Hajto domaga się wyjaśnień. Publiczny apel do selekcjonera. Tych słów nie cofnie
11 czerwca w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku rozpoczynają się mistrzostwa świata. Zabraknie na nich reprezentacji Polski, która w finale baraży przegrała na wyjeździe ze Szwecją. - Ja - jako były piłkarz i kibic - do dzisiaj nie usłyszałem kompletnie żadnej analizy - mówi Tomasz Hajto, który domaga się szczegółowej diagnozy porażki.

Po zajęciu drugiego miejsca w grupie eliminacyjnej ostatnią szansą na awans dla "Biało-Czerwonych" były baraże. W nich najpierw drużyna Jana Urbana pokonała 2:1 Albanię na Stadionie Narodowym.
To oznaczało, że o udział w mundialu będziemy walczyć ze Szwedami. Podczas starcia na Strawberry Arena Polacy dwukrotnie odrabiali starty. Niestety ostateczny cios w samej końcówce zadał Viktor Gyokeres. Nasza kadra przegrała 2:3, przez co pierwszy raz od 2014 roku nie zagra na wielkiej imprezie piłkarskiej.
Wściekły Hajto zwrócił się do Urbana. Nagle wypalił: Kompletnie zbagatelizowane
Mimo że od tamtego spotkania minął już ponad miesiąc, temat ten nadal rozgrzewa niektórych ekspertów. Do tego grona można zaliczyć Tomasza Hajtę.
Podczas środowego wydania "Polsat Futbol Cast" 53-latek przy temacie nadchodzącego mundialu przypomniał sobie przegrany baraż. Jego zdaniem cały sztab na czele z selekcjonerem powinien przedstawić publiczną analizę przegranej ze Szwedami w Solnie. - Ja - jako były piłkarz i kibic - do dzisiaj nie usłyszałem kompletnie żadnej analizy. Jest tylko dużo mówienia - rozpoczął.
Następnie poruszył wątek samego trenera. - Wiele razy mówiłem, że uwielbiam Janka Urbana jako piłkarza i jako trener zrobił wiele dobrego. Ale po porażce analiza musi być. Nikt nigdzie nie pracuje charytatywnie. Kibic i polski dziennikarz zasłużył na analizę - słyszymy.
Wraz z kolejnymi zdaniami Hajto był coraz ostrzejszy. - Szczególnie tych ludzi, którzy tę analizę przed meczami ze Szwecją i Albanią źle zrobili. Od decyzji o bramkarzu, od analizy stałych fragmentów Małowiejskiego. To powinna być pierwsza rzecz, która jest analizowana, a jest to kompletnie zbagatelizowane - stwierdził.
- Co mnie interesuje ich analiza w sztabie? Jesteś selekcjonerem reprezentacji Polski. To jest tak, jakbyś był prezydentem kraju. Ktoś zadaje pytania, a ty odpowiadasz - tłumaczył, podkreślając rangę selekcjonera prowadzącego piłkarską reprezentację Polski.














