Grozili bronią Milikowi. Koszmar Polaka, to był błąd. Przyznał dopiero po latach
Arkadiusz Milik nie ma w ostatnich latach szczęścia do kontuzji. Choćby podczas zakończonego niedawno sezonu Polak rozegrał raptem kilka spotkań dla Juventusu. Nic więc dziwnego, że z tego powodu jego przyszłość w Serie A wisi obecnie na włosku. Półwysep Apeniński dał naszemu rodakowi także niemiłe wspomnienia poza boiskiem. W Italii napastnik stracił na przykład cenny zegarek, po tym gdy grożono mu bronią. 32-latek wrócił do tych bolesnych chwil.

Przykre sceny z udziałem wielokrotnego reprezentanta Polski rozegrały się jeszcze za czasów jego gry w Napoli. Szokujące informacje obiegły kraj nad Wisłą po jednym ze spotkań w 2018 roku. Dziennikarze z Półwyspu Apenińskiego napisali, że nasz rodak znalazł się w poważnym zagrożeniu. Powód? Jeden z przestępców miał wyciągnąć pistolet. Arkadiusz Milik nie mógł z kolei liczyć na pomoc od kogoś z zewnątrz i grzecznie oddał czasomierz, mimo że znajdował się tuż obok własnego domu.
Na całe szczęście sportowcowi nic się nie stało, choć straconego przedmiotu nigdy nie odzyskał, co potwierdził we wtorek, goszcząc w Kanale Sportowym. Dodatkowo 32-latek zdradził nieznane dotąd kulisy. "Popełniłem jeden, strategiczny błąd. Byłem wtedy z rodziną i jak wyjeżdżałem ze stadionu, to pomachałem kibicom. Wtedy zauważyli, że mam coś na ręce ciekawego. Skończyło się tak, że śledzili mnie aż do domu. A jechałem ze stadionu prawie dwadzieścia minut. Taka dość dłuższa trasa, wjeżdżało się na obwodnicę. Zatrzymali mnie dosłownie przed bramą wjazdową" - przyznał.
Tak Arkadiusz Milik stracił zegarek. Wyciągnęli broń, to nie były żarty
"Motor?" - dopytał się Mateusz Borek. Motor, klamka, puk puk, 'dobry wieczór, kłaniamy się, bardzo prosimy oddać'" - odpowiedział Arkadiusz Milik. Zresztą nie tylko on miał w Neapolu sporego pecha. Innym razem oberwało się bratu. "My mieliśmy mecz, zgrupowanie, a on coś pojechał załatwiać do miasta. Mówiłem mu: 'Bracik, nie stawiaj w niepewnych miejscach, najlepiej na parkingu strzeżonym, żeby nie było dziwnej sytuacji'. Stanął niestety przy stadionie. I po meczu samochód już był bez szyby" - ujawnił napastnik.
Co ciekawe, nie tylko naszemu rodakowi skradziono drogocenne przedmioty. "Z tego co koledzy opowiadali, to Marek Hamsik i Lorenzo Insigne też parę razy byli obrabowani. To się zdarzało dość regularnie. To w miarę bezpieczne miasto, gdy nie ma się nic cennego przy sobie" - podsumował temat z przekąsem. Turyn był gwarancją większego spokoju. Na przeszkodzie stanęły w nim jednak kontuzje.
Czy zostanie w "Starej Damie"? Transfer wydaje się być kwestią czasu, natomiast sam zawodnik nie przekreśla sensacyjnego scenariusza związanego z brakiem zmiany barw.










![Porażka w Halle. Hurkacz poza turniejem po trzysetowym boju [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MXVQ5NCQN6VUP-C401.webp)

