Hajto nie gryzł się w język. Poszło o zachowanie kibiców na Narodowym. "Ze skrajności w skrajność"
W piątek reprezentacja Polski remisem 1:1 z Holandią dała nam mnóstwo radości. Niestety jednym z głośniejszych tematów po ostatnim gwizdku jest zachowanie kibiców, którzy najprawdopodobniej w geście protestu wrzucili na murawę race. Do całej sprawy podczas niedzielnego programu "Cafe Futbol" odniósł się Tomasz Hajto. - Ja bym nie przesadzał, że ktoś nam stadion zawiesi o tę jedną racę - stwierdził.

Zaraz po zakończeniu spotkania Polska - Holandia (1:1) rozpętała się wielka burza. Członkowie kibicowskiego stowarzyszenia "To My Polacy" przekazali, że policja nie pozwoliła wnieść im na Stadion Narodowy patriotycznej oprawy z orłem. Oprócz tego funkcjonariusze mieli przeprowadzać bardzo szczegółowe, wręcz przesadne i nieetyczne kontrole fanów, którzy w organizowany sposób dopingowali drużynę Jana Urbana podczas spotkania.
Ostatecznie do około 60. minuty atmosfera na obiekcie w Warszawie była kapitalna. Niestety później sfrustrowani kibice wyrzucili na płytę boiska kilka rac. - Generalnie, z jakiegoś nieznanego nam powodu, zostaliśmy wręcz zdeptani. Była przygotowana cudowna, patriotyczna oprawa. Wszystko było dopięte na ostatni guzik, przygotowania trwały od dłuższego czasu, a w dzień meczu dowiedzieliśmy się, że decyzją służb mundurowych nie będzie gniazda i nie będziemy mogli wnieść oprawy. To decyzja dla nas kompletnie niezrozumiała - mówił Mateusz Pilecki dla "Kanału Sportowego", przedstawiciel stowarzyszenia.
Hajto zaczął mówić o tym, co kibice zrobili na Narodowym. Zaskoczył wszystkich. Jest apel do PZPN-u
Na incydent ten zareagował PZPN. "W szczególności nie ma naszej zgody na odpalanie i rzucanie rac - są to działania niedopuszczalne i nie będą przez nas tolerowane" - ogłaszano zaraz po ostatni gwizdku. Kilka słów w tym temacie powiedział także sam Urban: - Proszę sobie wyobrazić, że mamy grać baraż u siebie, a mamy zamknięty stadion. No nie... po co to? Nikomu to niepotrzebne. Ale do niektórych to nie dociera.
Od kilku dni nie milką echa tej sprawy. W niedzielę swoją opinię przedstawił również Tomasz Hajto, który zdecydowanie wstawił się za zagorzałymi sympatykami drużyny narodowej.
- Dogadujesz się z kimś, że prowadzi stowarzyszenie. Oni mówią: Zrobimy wam piękną oprawę, zaproście nas. Chcą (kibice - red.) wprowadzić piękną flagę orła, husarię. Jaki jest problem, żeby ich wpuścić i pokazać, że polski kibic rewelacyjnie kibicuje? Bo polski kibic na reprezentacji kibicuje rewelacyjnie, pamiętam to od zawsze - powiedział w programie "Cafe Futbol".
Jeśli ktoś ci tego zabrania, to za chwilę pojawia się frustracja. "Dobra, skoro wy nam nie pozwalacie, a coś ustaliliśmy, to my wam rzucimy race"
Po chwili były kadrowicz znów podkreślił swoje wsparcie dla fanów. - Ja bym nie przesadzał, że ktoś nam stadion zawiesi o tę jedną racę. Nie popadajmy ze skrajności w skrajność, bo się nic wielkiego nie stało. PZPN nie ma pieniędzy, żeby karę finansową zapłacić? Nie za takie rzeczy płaciliśmy kary - dopytywał.
Na koniec Hajto wystosował jasny apel: - Wpuśćmy tych ludzi, niech normalnie kibicują. Polski kibic na reprezentacji jest fenomenalny. Piłki nie ma bez kibiców.
W poniedziałek "Biało-Czerwoni" zmierzą się z Maltą w ostatnim meczu eliminacji mistrzostw świata. Relacja na żywo oraz materiały z tego spotkania dostępne będą w Interii Sport.













