Grzegorz Lato przestrzega Polaków przed barażami. "Trzeba sobie zdać sprawę"
W półfinale baraży mistrzostw świata reprezentacja Polski zmierzy się Albanią. - Na pewno będą walczyć - mówi dla Interii Sport Grzegorz Lato. W przypadku wygranej czeka na nas zwycięzca starcia Ukraina - Szwecja. - My się nie martwy o drugi mecz - dodaje stukrotny reprezentant Polski.

Wszystko stało się jasne. Po zajęciu drugiego miejsca w grupie G reprezentacja Polski awansowała do baraży przyszłorocznych mistrzostw świata. W czwartek przed godz. 14:00 poznaliśmy rywala, z którym zagramy w półfinale. Jest nim Albania. Ostatni raz graliśmy z nią 10 września 2023 roku na wyjeździe. Wtedy to gospodarze wygrali 2:0. Trzy dni później z posadą selekcjonera pożegnał się Fernando Santos. Była to pierwsza porażka z Albańczykami od... 1953 roku.
- Ja myślę, że to nie jest złe losowanie. Gramy u siebie. W drugiej parze Szwecja gra z Ukrainą. Jeśli Ukraina zwycięży, to znowu możemy grać u siebie - powiedział Grzegorz Lato, były prezes PZPN i stukrotny reprezentant Polski.
Lato wprost przed barażami kadry Urbana: Musimy poczekać, kogo powoła Jan Urban
Na papierze reprezentacja Polski w starciu z Albanią będzie faworytem - Ale czy zdecydowanym? - dopytałem. - Nie, tylko faworytem. Z Albanią mamy dobry bilans. I powtórzę to jeszcze raz: gramy u siebie - mówi 75-latek.
Czy w tej chwili możemy już wybiegać myślami do potencjalnego starcia z Ukraińcami lub Szwedami? - Na razie musimy martwić się o pierwszy mecz, musimy go wygrać. Jeśli triumfują Szwedzi, czeka nas mecz wyjazdowy. Szwecja jest w kryzysie, ale to bardzo dobry zespół. W przeszłości zawsze ciężko się z nimi grało. Ale tak jak powiedziałem na początku, my się nie martwy o drugi mecz. Martwmy się o to, jak wygrać z Albanią - zaznacza.
Albańczycy niejednokrotnie udowodnili, że nie brakuje im charakteru.
Na pewno będą walczyć. Jak pan sobie przypomina, myśmy się mordowali z Maltą, ale myślę, że jest trochę czasu, żeby to poprawić
Do spotkania pozostało jeszcze kilka miesięcy (26 marca) W piłce to wieczność. Na ten moment trudno rozmawiać o składzie i poszczególnych zawodnikach.
- Musimy poczekać, kogo powoła Jan Urban. Wszystko zależy od tego, kto będzie grał i w jakiej będzie formie. Zobaczymy, czy będziemy grać w najsilniejszym składzie, ktoś może się "wykruszyć", różnie to bywa - słyszymy. Grzegorz Lato zapytany procentowe szanse Polaków na kwalifikację do mundialu nie chciał podawać konkretnych liczb.
- O nie, nie stawiam takich tez. Na razie czekam na mecz z Albanią - odpowiedział krótko. Z koszyka nr 3 równie dobrze mogliśmy trafić na Bośniaków, Irlandczyków lub reprezentantów Kosowa. - Ja panu powiem tak: Z Albanią mamy dobry bilans, ale z drugiej strony trzeba zdać sobie sprawę, że nie można nikogo lekceważyć. Pojechaliśmy na Maltę i już prasa pisała, że wsadzimy 4:0, 5:0, a skończyło się na męczarniach - podsumował nasz rozmówca.













