Gwiazdor reprezentacji bije się w pierś. "Nie oszukujmy się"
- Zabrakło agresywności, czego nie brakowało w drużynie Malty. Trochę poszczęściło im się z tym karnym, bo gdyby bramka na 3:1 została uznana, to na koniec ten mecz inaczej by wyglądał. Ale nie chcę szukać wymówek - to był słaby mecz - mówi w rozmowie po spotkaniu z Maltą Jakub Kamiński, pomocnik reprezentacji Polski.

Co się stało, że tak źle to wyglądało? Czuliście w nogach mecz z Holandią, czy jak to uzasadnić?
Jakub Kamiński: - Na pewno coś odczuwaliśmy, do tego murawa była ciężka, ale grając w reprezentacji trzeba być na to wszystkim gotowym. Przyjeżdżasz i wiesz, że zagrasz dwa mecze w krótkim odstępie. Po prostu zagraliśmy słaby mecz i zdajemy sobie z tego sprawę.
Myśleliście, że samo się wygra?
- Nie. Nie oszukujmy się - przeciwnik też wychodzi, robi wszystko, by wygrać, szczególnie u siebie, choć de facto to my graliśmy u siebie, bo tak dużo kibiców przyjechało. Zabrakło nam agresywności, dodaliśmy do tego błędy techniczne i tyle.
Zobacz również:
Jednocześnie dwa razy prowadziliście i łatwo to oddawaliście.
- Przede wszystkim za łatwo oddawaliśmy pole. Maltańczycy dostali od nas poczucie, że coś mogą w tym meczu zrobić. Myślę, że na tyle, ile mamy w reprezentacji jakości, takie mecze nie powinny się zdarzać. To my powinniśmy takie mecze kontrolować i prowadzić pod nasze dyktando. Na szczęście kończymy eliminacje zwycięstwem.
Co działo się w szatni?
- Powiedzieliśmy sobie, że musimy zupełnie inaczej wyjść na drugą połowę. Staraliśmy się to zrobić i mam wrażenie, że trochę lepiej to wyglądało. Sporo zepsuł ten karny na 2:2.
Czułeś z boiska, że ciężko ci się gra?
- Tak. Wiadomo, że charakterystyka Malty i Holandii jest inna. Dziś ciężko było mi znaleźć miejsce, ale wymagam od siebie więcej. Dziś nie udało się przełożyć dobrej formy na boisko. Ale mam pewne wnioski, które chcę wyciągnąć, by inaczej podchodzić do takich meczów.
Nie byłeś jedynym, który po świetnym meczu z Holandią zanotował zjazd. Na przykład możemy tak mówić o defensywie.
- Ale to się sprowadza do charakterystyki zespołów. Teraz też uważam, że mogliśmy trochę inaczej poruszać się w półprzestrzeniach, w polu karnym. Ale jest jak jest. Każdy sam siebie rozliczy.
Mieliście problem z mentalnym podejściem?
- Źle weszliśmy w mecz. Pierwsze 5-10 minut wyglądało źle, co napędziło Maltę. Odgryzali się, przegrywaliśmy pojedynki.
Nicola Zalewski wykartkował się na półfinał baraży...
- Szkoda, wiadomo, że jest wartością dodaną. Ale do baraży zostało jeszcze sporo czasu. Mam nadzieję, że każdy teraz będzie grał w klubie, by się do nich dobrze przygotować.
Jak odbierasz to, że jesteś namaszczany na przyszłego kapitana reprezentacji?
- Z chłodną głową. Widziałem, że pojawiło się to w opinii publicznej. Jest to dla mnie coś fajnego i motywującego. Pokazującego, że jestem na dobrej drodze.









