najbardziej naturalne zestawienie, ale biorąc pod uwagę cały kontekst - może w nim dojść do paru przetasowań. Choć na dziś nawet trudno przypuszczać, w którym miejscu.
Prawdopodobny skład Polski na mecz z Holandią:
Łukasz Skorupski - Matty Cash, Tomasz Kędziora, Jan Bednarek, Jakub Kiwior - Jakub Kamiński, Bartosz Slisz, Sebastian Szymański, Piotr Zieliński, Nicola Zalewski - Robert Lewandowski.












