Jan Tomaszewski zaskoczył ws. Lewandowskiego. Powiedział o ławce rezerwowych
Choć na pochwały po meczu Polski z Holandią zasługuje cały nasz zespół, to rozbijając dokonania na konkretne postacie, Robert Lewandowski dołożył ważną cegiełkę. Asystował przy jedynym trafieniu "Biało-Czerwonych". Zrobił to jeszcze w pierwszej połowie, w której zdaniem Jana Tomaszewskiego nie powinno być go na boisku. Były bramkarz w rozmowie z "Super Expressem" zaskoczył - miałby inny, bardzo niespodziewany plan na "Lewego" w tym spotkaniu.

Reprezentacja Polski zremisowała w środę na PGE Narodowym z Holandią 1:1. Nastroje wokół kadry są coraz lepsze, bo podopieczni Jana Urbana zaprezentowali się z naprawdę dobrej strony. Swoją cegiełkę do podziały punktów z "Oranje" dołożył Robert Lewandowski, asystując przy golu Jakuba Kamińskiego. Dobrze zastawił się z piłką, zmylił przyjęciem piłki Virgila van Dijka i podał na wolne pole skrzydłowemu.
Łącznie tego wieczoru w Warszawie miał 30 kontaktów z piłką, oddał jeden strzał, wygrał 7 z 14 pojedynków. Nie był może postacią numer jeden, ale w piątek w szeregach "Biało-Czerwonych" na pochwały zasłużył kolektyw, cała drużyna. Gra "Lewego" najwyraźniej nie przypadła do gustu Janowi Tomaszewskiemu.
Były reprezentant uważa, że napastnik nie był w tym spotkaniu zbyt widoczny, choć asystę nazwał jako "wielkiej klasy". W jego opinii Jan Urban powinien wpuścić go na murawę dopiero w drugiej części gry, najpierw trzymając wśród rezerwowych. To byłaby z pewnością bardzo zaskakująca strategia selekcjonera.
Ja uważam, że z takim przeciwnikiem, jak była Holandia, to Robert powinien wejść w drugiej połowie na podmęczonego przeciwnika
Jak twierdzi, zespół trochę za mało utrzymywał się przy futbolówce. - Graliśmy wyłącznie na szybki atak - podkreślił.
Jan Tomaszewski już czeka na baraże. "Na 99 proc. jestem pewien, że je wygramy"
Na tym jednak kończą się zastrzeżenia stricte sportowe. Były bramkarz jest zadowolony z rozwoju kadry narodowej. - Zagrała naprawdę fenomenalne spotkanie z czołową drużyną na świecie. W defensywie gramy fenomenalnie. Chłopcy pokazali to 5-4-1. Cały czas był zachowany ten schemat. Kamiński wzbudził nieprawdopodobne zamieszanie w tyłach holenderskiej drużyny. Jestem przekonany w tej chwili na 99%, że wygramy baraże, wystąpimy na mistrzostwach świata i naprawdę będziemy się tam liczyli - cieszył się.
77-latek skrytykował rzucenie na boisko rac. PZPN-owi grożą kary, a nikt przecież nie chce grać półfinału barażów przy pustych czy częściowo zamkniętych trybunach. - Ten, który to zrobił, był dwunastym zawodnikiem holenderskiej drużyny. To jest dla mnie karygodne - zakończył.













