Hajto jednak zmienił zdanie, ma wiadomość dla kadrowicza. Bez litości
Reprezentacja Polski w przegranym meczu ze Szwecją wyglądała na drużynę lepszą, ale ostatecznie nie potrafiła przekuć tego w zwycięstwo i pożegnała się z marzeniami o wyjeździe na mundial. Bezpośrednio po finale baraży oceny kadrowiczom Jana Urbana wystawił Tomasz Hajto, który w środowy poranek jednak zmienił zdanie i jednemu z piłkarzy obniżył notę. Bezlitośnie wskazał też, dlaczego tak surowo ocenia reprezentanta.

Mecz Polski ze Szwecją w finale baraży do tegorocznych mistrzostw świata zapewne jeszcze długo będzie rozkładany na czynniki pierwsze. Kibice i eksperci dyskutują m.in. nad słabą postawą "Biało-Czerwonych" w defensywie, ponieważ to właśnie błędy w tej formacji sprawiły, że to rywale zagrają na mundialu w USA, Kanadzie i Meksyku.
Swoje trzy grosze do dyskusji nad przebiegiem meczu po zakończeniu spotkania dorzucił Tomasz Hajto, w specjalnym wydaniu Polsat Siat Cast docenił postawę Sebastiana Szymańskiego i Piotra Zielińskiego, którzy jego zdaniem zasłużyli na maksymalne noty.
"Ta dwójka decydowała o tym, jak grała drużyna w ofensywie. Wszędzie robili przewagę. Najlepszy mecz Szymańskiego, najlepszy mecz Zielińskiego" - stwierdził.
To jedyni zawodnicy, których były piłkarz nagrodził "10". "7" przyznał Karolowi Świderskiemu i Jakubowi Kamińskiemu, na "6" jego zdaniem zasłużył Kamil Grabara, na "4" Przemysław Wiśniewski, Jan Bednarek, Nicola Zalewski i Robert Lewandowski, a na "3" Jakub Kiwior i Matty Cash. Następnego dnia Hajto zmienił jednak zdanie.
Echa meczu Szwecja - Polska. Tomasz Hajto zmienił zdanie
W porannym wydaniu programu Polsat Futbol Cast były reprezentant Polski przyznał, że jeszcze raz obejrzał fragmenty spotkania i zweryfikował przyznane oceny. Podwyższył notę dla Zalewskiego, teraz przyznając mu "6", z kolei obniżył ocenę Grabary, wysyłając jasną wiadomość kadrowiczowi. Bramkarz jego zdaniem zasłużył jedynie na "4". Skąd taka decyzja?
Masz 2:2 i 88. minutę, tak doświadczonego bramkarza jak Grabara, bo ma prawie 28 lat. A on łapie piłkę po strzale i zamiast 'wyrzucić' cały zespół, wybić piłkę i czekać na dogrywkę, bo widać było że Szwedzi słabną z minuty na minutę (…) wznawia grę niedokładnie, Kiwior musi łapać to wślizgiem i w konsekwencji z tej akcji pada bramka
Z tą oceną sytuacji zgodził się obecny w studiu Roman Kołtoń.
"Gdyby wyczekał to Grabara, przytrzymał piłkę, zastanowił się, zyskał na czasie, wtedy zespół zyskuje spokój. Od tego się zaczyna. Było 2:2 - wytrzymaj to, wyczekaj, rozumnie to zrób. Później jest ciąg wypadków, który prowadzi do tej bramki" - powiedział.














